Szczątki z Kalinowskiego od dwóch lat czekają na pochówek

Tomasz Mikulicz [email protected] tel. 84 748 94 54
Szczątki znalezione podczas robót na Kalinowskiego.
Szczątki znalezione podczas robót na Kalinowskiego. Adrian Kuźmiuk / Archiwum
Wciąż nie pochowano szczątek wykopanych podczas prac przy wzgórzu św. Marii Magdaleny. Prawosławny proboszcz twierdzi, że rozmowy z miastem na ten temat od miesięcy tkwią w martwym punkcie. Magistrat zaś zapewnia, że chce urządzić pochówek jak najszybciej.

Szczątki wykopano dwa lata temu podczas prac nad poszerzeniem ul. Kalinowskiego. - Od samego początku chcieliśmy, by spoczęły na tyłach wieńczącej wzgórze kapliczki. Tymczasem wciąż leżą w drewnianych skrzyniach w cmentarnej kaplicy św. Eufrazyny na Starosielcach - twierdzi ks. Jan Fiedorczuk, proboszcz prawosławnej parafii św. Mikołaja w Białymstoku.

Na początku przedłużały się rozmowy, jakie parafia prawosławna prowadziła z katolicką. Cmentarz bowiem kiedyś przechodził z rąk do rąk. W tym roku udało się jednak osiągnąć porozumienie. Na jego podstawie kuria katolicka zrzekła się praw do tego miejsca.
Jednak teraz sprawa utknęła w rozmowach między urzędem miejskim, a parafią prawosławną. - Władze miasta zobowiązały się, że na własny koszt zajmą się pochówkiem. Groby leżały bowiem na terenie gminnym - podkreśla proboszcz.

Miała powstać wielka mogiła. - Wstępne koncepcje przewidywały, że zbudowane zostaną cztery kwatery. W każdej zmieściłoby się od 4 do 6 skrzyń. Planowaliśmy, że jedna kwatera będzie zapasowa. Mogłyby w niej spocząć szczątki, które wykopano podczas budowy opery i które też do dziś nie zostały pochowane. Ich dysponentem jest teraz urząd marszałkowski - tłumaczy ks. Fiedorczuk.

Urszula Mirończuk, rzeczniczka prezydenta miasta nie podaje zbyt wielu szczegółów. - Chcielibyśmy, by szczątki zostały pochowane jak najszybciej - już w pierwszym kwartale przyszłego roku. Trwają właśnie rozmowy ze wszystkimi stronami - mówi tylko.
Proboszcz twierdzi z kolei, że rozmowy od miesięcy tkwią w martwym punkcie. - Nie potrafię zrozumieć dlaczego. Jeśli miasto nie będzie chciało pochować tych szczątek, sami to zrobimy. Ludziom, którzy spoczęli na tej ziemi to się po prostu należy - uważa ks. Jan Fiedorczuk.

W takim wypadku trzeba by było porozumieć się z miastem co do kosztów. - Szczątki są przechowywane w naszej kaplicy - twierdzi proboszcz. Dodaje, że gdyby to miasto musiało się nimi przez cały ten czas zająć, to musiałoby płacić za każdy dzień ich pobytu np. w zakładzie medycyny sądowej.

Czytaj e-wydanie »

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

w
wierujuczy ale nie w popów
Wiceprezydent Aleksander Sosna popierany w ostatnich wyborach z wszystkich ambon cerkiewnych nie wykonał zadania? A ks. Fiedorczuk tak za nim gardłował w Soborze Św. Mikołaja, aż omal się nie zachłysnął.
Dodaj ogłoszenie