Teatr Wierszalin. Złoty Deszcz, czyli barwna wydmuszka

Anna Kopeć [email protected]
"Złoty Deszcz" to nieco na siłę ubrana w komediową formę satyra o ludziach mediów i czołowych celebrytach. W jedną z postaci wciela się autor i reżyser sztuki Piotr Tomaszuk (z prawej).
"Złoty Deszcz" to nieco na siłę ubrana w komediową formę satyra o ludziach mediów i czołowych celebrytach. W jedną z postaci wciela się autor i reżyser sztuki Piotr Tomaszuk (z prawej). Anatol Chomicz
Udostępnij:
Najnowsza sztuka Teatru Wierszalin słusznie wzbudza kontrowersje. Rzecz wyjątkowo uboga w treść, oszałamia formą. Komedia Piotra Tomaszuka bynajmniej nie śmieszy, a wyjątkowo smuci

Miała być refleksyjna komedia, a wyszła tragifarsa o obłudnym świecie mediów, obrzydliwym konsumpcjonizmie i prawdziwym obliczu współczesnego showbiznesu. Sztuka "Złoty Deszcz" napisana i wyreżyserowana przez Piotra Tomaszuka na scenie eksperymentalnego Teatru Wierszalin szokuje, zniesmacza i słusznie przez niektórych widzów określana jest mianem skandalu. Jest w niej jednak coś boleśnie prawdziwego i mocno przytłaczającego. Trudno zatem oceniać ją w kategoriach komedii, choć zdarza się, że publiczność wybucha głośnym śmiechem.

Przede wszystkim fabuła jest bardzo nieczytelna. Najogólniej można przyjąć, że to opowieść o bezwzględnym producencie telewizyjnym, który próbuje porozumieć się ze swoim synem molestowanym i szantażowanym przez innego mężczyznę. Ich historię poznajemy przez pryzmat przedziwnych scen rodem ze studia telewizyjnego.

Wulgarne słownictwo, obsceniczne ruchy, przemoc słowna i fizyczna, kopulacja w różnych konfiguracjach, alkohol, narkotyki, porażająca głupota, naiwność i jedno wielkie kłamstwo. Taki obraz świata mediów - dla niektórych szokujący - serwują widzom aktorzy (Dariusz Matys, Miłosz Pietruski, Katarzyna Gacal, Urszula Chrzanowska, Paula Czarnecka, Marcello Majstrojani oraz wyjątkowo debiutujący w roli aktora Piotr Tomaszuk). Odważni, świetnie ucharakteryzowani i zaangażowani w historie swoich bohaterów. Ich sceniczne popisy podpatruje się z lekkim zażenowaniem, ale i w ogromnym skupieniu. Trzeba przyznać, że aktorsko to bardzo dobra realizacja.

Podobnie pod względem wizualnym. Ciekawie przemyślana scenografia Mateusza Kasprzaka, fantastyczne multimedia stylizowane na nieme kino, ciekawie zaaranżowana widownia i przebojowa ścieżka dźwiękowa autorstwa Wojciecha Żukowskiego to duże plusy wierszalińskiego "Złotego Deszczu".

Jest kolorowo, głośno, wulgarnie, prześmiewczo, chwilami śmiesznie, bo bohaterowie porażają swoją głupotą, wyrachowaniem, nieprawdopodobnym infantylizmem. Ten sceniczny kociokwik specjalnie nie razi widza.

Gdyby się uprzeć można uznać, że to spektakl wielopłaszczyznowy. Bardzo dynamiczny, mocno absurdalny. Szkoda tylko, że pozbawiony treści, która przecież w teatrze powinna być najważniejsza. Bez zapowiedzi, że to spektakl o ogłupiającej sile mediów, obłudzie ważnych postaci z życia publicznego naprawdę trudno połapać się w tej dziwacznej fabule. Typowa sceniczna wydmuszka. Atrakcyjna na zewnątrz, ale porażająco pusta w środku.

Jeśli zamierzeniem autora jest zszokowanie widzów, w dużej mierze mu się udało. "Złoty Deszcz", niestety, nie bawi, ale trzeba przyznać, że niektóre obserwacje świata mediów są wyjątkowo trafne i zasmucające. Niewykluczone też, że określenie tej sztuki komedią było zamierzoną prowokacją.

"Złoty Deszcz" wystawiany jest 6, 13, 16, 20, 23 i 27 lutego o godz. 18. Rezerwacje biletów na stronie Teatru Wierszalin.

Czytaj e-wydanie »

Słodkie okazje z wysokimi rabatami

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

R
Ritz

Nie przypominam sobie komedii wystawianej przez Wierszalin.

 

Sugerujesz,ze sztuka była wierną kopią Ferdydurke?

Z
Zwyklak

Niestety, nic dobrego o tym spektaklu powiedzieć nie mogę. Uważam, że jest to wybitnie nieudana próba określonego spojrzenia na rynek mediów czy biznes a może stosunki międzyludzkie czy jako takie społeczeństwo. Podobno miała być komedia czy satyra lecz rwane pseudowątki i chaos wypowiedzi skutecznie zablokował możliwość zrozumienia przekazu autora. Przedstawienie już od początku irytuje, jest przygnębiające i nieczytelne. Treść kwestii wypowiadanych czy wykrzykiwanych przez aktorów jest niezrozumiała, żadnej logicznej płaszczyzny dla całości. Nowoczesna forma tego utworu nie usprawiedliwia braku przejrzystości czy chociaż pewnej  podstawowej struktury, która pozwoliłaby na jakąś konkluzję. "Złoty Deszcz" nic nie wnosi, nic nie tłumaczy, nic nie ocenia i nic nie podsumowuje. Tylko przedstawia i nic tego nie wynika. Po obejrzeniu tego aktu człowiek ma poczucie, że został w jakimś sensie oszukany. Być może znawcy tematu czy inni koneserzy znajdą w tej "sztuce" wartości wyższe, niedostępne dla zwykłego śmiertelnika lecz według mojej oceny jest to wybitny przerost formy nad treścią, zwyczajna nuda. Dziwne, że urodziło się to w głowie Pana Tomaszuka, który wielokrotnie udowodnił, ze zna się na swym fachu.

Dodaj ogłoszenie