Szpital Wojewódzki w Białymstoku wielkim wyzwaniem dla nowego dyrektora

Marta Chmielińska
dr. Sławomir Kosidło
dr. Sławomir Kosidło Fot. Archiwum
Szpital Wojewódzki w Białymstoku ma spory bagaż kłopotów finansowych. To bardzo duże wyzwanie, ale lubię wyzwania - mówi dr. Sławomir Kosidło, nowy dyrektor Szpitala Wojewódzkiego w Białymstoku.

Kurier Hajnowski: Dwa tygodnie temu objął Pan posadę dyrektora Szpitala Wojewódzkiego w Białymstoku. Co skłoniło Pana do ubiegania się o stanowisko dyrektora tej palcówki?

Sławomir Kosidło: Nie ubiegałem się o tę posadę. Marszałek Województwa złożył mi taką propozycję i po namyśle podjąłem to wyzwanie. Szpital Wojewódzki w Białymstoku jest jednym z największych szpitali w regionie, ale też ze sporym bagażem kłopotów finansowych. To bardzo duże wyzwanie, ale jak już mówiłem lubię wyzwania. Drugim istotnym powodem przyjęcia propozycji była bliskość domu - przez sześć lat dojeżdżałem 160 km z Hajnówki do Augustowa.

Dlaczego Pan?

- Nie jestem dyrektorem z teczki, nie należę do żadnej partii, choć mam jakieś sympatie jak każdy człowiek. Natomiast decyzję o moim powołaniu podjął Zarząd Województwa jednogłośnie, a tam zasiadają politycy, którzy należą do różnych partii. Myślę, że czas już na to, aby liczyły się umiejętności i osiągnięcia a nie poglądy polityczne.

Z czym przyjdzie się Panu zmierzyć w Białymstoku?

- Dług przekracza 60 milionów, dług wymagalny też jest dosyć duży. Żeby uzyskać rezultaty musimy zatem poczekać 2- 3 lata, tutaj nic nie wydarzy się w miesiąc. Szpital Wojewódzki to jeden z większych zakładów pracy - zatrudnia ponad 1400 osób i właśnie ta kadra jest największą wartością placówki - to wielki potencjał. Możliwość przychodu rocznego sięga 100 mln złotych i proporcja przychodu do długu jest jeszcze nie najgorsze, choć oczywiście chciałbym aby była inna. Ważna jest tu mozolna praca moja i całego zespołu. W obliczu kryzysu, który dosięga także Polskę, nie jest to zadanie łatwe. Z jednej strony mam kłopoty finansowe szpitala, z drugiej zaś oczekiwania załogi odnośnie podwyżki uposażenia. Musimy więc jakoś się porozumieć. W tej chwili postawa załogi i związków zawodowych jest przyjazna i pełna nadziei, której mam nadzieję nie zawieść. Jeśli cała załoga i ja będziemy grali do tej samej bramki, to na pewno nam się uda.

W całym szpitalu szykują się wielkie zmiany...

- Szpital Wojewódzki jest w tej chwili na etapie bardzo dużej reorganizacji - musimy dostosować się do wymogów unijnych odnośnie spraw budowlanych, sprzętowych i kadrowych. Czasu mamy niewiele, bo do 2012 roku. Szpital jest rozproszony w kilku miejscach, co z punktu widzenia ekonomicznego i organizacyjnego jest niekorzystne. Zarząd województwa ma ideę scalenia szpitala w jednym miejscu. Jest to bardzo duża inwestycja, w tej chwili jesteśmy na etapie opracowań architektonicznych i do końca lutego powstać ma ostateczna koncepcja. Koszt szacunkowy to około 200 mln złotych. Szpital będzie mieścił się w całości przy ulicy Skłodowskiej. Zlikwidowana zostanie przychodnia chirurgiczna na Radzymińskiej, oddziały chirurgii, ortopedii i otolaryngologii dziecięcej również zostaną przeniesione z ulicy Wołodyjowskiego do szpitala, a oddział położnictwa i ginekologii z ulicy Warszawskiej. Na Warszawskiej zaś powstanie duże centrum onkologii.

Poprzednia placówkę również Pan " ratował"...

- Szpital w Augustowie był zadłużony, ale też wokół tej placówki była bardzo zła atmosfera - tak lokalna jak i medialna. Bazując na swoim doświadczeniu widzę, że jest za dużo polityki na terenie szpitali. Im niżej tym więcej tych smaczków politycznych i innych spraw zupełnie oderwanych od służby zdrowia próbuje się rozgrywać na terenie szpitali czy przychodni. W Augustowie udało mi się zatrzymać powiększanie zadłużenia placówki, zdołaliśmy także coś zainwestować - bo aby mieć perspektywę poprawy sytuacji, trzeba przewidywać nawet wiele lat do przodu. Największym sukcesem załogi w Augustowie było natomiast otwarcie oddziału Kardiologii Inwazyjnej i zainwestowanie w sprzęt, którego wcześniej nie było. Pracowało mi się tam bardzo dobrze i jestem z tym miejscem emocjonalnie związany.

Zaufał Panu Marszałek, kilka lat temu natomiast Hajnówka Pana nie chciała...

- Praca w Hajnówce, to dla mnie przeszłość. Oczywiście, mam swój pogląd na ten temat. Uważam, że w każdej sytuacji należy szanować człowieka, jego pracę i dokonania, a tego chyba w tym wypadku zabrakło. Już sama forma rozstania ze mną wiele mówi. O moim odejściu zadecydował Zarząd Powiatu i tu trzeba byłoby zapytać ówczesnych członków Zarządu, szczególnie tych, którzy decydowali o służbie zdrowia, czy dr Kosidło był potrzebny czy nie. Za mojej kadencji oddział, którym kierowałem, w rankingu "Rzeczypospolitej" uznany został za najlepszy w całym województwie, a kilka dni później dowiedziałem się, że szkodzę dobremu wizerunkowi szpitala. Pozostawię to bez komentarza. Hajnówce życzę jak najlepiej i na pewno o niej nie zapomnę. Jeśli tylko zajdzie taka potrzeba, a ja będę mógł pomóc w jakiś sposób, to zrobię to.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

a
ala

ostatnie lata Szpitala to cięcia kadrowe w ''białym" personelu obniżające skutecznie jakość opieki medycznej, bo dyrektorów nie rozlicza się przecież z powikłań bądż zgonów.......(!?)Czyżby znalazł sie ktoś, kto nie boi się marszałków w temacie kosztów zatrudnienia ? Trzymam kciuki!!!

Dodaj ogłoszenie