Strzelił sobie w głowę i żył jeszcze dwie godziny. Tajemnicę zabrał do grobu.

Kamil Śleszyński
Trzymał rewolwer, a ze skroni sączyła się krew. Młody mężczyzna żył jeszcze przez dwie godziny.
Trzymał rewolwer, a ze skroni sączyła się krew. Młody mężczyzna żył jeszcze przez dwie godziny. Fot. sxc.hu
Dodaj komentarz:
Udostępnij:
Syn znanych osobistości po imieninach wrócił do domu, ale przed północą wymknął się spod kurateli rodziców. Wrócił w towarzystwie policjanta, a po godzinie strzelił sobie w skroń.

Dwudziestego ósmego lipca 1923 roku odbył się w Białymstoku pogrzeb porucznika rezerwy Zygmunta Hepnera.

Jak podała lokalna prasa, śmierć syna znanego kupca nastąpiła w zagadkowych okolicznościach. Całe miasto było wstrząśnięte tą tragedią.

Z zeznań świadków wynika, że swój ostatni wieczór Zygmunt Hepner spędził u znajomych rodziców, gdzie obchodzono imieniny. Powrócił do domu o północy, ale nad ranem wymknął się niepostrzeżenie.

Wrócił w towarzystwie policjanta, który żądał potwierdzenia jego tożsamości. Nie chciał rozmawiać o tym, co się zdarzyło. Rodzina poszła spać.

Godzinę później rozległ się strzał. Domownicy zerwali się ze snu i wbiegli do pokoju Zygmunta. Leżał on w łóżku z ręką na piersi. Trzymał rewolwer, a ze skroni sączyła się krew. Młody mężczyzna żył jeszcze przez dwie godziny. Zgon nastąpił po godzinie 8.

Śmierć porucznika rezerwy pełna była niejasności. Przede wszystkim, co robił po wymknięciu się z domu. Jak ustaliła lokalna gazeta, Zygmunt udał się do hotelu Wiktoria przy Sienkiewicza. Mieszkał tam często odwiedzany przez Hepnera Josemowicz.

Nie dotarł jednak do jego pokoju, ponieważ na hotelowym korytarzu natknął się na patrol policji, który dokonywał tam rewizji. Zygmunt poproszony o wylegitymowanie się, odmówił. Nie chciał również podać swego nazwiska, co skłoniło policjantów do zabrania młodzieńca na posterunek.

Przyczyny samobójstwa Zygmunta Hepnera nie zostały wyjaśnione. Jedna z hipotez zakładała, że mężczyzna zginął w wyniku nieumiejętnego czyszczenia broni. Inna mówiła, że nie mógł sobie poradzić z doświadczeniami wojennymi. Hepner jako uczeń ósmej klasy zaciągnął się w 1919 roku do formacji polskich tworzonych w Łapach.

Przeżył piekło wojny z bolszewikami, za swoje bohaterskie czyny został odznaczony krzyżem Virtuti Militari. Jednak rodzina twierdziła, że jest to mało prawdopodobne, bo Zygmunt był człowiekiem pogodnym i zawsze uśmiechniętym.

Według jego najbliższych, w grę nie wchodziła też nieszczęśliwa miłość do kobiety. Pozostaje tylko pytanie, po co Zygmunt Hepner udał się nad ranem do Hotelu Wiktoria, który nie cieszył się dobrą opinią. Przez mieszkańców Białegostoku miejsce to było nazywane pluskwiarnią, gdzie wynajmowano pokoje na godziny.

Nie udało się jednak powiązać nieszczęsnej tragedii z Josemowiczem. Tajemnicę znajomości z nim Hepner zabrał do grobu.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

m
mroczny kosiarz
Wprost cudowna informacja o niczym ....
Dodaj ogłoszenie