Tomasz Frankowski: Gwiazda to Beckham. Nie ja

Tomasz Dworzańczyk
Brakuje mi na razie trochę zdrowia, żeby oprócz cofania się po piłkę, zdążyć także pod bramkę przeciwnika - mówi Tomasz Frankowski, zawodnik Jagiellonii Białystok

Kurier Poranny: Po powrocie do Polski wystąpił Pan już w trzech sparingach Jagi. Jest Pan zadowolony ze swojej dotychczasowej gry?

Tomasz Frankowski: Nie, na pewno jeszcze nie. Jest to okres przejściowy, mamy zajęcia dwa razy dziennie i myślę, że trener Michał Probierz między dwoma zgrupowaniami dokona szczegółowej analizy. Szkoleniowiec chce, żebyśmy grali w piłkę po ziemi. A to mi odpowiada i chyba większości zawodników, których mamy w drużynie. Jeśli chodzi o mnie, występowałem na nietypowej dla siebie pozycji - cofniętego napastnika. Ale trener widzi mnie właśnie w tym miejscu na boisku.
Muszę przyznać, że brakuje mi na razie trochę zdrowia, żeby oprócz cofania się po piłkę, zdążyć także pod bramkę przeciwnika. W meczu z Lechią Gdańsk było ciężko o okazje bramkowe, bo rywale grali bardzo defensywnie. Ale wcześniej z Widzewem Łódź miałem dwie, trzy sytuacje, których, niestety, nie wykorzystałem.

Mecz z Lechią był lepszy w Waszym wykonaniu niż poprzedni sparing z Widzewem?

- Myślę, że był inny. Gdańszczanie pozwalali nam bardziej na rozgrywanie piłki, a Widzew z kolei wychodził do przodu bardzo agresywnie. Obu spotkań nie udało się wygrać. Szkoda, bo z pewnością wpłynęłoby to na lepsze morale drużyny.

Jak się odnajduje w nowym środowisku zawodnik, który w swojej karierze grał w wielu uznanych klubach, jak na przykład Wolverhampton, Elche czy Chicago Fire?

- Eee, to nie były wcale jakieś tam wielkie kluby. W naprawdę potężnych firmach to grają David Beckham i inni znani piłkarze.

Ale chyba w tych miejscach, w których Pan dotychczas grał, nie brakowało ciepłej wody po treningu, jak było chociażby podczas pierwszych styczniowych zajęć Jagiellonii na boisku MOSP?

- Fakt, że byłem może w lepiej zorganizowanych klubach, ale też przecież przed wyjazdem z Polski grałem w Wiśle Kraków. Pamiętam, że były podobne kłopoty organizacyjne, szczególnie na początku mojego pobytu pod Wawelem. W Jagiellonii w tej chwili podstawą jest podniesienie jakości gry drużyny, a reszta przyjdzie sama. Zresztą, jestem przekonany, że po powrocie z drugiego zgrupowania zespołu w Turcji, nie będzie już takich problemów jak ten z wodą.

A nie myśli Pan czasami: "O Boże, gdzie ja trafiłem, po co mi to?"

- Nie, absolutnie nie miałem takich myśli. Ale ogrom pracy, który czeka naszą drużynę, jest widoczny. Mamy dużo młodych chłopaków, którzy mają po 20-21 lat i taktycznie, rzeczywiście, jest wiele roboty do wykonania. Wydaje mi się jednak, że trener Probierz jest cierpliwym człowiekiem i te pół roku przepracuje jak należy z tą grupą, którą ma.

Wśród tej zdolnej młodzieży, którą ma Pan w tej chwili obok siebie, jest ktoś, kto mógł-by w przyszłości zrobić karierę jak Tomek Frankowski?

- Na pewno każdy piłkarz w wieku 20 lat marzy o strzelaniu jak największej liczby goli w lidze polskiej, a później na Zachodzie. Na razie pozytywnie wygląda Jacek Falkowski, który rozumie założenia trenera i spisuje się bardzo dobrze. Ciężko mi jest tak szybko ocenić wartość poszczególnych zawodników, bo jesteśmy tak naprawdę dopiero dwa tygodnie w treningu.

Kiedy można będzie poznać prawdziwą wartość zespołu żółto-czerwonych?

- Wszyscy mamy szansę przekonać do swoich umiejętności szkoleniowca i zagrać 28 lutego w meczu z Arką Gdynia. Mam nadzieję, że do tego czasu złapiemy, o co chodzi trenerowi lub przynajmniej jak największa część graczy z pierwszego składu zrozumie założenia taktyczne. I w pierwszym spotkaniu rundy wiosennej zagramy dokładnie i co najważniejsze, skutecznie.

Dziękuję za rozmowę.

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

B
Berq

Teraz Tomek ma trudny okres zwłaszcza, że ostatnie lata nie należały do najbardziej udanych w karierze. Ale mimo wszystko byłbym daleki od umniejszania osiągnięć Tomka "Franka" Frankowskiego. To Tomek Frankowski swoimi bramkami ratował polską reprezentację w eliminacjach do Mistrzostw Świata. A te wszystkie świetne lata spędzone w Wiśle w której był gwiazdą też nie powinny ulec zapomnieniu.
Tomasz Frankowski ma olbrzymie doświadczenie i z pewnością dla młodszych zawodników Jagiellonii jest gwiazdą, gwiazdą pierwszej wielkości.

M
MAMA

PRZESTAŃCIE ROBIĆ Z FRANKOWSKIEGO GWIAZDORA. NIECH NAJPIERW POKAŻE NA CO GO STAĆ NA MURAWIE, A POTEM GŁASKAJCIE GO. JESTEM PEWIEN, ŻE WIĘCEJ BĘDZIE GADAŁ NIŻ ROBIŁ, A JAK COŚ NIE WYJDZIE, TO OKAŻE SIĘ ŻE KOLANKO ALBO ACHILLES BOLI...

Dodaj ogłoszenie