Tomasz Frankowski. Prawdziwy łowca

Fot. Wojciech Wojtkielewicz
Chyba nikogo nie dziwi, że Złotą Kolekcję Kibica z wizerunkami 22 zawodników Jagiellonii Białystok rozpoczynamy od Tomasza Frankowskiego. To najbardziej doświadczony zawodnik, kapitan drużyny i jej najlepszy strzelec. Przed Frankiem drżą obrońcy przeciwników, a on udowadnia, że nie tylko wino jest im starsze, tym lepsze. Mimo prawie 37 lat imponuje skutecznością i ma dużą zasługę w tym, że Jaga jest liderem ekstraklasy piłkarskiej

Karta nr 1

Tomasz Frankowski. Prawdziwy łowca

Marzę o tym, żeby zdobyć z Jagiellonią, której jestem wychowankiem, mistrzostwo Polski i żeby wyprowadzić ją jako kapitan na nowym stadionie w Białymstoku.

O ile nie wiadomo, czy drugie życzenie uda się Frankowskiemu zrealizować, to tytuł mistrzowski jest jak najbardziej w zasięgu żółto-czerwonych. Nie będzie lekko, bo tuż za naszą drużyną są potęgi - Wisła Kraków i Legia Warszawa, ale jeśli Franek utrzyma skuteczność, a zdobył dotąd w tym sezonie osiem bramek, to nasz zespół ma wszelkie szanse, by nie oddać prowadzenia do końca rozgrywek.

Frankowski zaczynał karierę w Jagiellonii, ale szybko wyjechał na Zachód. Próbował sił we Francji i Japonii, a w późniejszym okresie także w Anglii, Hiszpanii i USA. Ale największe triumfy święcił w Polsce. Podczas jednej z gier kontrolnych wypatrzył go Franciszek Smuda, dziś selekcjoner kadry narodowej, a wtedy Wisły Kraków. Nazwał go "kotkiem", z powodu łatwości, z jaką napastnik rzucał się na piłkę i strzelał gole. Smuda postanowił ściągnąć go do Wisły i był to strzał w dziesiątkę. Wdrużynie Białej Gwiazdy talent Franka eksplodował.

- Franek, Franek, łowca bramek - śpiewali kibice Wisły.

I to prawda, bo białostoczanin to prawdziwy łowca goli i tytułów. Zdobył w Krakowie pięć mistrzostw kraju, dwa Puchary Polski, trzykrotnie był królem strzelców.

Kiedy ponad dwa lata temu wracał do Białegostoku, wielu wątpiło w jego umiejętności, kręcąc nosem na jego podeszły, jak na napastnika, wiek.

Piłkarz nie przejął się tym i szybko udowodnił niedowiarkom, że warto było w niego zainwestować. Zdobywał ważne bramki i wydatnie pomógł Jadze wywalczyć w tamtym roku Puchar i Superpuchar Polski. Wbieżącym sezonie prowadzi żółto-czerwonych ku pierwszemu w historii klubu mistrzostwu Polski.

- Franek Franek, łowca bramek - śpiewają teraz białostoccy kibice. A przeciwnicy naszego zespołu muszą się liczyć z tym, że w tej przyśpiewce nie ma przesady.

Jutro do Waszych rąk trafi karta z wizerunkiem Rafała Grzyba.

Czytaj e-wydanie »

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie