Tomasz Frankowski: Jagiellonia ma cel i wie, jak do niego dążyć

(kw)
Tomasz Frankowski zwraca uwagę, że jednym z wielkim atutów Żółto-Czerwonych są jej obrońcy, bardzo groźni pod bramką rywali przy stałych fragmentach gry
Tomasz Frankowski zwraca uwagę, że jednym z wielkim atutów Żółto-Czerwonych są jej obrońcy, bardzo groźni pod bramką rywali przy stałych fragmentach gry Kamil Świrydowicz/jagiellonia.pl
Jagiellonia skorzystała na zawirowaniach w Wiśle Kraków, wyciągnęła z niej trzech wartościowych zawodników i już pierwszy mecz pokazał, że każdy wiosną musi się z białostockim zespołem liczyć – mówi Tomasz Frankowski.

Legendarny piłkarz, który z Wisłą zdobył trzy tytuły króla strzelców ekstraklasy, a po powrocie do Białegostoku dołożył z Jagą czwarty, uważa, że już inauguracja pokazała, iż z naszym zespołem każdy ligowy rywal musi się wiosną liczyć.

– Po zimowej przerwie inauguracja jest zawsze niewiadomą. Tymczasem mecz z Miedzią został wygrany bezdyskusyjnie. Zwraca uwagę to, że Jagiellonia pokazała w Legnicy, iż ma wyznaczony cel, czyli walka o mistrzostwo kraju, i wie, jak do niego skutecznie dążyć – uważa popularny „Franek”. – Pozwoliła pograć piłką Miedzi, ale trzymała ją daleko od swojej bramki i bezlitośnie wykorzystała jej błędy. Właśnie tak zdobywa się tytuły – nie finezją, a szczelną obroną oraz skutecznością – dodaje.

Pięciokrotny mistrz kraju w barwach Białej Gwiazdy zwraca uwagę na siłę ofensywną piłkarzy Jagi z formacji obronnej. Gole w starciu z beniaminkiem strzelili bowiem stoper Nemanja Mitrović i lewy obrońca Guilherme.

– A przecież są jeszcze Ivan Runje i pozyskany z Wisły Zoran Arsenić, którzy także zdobywają bramki. To czyni drużynę trenera Ireneusza Mamrota niezwykle groźną przy stałych fragmentach gry, bo pilnować trzeba wszystkich – zauważa nasz rozmówca.

Jeśli coś budzi obawy, to odejście aż trzech napastników – Karola Świderskiego, Cilliana Sheridana i Romana Bezjaka. W ich miejsce pozyskano tylko doświadczonego Serba Stefana Scepovicia.

– Można zakładać, że do końca okienka transferowego białostocki klub będzie chciał ściągnąć jeszcze jakąś dziewiątkę, która na pewno przydałaby się. A jeśli nie, to przecież jest jeszcze kolejny były wiślak – Jesus Imaz, który na razie nie gra z powodu kontuzji – przekonuje 44-letni białostoczanin.

Jedna jaskółka wiosny nie czyni, podobnie jedno zwycięstwo to tylko mały krok na drodze do upragnionego celu.
– Problemem Jagiellonii były jesienią spotkania na własnym stadionie, gdzie rywale zdobyli sporo punktów. To musi się wiosną zmienić i oby stało się tak już w sobotnim spotkaniu z Wisłą Płock – zaznacza Frankowski. – Wcale nie musi być łatwo, bo ta drużyna prezentuje bardzo upierdliwą, niewygodną dla przeciwnika piłkę. Z tego, co pamiętam, Jadze ciężko się z ekipą z Płocka ostatnio grało. Najlepiej szybko strzelić gola i punktować jak wytrwany bokser, tak jak to się stało w Legnicy – dorzuca.

Czy dziewięciopunktowa strata do Lechii Gdańsk i o trzy oczka mniejsza do Legii Warszawa nie jest zbyt duża?

– Zostało jeszcze wiele spotkań. I chociaż Lechia kontroluje teraz sytuację w tabeli, to według mnie zacznie gubić punkty. Problem w tym, by nie robiła tego Jagiellonia – przekonuje strzelec 169 goli w ekstraklasie.

Były piłkarz Wisły oglądał też nieudaną w wykonaniu klubu spod Wawelu inaugurację w Zabrzu, gdzie Biała Gwiazda przegrała z Górnikiem 0:2.

– Widać, że zamęt w klubie nie pozostał bez wpływu na drużynę, który na tle Górnika słabo wyglądała pod względem fizycznym – przyznaje nasz rozmówca. – W Zabrzu Wisła popełniła wiele błędów w obronie i nie miała zbyt dużo do zaoferowania w ofensywie. Kuba Błaszczykowski i Sławek Peszko to zawodnicy dogrywający, którzy sami strzelają jednak mało goli. Po stracie Imaza i Ondraska krakowscy działacze muszą koniecznie ściągnąć skutecznego napastnika. Inaczej mogą być duże kłopoty – kończy Frankowski.

Poranne Espresso. Tomasz Frankowski

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

k
kibic

Oby tak jeszcze większa ilość kibiców wzorem Widzewa - 10 tys., Wisły - niemal 11 tys., karnety wykupiła na mecze naszej JAGI, to było by coś. Są te akcje promocyjne z udziałem zawodników w salonie Jagi, ale to raczej przedsięwzięcia o charakterze lokalnym. Tu potrzebne są działania GLOBALNE aby całe rzesze ludzi zachęcić do kupna karnetu. Jak nie wejdziesz na stronę Jagi to nie masz informacji, a prasa, radio i telewizja. Super promocje przy zakupie pewnej ilości, itp. Informacja musi wyjść szeroko. Chociażby mobilne punkty sprzedażny z udziałem zawodników w pobliskich miastach gdzie są kibice Jagi - Sokółka, Krynki, Łomża, Augustów, Bielsk Podlaski i wiele innych. Może nowe technologie! Przecież Jaga ma bazę danych swoich kibiców, w tym adresy mailowe, nr telefonów. Więc może skorzystać z możliwości stałej komunikacji z kibicami po wyrażeniu przez nich zgody (trzeba wykonać trochę pracy) za pomocą stałych powiadomień przez - NEWSLETTER-a ! A na przykład o promocjach, imprezach towarzyszących, o wydarzeniach na meczach z udziałem naszej Jagi, o sytuacji w klubie, newsach transferowych - co wzbudza największą ciekawość (przyjścia, odejścia, przymiarki, itp.) itp. itd. (wejdź na stronę jagi, Twitter a dowiesz się, zobaczysz, ... nowego zawodnika, nowy materiał, fotogalerię, film z podroży, Starego Abrahama, itp) Oczywiście wiadomości poprzedzone 1-2-3 sek. reklamą, planszą reklamową. No i mamy stały kontakt z około 15 tys. kibicami. Podobnie z wiadomościami na maile kibiców, które połączone są z telefonami komórkowymi za pomocą powiadomień o mailu. Jago - wyjdź z nowymi technologiami, możliwościami. Wiem że łatwo się pisze i doradza, ale wy tam macie sztab ludzi z marketingu!   

Dodaj ogłoszenie