Szpicbródka i inni kasiarze na gościnnych występach w Białymstoku. Włamanie na parasol.

Włodzimierz Jarmolik
Włamanie na parasol należało do klasyki złodziejskiego fachu
Włamanie na parasol należało do klasyki złodziejskiego fachu fot. sxc
Wielka inflacja szalejąca w Polsce lat dwudziestych dokuczała bardzo nie tylko uczciwym ludziom. Trudna sytuacja gospodarcza kraju szczerze martwiła także złodziei. Szczególnie głośno narzekali kasiarze.

To przecież w ich głównym obiekcie zainteresowań - kasie pancernej - przechowywano pliki banknotów o spadającej szybko wartości. Zdarzało się nawet tak, że zdobyty łup nie pokrywał kosztów przygotowania i przeprowadzania skoku. W niepodległym Białymstoku pierwszy występ rozpruwaczy kas ogniotrwałych miał miejsce w październiku 1924 r. w biurze Białostockiego Towarzystwa Pożyczkowo-Oszczędnościowego przy ulicy Kilińskiego 23.

Pewnego ranka sprzątaczka nie mogła otworzyć drzwi i zająć się porządkowaniem lokalu Towarzystwa. Woźny wezwał ślusarza. Ten też nic nie poradził. Trzeba było korzystać z drogi przez okno.

Jak napisały na drugi dzień gazety, widok biura przypominał najazd bolszewicki. Wszystkie szuflady były wyrwane z biurek, na podłodze walały się stosy papierów, i przede wszystkim ziały pustką dwie fachowo rozprute szafy pancerne. Ekipa z Ekspozytury Urzędu Śledczego bez trudu zrekonstruowała przebieg włamania. Poznała też rękę doświadczonego kasiarza. Od razu padło podejrzenie na speców z Warszawy. Tam bowiem osiedli znani w całym byłym Imperium Rosyjskim mistrzowie w kasiarskim fachu ze Stanisławem Cichockim, czyli sławnym Szpicbródką na czele.

Złodzieje jednak się zawiedli. Szafy były puste. Dyrekcja Towarzystwa, po ukończeniu pracy, umieszczała posiadaną gotówkę w specjalnej skrytce, która znajdowała się w piwnicy budynku.

Kilka lat później, w lipcu 1927 r. znowu doszło do występu kasiarzy ze stolicy w Białymstoku. I tym razem, ponownie przy Kilińskiego. Obiektem zainteresowań stała się kasa w biurze firmy transportowej Schenker i S-ka, mieszczącym się na parterze domu nr 19. Teraz nie było pudła. Złodzieje zostali wynagrodzeni obficie za swój trud. Wszystko zaś, według dochodzenia prowadzonego przez EUS miało odbyć się w następujący sposób.

Najpierw, około północy, przestępcy dostali się do mieszkania prywatnego, znajdującego się nad biurem okradzionej firmy. Jego właściciel, Izrael Gotlib bawił akurat na dłuższej kuracji w Krynicy Morskiej. Następnie nieproszeni goście zwinęli akuratnie dywan w pokoju jadalnym i zaczęli borować w podłodze sporej średnicy otwór. Gdy był już gotowy, opuścili przez niego parasol, który sam się otworzył. Teraz zaczęło się poszerzanie dziury. Spadające kawałki tynku z sufitu biura - celu wyprawy złodziei, trafiały wprost do parasola, nie czynić żadnego hałasu.

Włamanie na parasol należało w tym czasie do klasyki złodziejskiego fachu. Metodą tą posługiwali się tylko bardzo wytrawni kasiarze, wywodzący się jeszcze z carskiej szkoły worów warszawskich. Gdy otwór był już wystarczająco szeroki, złodzieje opuścili się po sznurze w dół. Tam także wszystko odbyło się sprawnie. Nowoczesna kasa ogniotrwała, duma firmy Schenker i S-ka, została odwrócona tyłem do przodu i przy pomocy boru i raka rozpruta niczym puszka sardynek. W jej wnętrzu, według słów przedstawicieli poszkodowanej spółki, znajdowało się ok. 20 tys. złotych gotówką, kilkanaście złotych 20-dolarówek i 10 rublówek, a także wiele czeków wartościowych. Wśród tych ostatnich były dwa czeki amerykańskie po 1000 dolarów, 2 czeki na Darmstedter National Bank w Hamburgu, wystawione przez firmę B. Polak i Synowie z Białegostoku oraz szereg czeków z żyrem poważnych białostockich kupców, jak: A. Kupriański, L. Epsztein czy I. D. Szapiro.

Po wykonaniu swojej roboty złodzieje wydostali się tą samą drogą, którą weszli. Firmie transportowej Scheneker i S-ka pozostał na pamiątkę tylko czarny parasol i komplet zużytych wierteł. Przy tak sprawnie przeprowadzonym skoku, białostocka policja kryminalna była bezradna. Ból głowy miały też firmy ubezpieczeniowe, do których zgłosili się od razu przedstawiciele okradzionych transportowców.

Czytaj e-wydanie »

Rewolucja w aptekach. Farmaceuta jak lekarz?

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
extra ,internet i nasze gazety to swietna szkola do swiata przestepczego ....małolaty /nie tylko/czytaja i...wprowadzaja w życie .Potem zadaje sie pytanie gdie byli rodzice?..może własnie w drugim pokoju a "dziecie" pobieralo ..nauki bravo NACZELNY tych "oeriodykow"

aj-jaj-jaj-jaj-aj, damo-z-piezkiem, nie wolno powspominac?
d
damazpieskiem
extra ,internet i nasze gazety to swietna szkola do swiata przestepczego ....małolaty /nie tylko/czytaja i...wprowadzaja w życie .Potem zadaje sie pytanie gdie byli rodzice?..może własnie w drugim pokoju a "dziecie" pobieralo ..nauki bravo NACZELNY tych "oeriodykow"
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3