Teatr Dramatyczny. Konrad Szczebiot - Obława. Dziś pierwsze czytanie adaptacji książki Adama Białousa Śmierć przyszła w lipcu

(dor)
Zespół 21 gram
Zespół 21 gram Mat. zespołu
Dziś w Teatrze Dramatycznym im. Aleksandra Węgierki w Białymstoku o godz. 18 odbędzie się czytanie performatywne sztuki „Obława”, autorstwa Konrada Szczebiota i Adama Białousa. „Obława” stanowi teatralną adaptację niewydanej jeszcze książki Adama Białousa „Śmierć przyszła w lipcu”. Zarówno książka, jak i dramat, są pierwszą artystyczną próbą zmierzenia się z tematem Obławy Augustowskiej. Reżyserią czytania zajmie się Rafał Matusz. Po czytaniu odbędzie się rozmowa poświęcona Obławie Augustowskiej. W panelu dyskusyjnym wezmą udział twórcy sztuki oraz goście: Barbara Bojaryn-Kazberuk - przedstawiciel Instytutu Pamięci Narodowej i reprezentantki rodzin zamordowanych osób. Współorganizatorem wydarzenia jest Narodowe Centrum Kultury. Na koniec zespół „21 Gram” wykona utwory upamiętniające bohaterstwo Żołnierzy Wyklętych wzbogacone twórczością z codziennego repertuaru zespołu.

Co było pierwsze – książka Adama Białousa „Śmierć przyszła w lipcu” czy obietnica dyrektora Półtoraka, że postara się pokazać na scenie teatru wspomnienie o Obławie Augustowskiej.

Konrad Szczebiot, autor adaptacji: Pierwszy był pomysł dyrektora Półtoraka, by w teatralny sposób spróbować przypomnieć tę wymazywaną przez dziesięciolecia ze świadomości historię. Poszukując materiałów, a zarazem „artystycznego klucza” do podjęcia tego tematu usłyszeliśmy o niewydanej książce Adama. Artystyczne przetworzenie w postaci powieści wydało się dobrym początkiem pracy nad tekstem dla teatru.

Jak opowiedzieć o masowym ludobójstwie w teatrze nie popadając w modną, ale często powierzchowną rekonstrukcję historyczną?

Nie mam pojęcia! Proszę pamiętać, że będziemy mieli do czynienia z performatywnym czytaniem, czyli teatralną formą, która jest w stanie unieść dużo więcej typów opowieści niż teatralny spektakl. Jest to również pierwsza artystyczna próba zmierzenia się z tym tematem – to bardzo znaczące. Obława Augustowska jest wciąż mało znana, dlatego warto opowiadać o niej wszelkimi dostępnymi środkami. Żyją wciąż świadkowie i rodziny ofiar. Dla ludności tych kilku powiatów północno-wschodniej, pojałtańskiej Polski było to wydarzenie traumatyczne, nie tylko z powodu zdziesiątkowania mieszkającej tam męskiej populacji. Równie straszna była konieczność milczenia przez kilkadziesiąt lat oraz brak wiedzy o tym, jak i gdzie zginęli ich bliscy. Mówienie o tym stanowi przywracanie szacunku zarówno nieżyjącym, jak i tym, którzy żyć muszą z niezabliźnioną wciąż raną. Wymazanie tej zbrodni z pamięci ludzkiej prawie się udało. Świadomość o niej jest wciąż zbyt mała. W ogólnopolskiej przestrzeni publicznej Obława Augustowska, z powodu swych rozmiarów i systematyczności zwana „małym Katyniem”, nie istnieje prawie wcale.

Co odróżnia książkę Adama Białousa od dostępnych świadectw rodzin i osób, które w lipcu 1945 roku Sowieci wypuścili po czasowym zatrzymaniu?

Jak Pan słusznie zauważył – dysponujemy świadectwami ludzi, którzy ocaleli. Fabuła książki próbuje opowiedzieć również przypuszczalny scenariusz mordu. Wciąż nie wiemy, gdzie ofiary zostały zamordowane i pochowane. Zanim historycy nie uzyskają pełnego dostępu do archiwów naszych wschodnich sąsiadów lub nie nastąpią jakieś przypadkowe odkrycia archeologiczne – jesteśmy skazani na spekulacje. Nie jest to jednak powód, by o sprawie Obławy nie przypominać. Z dokumentów i świadectw dotyczących innych zbrodni sowieckich znamy swoisty sposób działania NKWD oraz pomagających jej jednostek LWP i MO. Książka i czytanie mają za zadanie w zajmujący sposób przypomnieć te wydarzenia.

W performatywne czytanie zaangażowanych będzie kilkunastu aktorów – czego możemy się spodziewać na scenie? W realizacji pomaga reżyser – Rafał Matusz.

Prace wciąż trwają. Ostateczny efekt będzie wypadkową pracy reżysera i aktorów. Tekst jest w najlepszych możliwych rękach.

To pana adaptacja?

Adaptacji dokonaliśmy wspólnie z Adamem Białousem. Swoje poprawki wprowadził również Rafał Matusz pod wpływem prób. Dopiero w ustach żywych ludzi okazuje się, czy poszczególne partie tekstu sprawdzają się na scenie.

To pierwszy krok do przeniesienia tragicznych losów regionu na scenę?

Tak. Czytanie performatywne, jak już wspomniałem, może stanowić teatralny wehikuł dla tekstu mniej dopracowanego. Pełnowymiarowy spektakl wymaga scenariuszowej perfekcji – szczególnie w przypadku tak trudnego i, na pierwszy rzut oka, „filmowego” tematu. Tło dla Obławy Augustowskiej stanowił jeden z najpiękniejszych zakątków Polski. Artystycznie rzecz biorąc to liczni bohaterowie, wiele miejsc akcji, efektowne bitwy i potyczki. Kino to uwielbia i mam nadzieję, że kiedyś powstanie film opowiadający o tych wydarzeniach. Jest to jednak również osobista tragedia wielu osób i metafora polskich losów w XX wieku i w tym właśnie widzę szansę dla teatru.

Jak widziałby Pan realizację tego spektaklu?

Czytanie pokaże, czy scenariuszowo podążamy w dobrą stronę. Sytuacja jest wyjątkowa. Obława to wciąż jeszcze więcej niewiadomych niż faktów. Wiążą się z nią również ogromne emocje – zarówno po stornie rodzin, jak i historyków. To zadanie wymaga olbrzymiej delikatności, ostrożności i odpowiedzialności. Nasza misja to nie tylko opowiedzenie o Obławie przystępnie, atrakcyjnie i w sposób zadowalający artystycznie. To również rozwaga w wypełnianiu białych plam oraz szacunek dla faktów i uczuć osób, które tragedia ta dotknęła osobiście.

1 marca, w Narodowym Dniu Pamięci, po czytaniu w teatrze będzie można porozmawiać i z twórcami sztuki i z reprezentantkami rodzin zamordowanych osób – to będzie chyba największa próba dla autorów?

Będzie to nie tylko próba, ale i szansa na udoskonalenie tekstu. Ta konfrontacja tekstu z reżyserem, aktorami, sceną, publicznością oraz rodzinami poprzez czytanie jest bezcenna przed dalszą pracą. Droga, którą dyrektor Półtorak obrał dla tego spektaklu w przypadku tematu Obławy Augustowskiej wydaje mi się jedyną możliwą.

Jak dotrzeć ze spektaklem do młodzieży?

Ponownie muszę odpowiedzieć, że nie mam pojęcia. Każdy temat wymaga innych „środków dotarcia”. Reakcje młodej publiczności na „Popiełuszce” pokazują, że jednym z kluczy jest zwięzłość, klarowność i emocjonalna prawda. „Popiełuszko” był jednak spektaklem o charyzmatycznej postaci, choć nie była to charyzma najłatwiejsza dla teatru. W przypadku Obławy konieczna jest dużo bardziej skomplikowana struktura, dlatego tamte recepty niekoniecznie będą tu przydatne.

Teatr obiecuje, że na zakończenie spotkania zagra zespół wykonujący utwory upamiętniające bohaterstwo Żołnierzy Wyklętych – to dobry pomysł?

Czytanie stanowi element obchodów Narodowego Dnia Żołnierzy Wyklętych organizowanych przez Teatr Dramatyczny, a odbywających się pod patronatem Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Pozostałe punkty programu to właśnie spotkanie i koncert. Każdy pomysł na przypominanie tak ważnych i skazanych przez lata na zapomnienie wydarzeń jest dobry. Być może właśnie ów koncert skłoni młodych ludzi do zainteresowania się historią własnej rodziny, tematem Obławy czy samym teatrem.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie