Szopka noworoczna AD 2008

Krzysztof Szubzda
Na wytwornej sali, ozdobionej balonikami i wielkim napisem "Do siego roku" gromadzą się znani i nieznani białostoczanie. Co bardziej spięci goście próbują się rozluźnić, a ci rozluźnieni starają się spiąć.

Zdecydowanie najbardziej rozluźniony jest KONFERANSJER, który puszcza oko do kelnerki, uśmiecha się do DJ-a i nonszalancko wskakuje na scenę, z miejsca zdradzając, że sylwestrową zabawę zaczął już dużo wcześniej.

KONFERANSJER
Dobry wieczór, drodzy goście.
Rzecz ujmijmy jak najprościej.
Rok nam minął znakomicie,
z tej okazji będzie...

ORGANIZATOR BALU gromi go spojrzeniem.

...yyy..., cię...
tego..., no... Innymi słowy,
nim rozpocznie się Rok Nowy,
dziś ze starym się żegnamy,
czyli co?... No pole...

ORGANIZATOR BALU przywołuje KONFERANSJERA do porządku.

...camy...
Tego... hm... więc... Witam gości.
Był już Bal Niepodległości,
wiemy zatem, jak to działa,
więc niech wstanie sala cała.
Zaczynamy polonezem.
Każdy dłoń swej pani bierze.

Kroki wszystkim nam pokaże
Śliczny Poseł w pierwszej parze.
Najpiękniejsza partia w mieście!!!

KONFERANSJER zerka na DJ-a.
DJ, dawaj muzę wreszcie!

Zaskoczony DJ włącza gramofon i z głośników wydobywa się przygotowany zawczasu utwór "Jak anioła głos". Na szczęście nikt z gości nie zauważa pomyłki i wszyscy dostojnie kucają "na trzy". Taniec dobiega końca. ŚLICZNY POSEŁ paradnym krokiem odprowadza do stołu, inni, próbując mu dorównać w szyku, robią to samo.

DJ:
Co za patos! Co za chwila!
Pół-Ogiński i pół Feela.

KONFERANSJER
Pieśń dostojna, treść swobodna.
Teraz można wypić do dna.
I lecimy według planu:
czas dla gadających panów.
Oni mówią, my słuchamy
i z szacunku nie ziewamy.
Czas na pierwszy megawystrzał!
Na znanego zegarmistrza!
Fan budzików. Bezpartyjny!
Sztywny, lecz kokieteryjny.
Zaraz powie coś na wdechu
i zastygnie w ćwierćuśmiechu!
Proszę państwa, w górę głowy!
Zegarmistrz Miasta purpurowy.

ZEGARMISTRZ MIASTA
Zgromadzeni na tej sali,
będę się troszeczkę chwalił,
bo zastrzegam, są powody.
Primo, napuściłem wody
na ślizgawkę przy teatrze,
nie w tym miejscu, więc gdzie zawsze,
by hultaje i nieuki
przybliżyły się do sztuki.
Może komuś zmarzną uszy
lub potrzeba silna zmusi.
Może chroniąc się od wiatru,
wejdzie młodzież do teatru.

Druga sprawa: sprzed Ratusza
sporo lat się wódz nie ruszał
i tak znużył się Marszałek,
że się zechciał przejść kawałek.
Każdy wie, że ruch to zdrowie;
Wodzu jest już starszy człowiek,
więc odmawiać mu nie chciałem.

Ruszył więc wódz z piedestałem,
do archiwum ledwie doszedł
i powiada: "Tutaj, proszę.
Stanę, jeśli pan pozwoli".
Ja mu na to: "Według woli".
I zaświadczam tu panowie,
że gdy kiedyś wódz mi powie,
iż znów gdzieś chce iść na spacer,
z przyjemnością to opłacę.
Ruch jest ważny w tym zakresie.

Ruch jest ważny też w biznesie.
Nasi kupcy, badylarze,
straganiarze i szczękarze
też się ciut rozruszać muszą,
więc uznałem, że wyruszą
sprzed stadionu na Pogodną
i opinią naszą zgodną
za lat pięć, no, może siedem
znów gdzieś wyślę ich. Gdzie? Nie wiem.

A jak znikną już kramarze,
zbudujemy na bazarze
najprawdziwszą w świecie plażę.
Może nawet i kolarze,
co przyjadą w przyszłym Tourze,
zechcą przyjrzeć się naturze,
która dzięki wsparciu miasta
jego centrum znów porasta.

KONFERANSJER
Plaża to jest wielka sprawa,
wielkie muszą być więc brawa!!!

ZEGARMISTRZ MIASTA schodzi wśród owacji.
KONFERANSJER
Stać nie może pusta scena.
Teraz czas na biznesmena.
Człowiek, który wręcz z prostotą
każdy biznes zmieniał w złoto.
Zawsze szło mu superlekko,
ale w końcu i on wdepnął.
Włożył kasę w Jagiellonię,
no i przestał spać spokojnie.

ZNANY BIZNESMEN
Kiedyś zaczynałem z zerem,
potem byłem milionerem,
teraz, gdy na giełdzie spady,
mogę znowu zejść na dziady.
Przyszłość niezbyt dobrze wróży,
tłum kibiców mi się burzy,
halę Jagi też się burzy.
Gdyby nie interes z wódą,
to by było bardzo chudo.
Mnie ratuje jedna sprawa.
Czy wygrywa nasza Jaga,
remisuje czy przegrywa,
kibic tak i tak spożywa.
No to tyle, fajno jest,
Jagiellonia BKS!

KONFERANSJER
Łubudubu, łubudubu!
Niech nam żyje włodarz klubu.
A na koniec człowiek z ludu.
Zwykle się go nie docenia
lub spogląda od niechcenia,
jak na słupku stoi z boku,
pogrążony w swym sudoku.
Czy ktoś z Państwa zauważa
Zwyczajnego Taksówkarza?

ZWYCZAJNY TAKSÓWKARZ wchodzi na scenę wśród owacji.

Czasu mamy trochę mało,
Mów pan szybko, co się stało.

ZWYCZAJNY TAKSÓWKARZ
Stało panie! Nam się stało
Zimą, latem, wiosnę cało!
Stała cała Wasilkowska,
Legionowa i Skłodowska,
obwodówka, Sienkiewicza.
W głowie się nie mieści toto.
Raz, pamiętam, skręcam w Złotą,
widzę, jest kawałek szparki...
i wjechałem do koparki.
Mimo żem już kawał chłopa,
dałem nabrać się i wkopać.

DJ
To co? Było gadek tyle,
może polecimy z... Feelem.

DJ odpala gramofon z przygotowanym godzinnym setem największych przebojów Feela. KONFERANSJER gromi go wzrokiem.

KONFERANSJER
Tu kończymy wystąpienia,
pora zasiąść do jedzenia.
Zaczynamy jeść kolację.
Ja mam drobną informację:
Nowy Rok się trochę spóźni,
lecz wybaczmy, bądźmy ludźmi.
Zmierza do nas już od wtorku,
lecz on także utknął w korku.
No i w ogóle jest dość ślisko,
ale jest już bardzo blisko.
Niech za stołem rusza feta.
A kto zagra do kotleta
i pod bigos, żur, przetwory?

DJ:
Feel!

KONFERANSJER!
No co ty! Kasa Chorych!!
W końcu przecież jest rok bluesa!!
Obok nich się będzie ruszał,
zginał, zwijał się i skręcał
megatalent z "You can dance'a".

Na scenie pojawiają się legendarni muzycy oraz Roofi. Zaczyna się koncert.

KASA CHORYCH
Damy trochę jazzu tutaj,
żebyście poczuli bluesa,
no i poszli z nami w tango.
Damy jazzu! Damy Wam go!!

Po dwóch godzinach bluesowego grania okazuje się, że większym wzięciem cieszą się na Podlasiu inne gatunki. Muzycy nie zmieniają stylu, ale podkręcają atmosferę w inny sposób.

No a teraz, nie wiem czemu,
przejdźmy do coverów Dżemu!
A kto z nami będzie śpiewał?
Chłop, co różne funkcje miewał.
Był warchołem i premierem,
zerem oraz milionerem.
Dziś chwilowo bez posady,
ale daje sobie rady.
Coś go chyba zblokowało,
czyżby było braw za mało?

Publiczność wiwatuje żywiej. Na scenę wychodzi zażywny mężczyzna CZERWONY JAK CEGŁA .

KASA CHORYCH
Mimo iż wciąż oskarżony,
śmieje się, jest zachwycony
i jak cegła jest czerwony!

CZERWONY JAK CEGŁA przymyka oczy i niemal przysysając się do mikrofonu, śpiewa.

CZERWONY JAK CEGŁA
Nie wiem, jak mam to zrobić.
Ona zawstydza się.
Stach ma takie wielkie oczy.
Wokół ciemno jest.
Czuję się jak Bill Clinton,
lecz udaję, że nie.
Może walnę kilka drinków,
one nakręcą mnie.
Nakręcą mnie.
Czerwony jak cegła, rozgrzany jak piec.
Muszę mieć, muszę ją mieć.
Nie mogę tak odejść, gdy kusi mnie grzech.
Muszę mieć, muszę ją mieć.

Nie wiem, jak to się stało, dzisiaj pozywa mnie.
Stasiek nie wie. Ja nic nie wiem. Ona wie, czego chce!!!
Wciąż się muszę tłumaczyć, dawać swe DNA.
Obyczaje, polityka sięga dna, sięga dna.
Sięga dna, tak, sięga dna!!!

KONFERANSJER
Dzięki za tę piosnkę słynną,
ale miałeś śpiewać inną.

CZERWONY JAK CEGŁA
"Pamiętam dobrze ideał swój,
Miał metr wzrostu i jeszcze pół"?
Ta piosenka, proszę pana,
jest już dawno nieśpiewana.

KONFERANSJER
Czemu?

CZERWONY JAK CEGŁA
...Bo to, drodzy państwo,
chamstwo, chamstwo jest i chamstwo!

KONFERANSJER
Dzięki, Andrzej, dzięki, dzięki.
Teraz mamy apel wielki.
Nowy Rok swe opóźnienie
zwiększył, bo jest zaśnieżenie.
No i chociaż ma zimówki,
utknął koło tej... Grabówki.
Ale my nie traćmy głowy...
Będzie konkurs!!! Rysunkowy!
Tu są kredki i kartony.
Do wygrania trzy miliony.
Stare. Ale i tak dosyć drogo.
Temat: białostockie logo.

Goście zabierają się ochoczo do malowania. KONFERANSJER zagląda im przez ramię.

KONFERANSJER
Każdy teraz w sześciu słowach
wyzna nam, co narysował.

CZŁONKINI BEZ KADRY
O tym mieście wiem niewiele,
mieszkam bowiem pod Wawelem.
W swojej pracy unikałam,
by cokolwiek wyrażała.
A że zawsze już od dziecka
wychodziły mi słoneczka,
takim oto więc sposobem,
mamy słonko. Kolorowe!
Słonko śmieje się konturkiem,
chciałam dodać tu też chmurkę,
ale ma złe skojarzenie.
Pobarwiłam więc promienie.
Przekaz jest inspirujący,
że Białystok jest wschodzący.

ŚLICZNY POSEŁ
Zaraz, zaraz... te promienie
gdzieś widziałem, mam wrażenie.

CZŁONKINI BEZ KADRY
Hm, na niebie dzisiaj z rana?

ŚLICZNY POSEŁ
Na paradzie gejów w Stanach!

KONFERANSJER
Widać wieloznaczne logo.
Różnie się skojarzyć mogą
Nasze kolorowe zorze....

Do boju o słuszne wartości wstaje RADNA ANTY.

RADNA ANTY...
Różnie się skojarzyć może
Sześć chutliwych świń w oborze.
Pewne rzeczy na tym świecie
Są dość jasne, chyba wiecie:
piwo jasne, gwint, cholera,
piorun, umysł, włosy, cera,
no i wreszcie koniec końcem:
słońce jasne jest jak słońce.
Niech więc nikt go nie zawłaszcza,
A ci... tego ten... to zwłaszcza.

KONFERANSJER
Tu przerwijmy nasz spór szybko
i zapraszam: pan Paliwko!

KOMENDANT PALIWKO podciąga charakterystycznie spodnie i przemawia.
Ja tam nie mam pomyślunku
do plastunków i malunków.
Dał ja w swoim logo gliny,
lalkę, kroplę etyliny,
tutej stoi komisariat,
obok tamten z Bielska wariat,
co przyjechał własnym wozem
sprawdzić, czy prowadzić może.
Dorysuję już za chwilę,
że miał dwa czy trzy promile.
Morał z tego jest płynący:
że Białystok - durniejący.

ŚLICZNY POSEŁ
Jako tradycjonalista,
niegdysiejszy monarchista,
inspiruję się herbarzem.
Pracę zaraz wam pokażę.

ŚLICZNY POSEŁ uśmiecha się i frywolnym, chippendalesowym ruchem odwraca kartkę, ukazując zmodyfikowany herb Białegostoku.

Oto moje świetne logo.
Znany orzeł oraz Pogoń.
Miast rycerza na Pogoni
pewien Śliczny Poseł goni.
Szuka poseł swej królewny.
Z twarzy znać, że nie jest pewny,
czy w ogóle jest kobieta,
która godna jest faceta,
co, tak mówiąc między nami,
mocno stoi zaletami.
Chciałem ująć te zalety
w owym herbie, lecz, niestety,
zbrakło czasu i przestrzeni.
Logo mimo to się mieni
mnóstwem znaków i symboli,
które znaczą.... co kto woli.

RADNY OSTATNIEGO KONTAKTU
Jako radny, kibic, bloger,
więc patolog jednym słowem,
rzecz ująłem dosyć ostro.
Dałem w logo linię prostą -
płaski wykres EKG,
co to znaczy, każdy wie.
Wyraziłem tym niechcący,
że Białystok jest schodzący.
Bo jak patrzę po tej sali,
mam ochotę się nawalić.
I nawalę się doprawdy,
na złość moim wszystkim radnym
i po sto czternastej działce
wyląduję w wytrzeźwiałce.
A rachunek z izby wyślę...
do was... do sejmiku ściśle!

KONFERANSJER
Kto zostanie nagrodzony?
Kto otrzyma 3 miliony?
Już za chwilę Państwo mogą
oddać głos na swoje logo.
A ja już przed głosowaniem
zdradzę, że to Państwa zdaniem,
absolutnie popisowe
jest słoneczko kolorowe!!!
Tak, "Bez kadry"! Brawo, brawo!!
Pracowali bardzo żwawo.
Zanim zacznie się malować,
trzeba dobrze rozpracować,
komu ma się rzecz spodobać.
Oni znali tę metodę,
wygrywają więc nagrodę.
Ale zanim ją przyznamy,
najpierw dobrze rzecz zbadamy,
bo by było dość znaczące
nosić w logo homosłońce.
Nowy Rok jest już w Zaściankach,
my tańczymy do poranka.
Czas następny grać kawałek.
Będzie śpiewał sam Marszałek.

MARSZAŁEK DWORU wchodzi na scenę, uśmiecha się kordialnie i sięga po gitarę.

MARSZAŁEK DWORU
Witam i się bardzo wzruszam,
bo mam podkład od Janusza.
Tekst jest moim własnym wkładem.
No to klaszczcie, a ja jadę!

MARSZAŁEK DWORU zakłada kowbojski kapelusz, stawia nogę na krzesło i zaczyna, sentymentalnie spoglądając w głąb sali.

Kiedy patrzę hen, za siebie,
na rok, który przerządziłem,
myślę, co unieważniłem,
a co odunieważniłem,
co ododunieważniłem
i co znów uznałem.
Czasem sam się nie doliczę,
ale wtedy powiem skrycie,
że najbardziej mi żal:

Kolorowych jarmarków,
platynowych zegarków.
Pierzastych kogucików,
w MOSIRze etaciku.
Za wczasy dotacji.
Pod gruszą wakacji.
Gimnastycznych wymachów
i tych z szatni zapachów.

Mogę unieważnić ważność
i odwołać odwołanie.
Kiedyś zrzekłem się zrzeczenia,
by się znów powołać na nie.
I gdy pyta mnie dziennikarz,
czego żal dziś tobie,
coś mu powiem, coś pominę,
Ale zawsze mu odpowiem,
że najbardziej mi żal:

Kolorowych jarmarków,
platynowych zegarków.
Pierzastych kogucików,
w MOSIRze etaciku.
Za wczasy dotacji.
Pod gruszą wakacji.
Gimnastycznych wymachów
i tych z szatni zapachów.

MARSZAŁEK DWORU nawiązuje kontakt z publicznością.

To co, zaśpiewacie ze mną?

DJ
Może puszczę "Jest już ciemno"?

MARSZAŁEK DWORU patrzy zdezorientowany. Konferansjer spogląda na zegarek i ratuje sytuację.

KONFERANSJER
Proszę państwa, co się dzieje!
Północ bije! Mam nadzieję,
wkrótce będzie tu Rok Nowy,
A tymczasem... drużynowy.
Płonie ogień, szumi las.
Drużynowy jest wśród nas.
I choć jeszcze bardzo młody,
ma już sprawność wojewody.
Ale bardziej niż urzędy
woli własne snuć gawędy.
Idzie z kubkiem i manierką,
powitajmy go iskierką!!

DRUŻYNOWY
Odkłada manierkę, chwyta za tamburyn i radośnie potrząsając, śpiewa z entuzjazmem.

Gdzie Biała płynie z wolna,
ktoś sieje plotki złe,
że jestem harcerzykiem,
a ja nie mówię "nie".
Że jestem harcerzykiem, a ja nie mówię "nie", oj nie, oj nie!
W urzędzie tak ponuro,
że aż przeraża mnie.
Zaszedłem tak wysoko.
Tu smutno mi i źle.
Zaszedłem tak wysoko - tu smutno mi i źle, i źle, i źle.
Lecz mam w swym gabinecie

tapety w ciemny las,
kominek i wspominam
harcerski piękny czas.
Kominek i wspominam harcerski piękny czas, hej, czas, hej, czas.

(Z uwagi na brak miejsca publikujemy cztery z trzydziestu ośmiu zwrotek piosenki).

KONFERANSJER błyskawicznie otrząsa się z drzemki, w którą wprawiła go pieśń DRUŻYNOWEGO.

KONFERANSJER
Dziękujemy. Czuwaj! Czuwaj!
Na zegarze jest już druga.
Noc się zapowiada długa.
Nowy Rok wciąż nie nadchodzi,
bo się stary problem zrodził,
czyli remont Ciołkowskiego,
lecz my tutaj mimo tego
gramy tak, że nie ma przebacz.
Zróbmy tutaj Wielki Zderzacz,
potem pociąg i kółeczko,
a jak się zmęczymy deczko,
zatańczymy macarenę.
Ale właśnie wszedł na scenę
szef opery, której nie ma.
Mistrz się marszczy, zmieńmy temat.
Zaczynamy karaoke?
Co to będzie? Verdi? Szopen?
Sting? Kult? Bajm? "Ta sama chwila"?

DJ
Mistrzu, proszę, może Feela.
W końcu jest Pan Feelharmonik.

MISTRZ uśmiecha się dobrotliwie, dając do zrozumienia, że w taki dzień gotów jest schlebić niskim gustom gawiedzi.

MISTRZ
Dobra, proszę mikrofonik.

MISTRZ chwyta za mikrofon.

Mogę iść szybciej, lecz nie będę przecież biec,
Codziennie mówię, że operę muszę mieć,
Jarek, daj mi choćby pozytywne słowo,
słuchaj, słuchaj, bo....

Zabawnie tak uganiać się przez gabinety
po każdy grosz, umowy, inne bzdety.
I w każdy dzień mówią mi, że prędzej
wyrośnie tu kaktus na ich ręce.

Pokażę, na co mnie stać, i to niejeden raz.
Popatrz, popatrz, je, je.
Piękne słowa mówisz, Jarek,
lecz nie wspierasz nic, oh, oh.

Pokażę, na co mnie stać, bez Unii psia mać.
Słuchaj, słuchaj, je, je,
Piękne słowa mówisz, Jarek,
lecz nie dajesz nic,
nie dajesz nic,
nie dajesz nic!

KONFERANSJER
Dzięki, Mistrzu, wielkie brawa.
Lecz jest tu ważniejsza sprawa.
Nowy Rok ominął korek,
potem wpadł w dwie dziury spore
i z wahaczem nadszarpniętym
wszedł w ostatnie dwa zakręty.
Tu ostatnia długa prosta!!
Cztery punkty karne dostał!!!
Mandat według nowej stawki!!!!
Tak dojechał do ślizgawki.
Wóz zostawił na zakazie
i za chwilę się pokaże!
Już za chwilę będzie z nami
No to coż... Więc odliczamy!!!

ŚLICZNY POSEŁ z galanterią chwyta za butelkę wysokiej klasy szampana. Rozentuzjazmowane panie odliczają wraz z KONFERANSJEREM. Tylko RADNY Z RUDNIKÓW nie bierze udziału w zabawie, bo jest z zasady "przeciw" i poważnie zastanawia się nad sprzeciwem wobec nadejścia Nowego Roku, o ile decyzję o nadejściu podejmie ZEGARMISTRZ MIASTA. Na szczęście informację o nadejściu Nowego Roku podaje KONFERANSJER i RADNY Z RUDNIKÓW znów jest "za".

KONFERANSJER
Trzy-dwa-jeden... Jest nareszcie!!!
Happy New Year! Co za szczęście!
S nowym godam, ano nuevo!
Zapraszamy tu na lewo...
i po schodach... tak... do góry...
Witaj dwa tysiące... który?

NOWY ROK
Który?... Zaraz...
Nowy Rok przeszukuje kieszenie.
Ja pierdzielę...
Gdzieś zgubiłem mój numerek!!!
Ten z Bezkresnej Szatni Wieków.

KONFERANSJER
No to problem masz, człowieku.

NOWY ROK
Pal to sześć. Panowie, Panie,
po co to numerowanie?
Dodawanie lat do wieku,
odliczanie w życiu sekund?
Wszak szczęśliwi lat nie liczą!
Niech w tym roku Państwo ćwiczą,
jak żyć pięknie każdą chwilą,
one każdy dzień umilą.
Siedem pięknie dni przeżytych
stworzy tydzień znakomity;
a tygodnie złożą w miesiąc,
te KRUS-owcom w kwartał zlecą,
uczniom zbiją w dwa semestry
hokeistom - w trzy trymestry,
i w ten sposób, chcecie czy nie,
rok szczęśliwie nam upłynie.
To są me życzenia szczere.

KONFERANSJER
Dobra, no a twój numerek?

NOWY ROK
W Szatni Wieków się umieści,
miast numerka, napis treści:
"Rok szczęśliwy". Będzie fair!

A więc miast "Happy New Year",
życzę szczęścia w TYM momencie!
W TYM! I w TYM! I w tym, co będzie. Żyjcie pięknie w każdej z chwil!

DJ:
Dobra, no to teraz Feel!

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie