Tokio 2020. Polskie „Z Archiwum (3)X(3)”. Koniec marzeń drużyny koszykarzy o medalu po porażce z Belgią

Tomasz Dębek
Tomasz Dębek
Polacy byli stawiani w roli faworytów, lecz nie wyszli z grupy
Polacy byli stawiani w roli faworytów, lecz nie wyszli z grupy Pawel Relikowski / Polska Press
Koszykówka 3x3. Reprezentacja Polski w "meczu o wszystko" z Belgią zafundowała kibicom kolejną huśtawkę nastrojów. I tym razem skończyło się jednak porażką. Biało-Czerwoni zajęli siódme miejsce w grupie i mogą już pakować walizki. - Przeżywamy teraz naprawdę trudne chwile - przyznał Paweł Pawłowski.

Miało być tak pięknie. Zagraniczne media widziały naszych koszykarzy 3x3 w roli faworytów do złota. Oni sami zapewniali, że porażka na inaugurację z Łotwą była wypadkiem przy pracy, a w następnych meczach zaczęli się rozkręcać. Dynamiczny sport, przy którym nie da się nudzić nawet na chwilę, zyskał duże uznanie wśród kibiców. System rozgrywek, w którym z grupy (gdzie wszyscy grali systemem każdy z każdym) wychodzi sześć z ośmiu zespołów, dawał nadzieję na awans nawet po kilku porażkach. W poniedziałek i wtorek marzenia Biało-Czerwonych legły jednak w gruzach.

Porażki z Chinami (19:21), Holandią (20:22 po dogrywce) i Belgią (14:16) to temat na odcinek „Z Archiwum X”. Choć nawet agenci Mulder i Scully mieliby pewnie problem z rozwikłaniem zagadek nietrafionych rzutów, odpuszczeń krycia, dziwnych decyzji i niewiarygodnych wręcz rzutów rywali. Takich jak ten, który zadecydował o wygranej Belgii (czyli drużyny w komplecie złożonej z amatorów z rodzimej drugiej ligi na co dzień zajmujących się bazami danych, planowaniem zasobów, HR-em czy pracą nad własną stroną internetową). Przed wznowieniem gry do końca meczu na zegarze pozostało tylko 0,9 sekundy...

ZOBACZ TEŻ:

- Przykro jest kończyć udział w turnieju olimpijskim w takich okolicznościach. Ale to właśnie esencja koszykówki 3x3. Tu nawet do końcowych ułamków sekundy nie możesz być pewien wyniku. W obronie zrobiliśmy wszystko, co byliśmy w stanie. Thibaut Vervoort w ostatniej akcji z siódmego czy ósmego metra rzucił z biodra, z odchylenia, a piłka wpadła do kosza nie dotykając nawet obręczy. To chyba najgorszy sposób, w jaki można przegrać spotkanie. Ten rzut długo będzie nam się śnił po nocach - przyznał Przemysław Zamojski, utytułowany zawodnik tradycyjnej odmiany koszykówki (10-krotny mistrz Polski), który przed igrzyskami rozstał się z Anwilem Włocławek i postanowił skupić się wyłącznie na odmianie 3x3.

- Przeżywamy teraz naprawdę trudne chwile. Zabrakło dziś nam trochę zdrowia. Belgowie zachowali chyba więcej sił w samej końcówce. No i ten szczęśliwy rzut... Daję 10 proc. szans na to, że ten zawodnik wykona na treningu taką akcję i trafi do kosza - wtórował mu niemal dwumetrowy weteran polskich parkietów (obecnie I-ligowa Decka Pelpin) 39-letni Paweł Pawłowski.

Liderem drużyny miał być Michael Hicks. Naturalizowany Amerykanin zdobył najwięcej punktów (41, przy 36 Pawłowskiego, 31 Zamojskiego i 12 Szymona Rducha). Często chciał jednak wszystko zrobić samemu, zostać bohaterem drużyny i ojczyzny swojej żony. Bywało, że nieszablonowe zagrania mu wychodziły. W większości przypadków kończyły się jednak stratami piłki. Jak przystało na lidera, Hicks nie miał zamiaru tłumaczyć się z tych decyzji przed dziennikarzami. Po przegranych meczach błyskawicznie przebiegał przez strefę wywiadów. Gdy ktoś już w niej czekał... nagle tracił umiejętność rozumienia języka angielskiego.

ZOBACZ TEŻ:

Tak czy inaczej nasi koszykarze przysporzyli kibicom mnóstwo emocji. Potrafią też znaleźć pozytywy występu.

- Cieszymy się, że w ogóle mieliśmy okazję być w gronie ośmiu najlepszych zespołów na świecie podczas debiutu koszykówki 3x3 na igrzyskach. To zaszczyt dla każdego zawodnika. Chcielibyśmy pojawiać się na tych zawodach cyklicznie. Moim celem jest teraz awans na igrzyska w Paryżu - zapowiedział Zamojski.

- Mam też nadzieję, że dzieciaki, które poznały naszą dyscyplinę podczas igrzysk, mocniej się nią zainteresują i uprawiać będzie ją coraz więcej osób. Chciałbym, żebyśmy zarazili koszem 3x3 jak najwięcej Polaków - dodał 34-latek.

Tomasz Dębek, Tokio
Obserwuj autora artykułu na Twitterze

Trwa głosowanie...

Ile medali zdobędą Polacy na igrzyskach w Tokio?

ZOBACZ TEŻ:

ZOBACZ TEŻ:

ZOBACZ TEŻ:

Piękna i ze złotym sercem. Dziennikarka meksykańskiego oddziału telewizji Fox Sports (i podobno była dziewczyna Ronaldinho) Erica Fernandez kocha nie tylko sport, ale też zwierzęta. Kolumbijka założyła fundację pomagającą psom, namawia też osoby śledzące ją na Instagramie (ponad 725 tys.) do adopcji. Robi to m.in. przez... swoje skąpo ubrane zdjęcia ze zwierzakami oczekującymi na nowy dom. Trudno przejść obok nich obojętnie.Uruchom i przeglądaj galerię klikając ikonę "NASTĘPNE >", strzałką w prawo na klawiaturze lub gestem na ekranie smartfonu

Seksowna dziennikarka sportowa Erika Fernandez rozebrała się...

SPORTOWY24.PL - rozmowa z Joanną Fiodorow

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie