Terror wraca do Afganistanu. Talibowie już wyłapują "zdrajców", wrócą drakońskie kary z przeszłości

Kazimierz Sikorski
Kazimierz Sikorski
AP/Associated Press/East News
Dodaj komentarz:
Udostępnij:
Z afgańskich rejonów dochodzą przerażające wieści o tym, że talibowie, wbrew obietnicom, będą się mścić na tych, którzy współpracowali z była władzą i "okupantami" kraju, czyli zachodnimi wojskami.

Informacje dochodzące z opanowanego przez talibów Afganistanu przerażają. Rządy terroru miały się już rozpocząć.

Bojownicy chodzą w stolicy kraju od drzwi do drzwi z listą tych, którzy współpracowali z obaloną władzą i siłami zachodnimi. Grozi się powrotem najbardziej okrutnych kar, jakie talibowie stosowali już ponad dwie dekady temu.

Zapowiedzi zwycięzców są takie, że przywrócą prawa, których rezultaty widział świat w latach 90. ubiegłego wieku, kiedy brodaci bojownicy rządzili krajem. Pojawiły się informacje o wyciąganiu z domów 12-letnich dziewczynek, które będą musiały poślubić bojowników.

Wygląda na to, że pierwszą misją talibów będzie odnalezienie i ukaranie tych, którzy trafili na ich „listy zabójstw”. To ci wszyscy, którzy pomagali siłom amerykańskim, Wielkiej Brytanii i innych krajom podczas 20-letniej misji w Afganistanie. Stąd polowania w Kabulu na żołnierzy, policjantów, urzędników państwowych i dziennikarzy.

Strasznie w Kandaharze
W pogrążonym w chaosie Afganistanie pojawiają się niezweryfikowane informacje o tłumach ludzi, którzy gromadzą się, by być świadkami egzekucji w Kandaharze na stadionie. W Samanganie jedna z kobiet została skazana na ukamienowanie. Talibowie wcześniej zapowiadali przywrócenie takich kar, a ich główny rzecznik powiedział, że zostawią te sprawy swoim „sądom”.

Mustafa Kazemi, dziennikarz Radia Wolna Europa uwięziony w Kabulu, wysłał tweety o przerażającej treści, że talibowie chodzą po ulicach w poszukiwaniu swoich wrogów.

"Talibowie chodzą od drzwi do drzwi i szukają urzędników rządowych, członków formacji policyjnych i sił bezpieczeństwa oraz tych, którzy pracowali dla zagranicznych organizacji pozarządowych lub budujących infrastrukturę Afganistanie. W ciągu ostatniej doby przeszukano kilka domów dziennikarzy. Kabul staje się teraz coraz bardziej niebezpieczny, talibowie zmieniają zasady gry dla nas wszystkich. Wielu zaczęło liczyć swoje ostatnie godziny życia w Kabulu. Nikt nie wie, co będzie dalej. Módlcie się za nas" - napisał

.

Boją się wyjść z domu
Inne raporty mówią o ludziach ukrywających się w swoich domach, którzy boją się wyjść na zewnątrz, bo talibowie zatrzymują i przeszukują samochody, inni z kolei tworzą listy kobiet, które pracowały dla rządu i w mediach. Dochodzi do pobić muzyków i niszczenia ich sprzętu, odbiera się cywilom broń, tłumacząc, że „już jej nie potrzebują”.

Australijscy organizacja non-profit Forsaken Fighters – która pomaga wspierać ludzi współpracujących z afgańskimi władzami czy siłami zachodnimi mówi, że ich życie jest zagrożone. Na Twitterze napisano, że jeden z tłumaczy, z którymi współpracowała, został stracony ostatniej nocy w Kandaharze. Inny mężczyzna, ojciec czwórki dzieci – został okaleczony, gdy talibowie dowiedzieli się, że dziesięć lat temu pracował dla służb Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii.

Matt Zeller, amerykański weteran wojny w Afganistanie, mówi, że około 44 tysiące Afgańczyków, którzy pomagali
Waszyngtonowi podczas 20-letniego konfliktu w Afganistanie, potrzebują teraz ratunku. Zeller, który był współzałożycielem organizacji charytatywnej No One Left Behind, która pomaga Afgańczykom w osiedleniu się w USA, powiedział Al Jazeerze, że doniesienia dochodzące z afgańskiej prowincji są „przerażające”.

Mówi, że w Kandaharze na stadionie odbywają się publiczne egzekucje. Kobietom oznajmiono, że nie mogą opuszczać swoich domów w Heracie, a talibowie chodzą idą od drzwi do drzwi w Mazar-i-Sharif w poszukiwaniu każdego, kto pracował dla amerykańskiej armii. W tej sytuacji nie dziwi, że wielu Afgańczyków stara się za wszelką cenę uciec z kraju. Niedawno udało się to ponad 640 Afgańczykom, którzy wypełnili ładownię amerykańskiego transportowca C-17 i szczęśliwie dolecieli do Kataru. Dziesiątki, jeśli nie setki tysięcy innych pozostało w kraju. Talibowie zamknęli granice z innymi krajami.

Groźby talibów
Australijski serwis informacyjny ABC donosił wcześniej, że talibowie wysłali mrożące krew w żyłach ostrzeżenia każdemu, kogo podejrzewali o współpracę z Zachodem przed ostatnią ofensywą. "Mamy doniesienia, że ty i inni tłumacze jesteście w kontakcie z niewiernymi przyjaciółmi, aby wydostać się z Afganistanu i uzyskać wizę" – czytamy w jednym z listów. Dlatego Islamski Emirat Afganistanu nie wybaczy wam ani nie przyjmiemy żadnej innej wymówki.

Afgańscy tłumacze twierdzili wcześniej, że obawiają się pozostania w kraju, który jest już pod kontrolą talibów, bo dla nich oznacza to wyrok śmierci, ponieważ będą ścigani i zabijani. Doniesiono, że jeden tłumacz został zatrzymany przez talibów i ścięty już w maju – a świadkowie powiedzieli, że bojownicy powiedzieli mu, że jest „szpiegiem Amerykanów”.

Wygląda na to, że brutalność znów zapanuje w Afganistanie, a rzecznik talibów Suhail Shaheen twierdzi, że kary i egzekucje zależą od „wyznawców religijnych i sądów”.

A zapytany konkretnie o przerażającą przemoc wymierzaną w latach 90., taką jak odrąbywanie rąk i stóp oraz
ukamienowanie, powiedział: „Nie mogę teraz powiedzieć. To zależy od sądów, sędziów i prawa”.

Francja24 poinformowała, że w lipcu talibowie wydali edykt żądający od lokalnych przywódców przedstawienia list dziewcząt powyżej 15 roku życia i wdów poniżej 45 roku życia, aby mogły wyjść za mąż za talibów. Talibski sędzia Gul Rahim przechwalał się, że barbarzyńska przemoc powróci, kiedy rozmawiał z „Bildem” w lipcu. Z dumą mówił o wymierzaniu wyroków polegających na amputacji kończyn i zabijaniu – dodając, że jego ulubionymi metodami egzekucji są ukamienowanie lub wieszanie.

Powiedział, że dla homoseksualistów mogą być „tylko dwie kary”: ukamienowanie lub zmiażdżenie przez ścianę o wysokości kilku metrów, która jest na nich zepchnięta.

Świat ma się czego bać
Szybkość zwycięstwa talibów wstrząsnęła światem i nadeszła zaledwie kilka tygodni po tym, jak wojska z USA, Wielkiej Brytanii i innych krajów NATO opuściły Afganistan. Dwadzieścia lat po tym, jak talibowie zostali wyrzuceni przez Amerykanów i ich sojuszników po 11 września, są teraz z powrotem u władzy. Afgański prezydent Ashraf Ghani uciekł z kraju, mówiąc, że zrobił to, aby „zapobiec rozlewowi krwi” i powstrzymać zniszczenie Kabulu.

Konserwatywny brytyjski poseł Tom Tugendhat, przewodniczący Komisji Spraw Zagranicznych Izby Gmin, opisał zwycięstwo talibów jako „największą pojedynczą katastrofę w polityce zagranicznej” od czasów Suezu. Jego kolega Johnny Mercer, który walczył w Afganistanie, mówi, że to co się teraz dzieje w tym kraju jest „upokarzające”.

W scenach, które przypominały upadek Sajgonu pod koniec wojny w Wietnamie, widziano helikoptery przewożące personel amerykańskiej ambasady w bezpieczne miejsce w pobliżu lotniska.

Talibowie zaoferowali (przynajmniej na razie) amnestię dla przedstawicieli sił rządowych i oznajmili, że chcą pokojowego przekazania władzy. Życie, własność i godność nikogo nie zostaną naruszone, a życie obywateli Kabulu nie będzie zagrożone – obiecują talibowie.

Pozostają jednak pytania, czy przywódcy talibów są w stanie kontrolować swoje oddziały w terenie i zapobiegać ich zemście. Kiedy talibowie po raz ostatni wkroczyli do Kabulu w 1996 roku, gdy po pierwszy przejmowali władzę, torturowali byłego prezydenta, a następnie wywlekli go na ulicę i powiesili.

Świat obawia się nowej fali uchodźców, z Afganistanu właśnie. Europa musi się szykować na najgorsze, bo desperacja mieszkających w kraju talibów jest ogromna. Przez wielu talibowie kojarzą się z terrorem, Facebook, który uważa ich za organizację terrorystyczną zakazał talibom i wszystkim wspierających ich publikowania treści na swoich platformach.

Firma twierdzi, że ma dedykowany zespół afgańskich ekspertów do monitorowania i usuwania treści powiązanych z talibami. Ci ostatni od lat wykorzystują media społecznościowe do rozpowszechniania swoich przesłań.

Szybkie przejęcie Afganistanu stawia przed firmami technologicznymi nowe wyzwania, jak radzić sobie z treściami związanymi z tą grupą. „Talibowie są objęci sankcjami jako organizacja terrorystyczna na mocy prawa USA i zakazaliśmy im korzystania z naszych usług zgodnie z naszymi zasadami dotyczącymi niebezpiecznych organizacji. Oznacza to, że usuwamy konta prowadzone przez talibów lub w ich imieniu i zakazujemy ich wychwalania, wspierania i reprezentacji” - oświadczył rzecznik Facebooka.

"Mamy również oddany zespół ekspertów z Afganistanu, którzy są rodzimymi użytkownikami dari i paszto i mają wiedzę na temat lokalnego kontekstu, pomagając nam identyfikować i ostrzegać o pojawiających się problemach na platformie" – dodali.

Urodzenie się kobietą w tych krajach oznacza piekło - zobacz RANKING >>>

Kobiety urodzone w tych krajach przeżywają piekło. Oto najba...

Źródło:
RUPTLY

Wideo

Materiał oryginalny: Terror wraca do Afganistanu. Talibowie już wyłapują "zdrajców", wrócą drakońskie kary z przeszłości - Polska Times

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

J
Jasio pytak
A co robila "wladza ludu" z kolaborantami w Polsce po 1945?

Nihil novi!
Dodaj ogłoszenie