Strategia Rozwoju Gospodarczego Podlasia - co dalej

Maryla Pawlak-Żalikowska
Strategia Rozwoju Gospodarczego Podlasia - co dalejW listopadzie w Białymstoku otwarte zostało Centrum Nowoczesnego Kształcenia Politechniki Białostockiej. Znajdą się tu m.in. Centrum Kształcenia Zdalnego, Naukowe Centrum Badawczo – Rozwojowe, Biblioteka Główna oraz Studium Języków Obcych. Koszt inwestycji to 65 mln zł. Projekt dofinansowano z Programu Rozwój Polski Wschodniej. W strategii rozwoju regionu na przyszłe lata uczelnia ma zająć ważne miejsce, choćby np. w zakresie energii odnawialnej.
Strategia Rozwoju Gospodarczego Podlasia - co dalejW listopadzie w Białymstoku otwarte zostało Centrum Nowoczesnego Kształcenia Politechniki Białostockiej. Znajdą się tu m.in. Centrum Kształcenia Zdalnego, Naukowe Centrum Badawczo – Rozwojowe, Biblioteka Główna oraz Studium Języków Obcych. Koszt inwestycji to 65 mln zł. Projekt dofinansowano z Programu Rozwój Polski Wschodniej. W strategii rozwoju regionu na przyszłe lata uczelnia ma zająć ważne miejsce, choćby np. w zakresie energii odnawialnej. Anatol Chomicz
Popracujmy nad znakiem regionu tak intensywnie, żeby też stał się cenną marką - mówi Daniel Górski, dyrektor departamentu zarządzania Regionalnym Programem Operacyjnym Województwa Podlaskiego w urzędzie marszałkowskim.

Czy budząc się rano, zastanawia się pan, jak wzrósł udział Podlasia w PKB Polski?
Daniel Górski:
– Nie, przede wszystkim dlatego, że statystyka publiczna podaje takie dane jedynie raz w roku. Każdy z nas widzi zmiany w naszym województwie, ale ich wpływ na PKB będzie można zmierzyć za kilka lat.

Zapytałam zakładając, że generalnie człowiek nie myśli w takich kategoriach. Raczej martwi się lub nie jakością swojego życia. Czy będzie jechał dobrą drogą przez swoje miasto, czy jest w nim jak ciekawie spędzić czas, a przede wszystkim, czy jest w nim na tyle atrakcyjna praca, że będzie miał co i gdzie wydać. Czy z tego punktu widzenia, dla takiego przeciętnego mieszkańca województwa, nowa Strategia Rozwoju Gospodarczego Podlasia, coś zmieni? A może spędzony nad jej opracowaniem czas to oznacza jedynie morze wypitych kaw i wygenerowanie wielu zapisanych stron papieru.
– Sam dokument jest oczywiście ważny, ale ja zwróciłbym uwagę na proces jego powstawania. Nie w sensie wypicia kaw, tylko budowania kapitału społecznego tego regionu. Czyli budowania pewnej wspólnoty, umiejętności konstruktywnego rozmawiania o przyszłości naszego regionu. Te spotkania mające na celu opracowanie strategii nie przebiegały tak, że uczestnicy klepali się po plecach. Dyskutowano... Spierano się... Ale powstały raporty dotyczące poszczególnych dziedzin naszego życia gospodarczego. Uczestnicy wspólnie ustalili pewne rzeczy. Mam nadzieję, że w przyszłości też wspólnie będą wdrażać w życie już samą Strategię.

To, co pan mówi można ocenić jako slogan, frazes. Ale z drugiej strony faktycznie pamiętam, że pierwszą ze strategii regionalnych, tę na mijające lata, wiele osób określało jako bardzo dobrą. Ale podkreślano, że co z tego, skoro nie została wprowadzona w życie i nie pchnęła nas do przodu.
– Jestem przekonany, że możemy dużo osiągnąć wykrzesując z siebie inicjatywę. Wierzę w mieszkańców tego regionu. Jesteśmy jako społeczeństwo relatywnie młodzi. Relatywnie dobrze wykształceni. Oczywiście, trzeba jeszcze poprawiać jakość edukacji tak, żeby dać młodym szansę rozwoju.

I żeby nam nie uciekli do pracy do innego województwa, tak jak to się dzieje teraz.
– Dlatego hasłem przewodnim strategii jest Program powinności wobec pokoleń. Hasło to podkreśla, że właśnie o tych ludziach, wchodzących za chwilę na rynek pracy, musimy myśleć, System edukacyjny powinien ich przygotować do tego, aby znaleźli pracę. U nas już są przedsiębiorstwa oferujące atrakcyjne miejsca pracy, ale na rynku nie ma pracowników, których poszukują.

Czy strategia wskaże ścieżki dojścia do celu, o jakim pan mówi?
– Jako dokument strategiczny ona nie powinna wskazywać, w jakich zawodach mamy kształcić, tylko powinna tworzyć mechanizmy dostosowujące maksymalnie edukację do zmiennych potrzeb rynku pracy.

Na początku 2013 roku mają być konsultacje społeczne strategii. Czy ludzie dadzą radę ogarnąć ten dokument i ocenić, w jakim kierunku zmierza i po co? Teraz jest to pięć raportów o objętości od 24 do 69 stron.
– Postaramy się, aby strategia była na tyle zwięzła, aby można ją było przeczytać. Problem z poprzednią faktycznie był taki, że niewiele osób to zrobiło, tak była obszerna. A jak wdrażać bez przeczytania.
Z tych pięciu raportów, o których pani wspomniała, zespół ekspercki w składzie prof. zw. Jacek Szlachta ze Szkoły Głównej Handlowej, prof. Bogusław Plawgo z UwB i dr Wojciech Dziemianowicz z Uniwersytetu Warszawskiego, wyciągnie to, co najistotniejsze i przygotuje dokument, który wskaże kierunek rozwoju województwa do roku 2030. Rok 2020 jest zbyt bliski. Gdybyśmy chcieli np. coś zmieniać w systemie edukacyjnym, to przecież pierwsze efekty mogą być dopiero około roku 2020, kiedy pierwsi absolwenci nowych kierunków opuszczą studia.
To też trochę oderwie nas od tego wątku perspektywy unijnej. Należy podkreślić, że pieniądze są tylko narzędziem rozwoju. A my bardzo często skupiamy się tylko na nich.

Czyli kiedy powstanie strategia?
– 18 grudnia planujemy spotkanie Komitetu Sterującego – i to właśnie jedno z nowych rozwiązań. Chcemy wysłać bardzo jasny sygnał, że to nie jest strategia dla urzędu marszałkowskiego, tylko dla regionu. A skoro tak, to na jej rzecz musi być porozumienie na wielu szczeblach. Sejmik województwa nie ma zwierzchności nad powiatem czy gminą, a to głównie od nich zależy, na co będą wydawały swoje pieniądze, czy będą to robiły spójnie i zgodnie z pomysłem całego województwa.
Popatrzmy na Suwalszczyznę. Suwałki stawiają na turystykę. Obudziła się tam branża hotelarska. A jednocześnie sąsiednie gminy stawiają na wiatraki. Duże i dużo. Jedno z drugim nie gra. Jeden czy dwa to urozmaicenie panoramy. Ale zamiast lasu las wiatraków? Nie każdemu turyście to odpowiada.

Zgadzamy się, że trzeba wspólnie. Ale co? Jaki pomysł na region pokaże nam strategia? Proszę o konkret.
– KE podpowiada, że każdy region powinien znaleźć swoją ścieżkę rozwoju. Czyli trzeba szukać unikalnych przewag nad innymi województwami i szerzej krajami, które wynikają z naszego potencjału. Ale my mamy oczywiście bardzo zróżnicowane województwo. Puszcza Białowieska czy Augustowska narzuca funkcje turystyczne. Ale już Białystok nie może się rozwijać w oparciu o tą branżę. Z kolei Wysokie Mazowieckie będzie opierało się nadal o przetwórstwa rolno spożywcze.

Po raz kolejny zapytam, czy już wiemy jakich?
– Zachęcam jeszcze wszystkich, zanim poznamy ten konkret, do zadania sobie pytania, co już teraz robimy bardzo dobrze i poszukania przyczyn naszego sukcesu? Przecież mamy wiele przedsiębiorstw, które sobie świetnie radzą na światowych rynkach. Dlaczego sobie poradziły pomimo peryferyjnego położenia regionu, co sprawiło że mogły wygrać tą konkurencję?

Cały czas usiłuję dociec, czy już coś więcej wiemy na ten temat.
– Jeszcze za wcześnie na podsumowanie. Za parę miesięcy zobaczymy, co będzie zapisane w projekcie strategii. Ale to będzie przede wszystkim mechanizm zarządzania rozwojem regionalnym. Co zrobiliśmy, a co trzeba zrobić np. dla sektora przetwórczego w systemie edukacji, przygotowując kadry. Dlaczego wiodące spółdzielnie mleczarskie nie prowadzą u nas badań? I zmieniać to. Wspólnie, bo strategia może być najmądrzejsza, ale jeśli nie zaangażujemy się wszyscy – prezydenci miast, rektorzy uczelni i dyrektorzy szkół, administracja rządowa i kuratorium – to nic z tego nie wyjdzie.

Krzysztof Krystowski, prezes Bumaru, Związku Pracodawców Klastry Polskie i Śląskiego Klastra Lotniczego na Kongresie Polski Wschodniej powiedział, że Rzeszów dlatego tak przyspieszył, bo tam bardzo mocna politechnika naprawdę pracuje na rzecz przemysłu. I nie ma drenażu kadr do Warszawy. Rektor naszej politechniki, Lech Dzienis, także oficjalnie kilka dni temu zadeklarował, że naukowcy będą pukać do firm. Tylko u nas to wszystko dzieje się bardzo powoli. Jak w operetce: mówimy biegniemy, biegniemy i ciągle stoimy w miejscu.
– Strategia powinna wreszcie stworzyć mechanizm wspólnej odpowiedzialności za region. Dlatego we wspomnianym przeze mnie Komitecie Sterującym: są rektorzy, prezydenci miast, ale też przedstawiciele administracji rządowej. Strategia nie może być klasycznym półkownikiem, który dokona żywota w szafie. Jestem jednak daleki od tego, żeby administracyjnie wskazać technologie nad którymi będziemy prowadzić badania. Profesor |Zbigniew Dworzecki z SGH przestrzega, że żyjemy dziś w turbulentnym otoczeniu, w którym nie można nic długofalowo przewidzieć. Ani czy Grecja zbankrutuje, ani czy Chiny odnotują wzrost gospodarczy. Dlatego strategia musi być dokumentem pokazującym narzędzia uelastyczniania zarządzania rozwojem regionalnym. Gdy rzeczywistość się zmieni, my już będziemy gotowi.
Powinniśmy więc nie tyle wspierać branże, co pewne obszary: badania i rozwój, współpracę nauki z sektorem przedsiębiorstw. Innowacje, ale te prawdziwe i tylko jeśli przynoszą wymierny efekt rynkowy. Ale czy tylko w sektorze rolno-spożywczym lub maszynowym? To by oznaczało, że taka firma jak Plum się w tym nie mieści! A przecież ona może być kiedyś dzisiejszym Apple!
Nie możemy dusić ciekawych pomysłów, które mogą przecież powstać w każdej branży i na  każdej uczelni, z naszym uniwersytetem medycznym na czele.

Jak to pogodzić z wymogiem przedstawienia specjalizacji województw?
– To jest nowe pojęcie, które nie ma dokładnej definicji. Dla mnie smart specialisation to poszukiwanie trwałych przewag konkurencyjnych regionu, które mogą być wykorzystane w procesie jego rozwoju. W tym sensie czasami będzie to jakaś branża, innym razem położenie geograficzne a czasami wizerunek regionu. Jednym słowem wszystko, co da się wykorzystać w konkurencji z innymi regionami. KE przypisała warunek specjalizacji do obszaru związanego z badaniami i rozwojem. W tym obszarze musimy określić w jakich dziedzinach mamy wystarczającą masę krytyczną, aby prowadzić badania, które przyniosą wymierne efekty gospodarcze. Żebyśmy nie budowali laboratorium do pracy nad promem kosmicznym czy technologiami, w których nie mamy kompetencji. Stąd kluczowe są nie tyle przedsiębiorstwa, co powiązania przedsiębiorstw i nauki. Musimy mieć i przedsiębiorców z pomysłami na nowe produkty, i naukowy potencjał w uczelniach. Dopiero to powiązanie da nam specjalizacje. W mojej ocenie niekwestionowanym elementem do wykorzystania w regionie jest choćby potencjał Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku.

Ten wątek powtarza się w rozmowach. Czyli jesteście chyba umocnieni w tym zdaniu.
– Bo znaczenie i potencjał tej uczelni będą nieustannie rosły. Wiemy, jakie są trendy: społeczeństwo się starzeje, ludzie zapadają na wiele chorób, ale też jednocześnie zaczynają dbać o zdrowie.

Co można spokojnie powiązać z turystyką geriatryczną spa, itd.
– Tak. Zatem powinniśmy do tego podejść inteligentnie. Wybrać ten obszar z turystyki. Oferować zabiegi, lekarzy, zdrowe żywienie w oparciu o kuchnię regionalną. Jeśli tak rozumieć specjalizacje regionu, to owszem, czemu nie? Tylko to wymaga wielu spójnych działań i walki o markę regionu. Popatrzmy, ile jest dziś warty znak ugryzionego jabłka. Popracujmy nad znakiem regionu tak intensywnie, żeby też stał się cenną marką, a to, co często uważamy za słabości – siłą. Zależność od natury nie musi oznaczać, że będziemy tu żyć jak w skansenie. Tego nie chce współczesny człowiek.

Czyli wracamy do jakości życia, od której zaczęliśmy.
– Tak. W strategii może wprost mieszkańca nie widać, ale to właśnie o niego chodzi. Przede wszystkim o to, aby w naszym regionie żyło się dobrze, ale do tego potrzebna jest przede wszystkim dobra praca, a dopiero za tym idzie cała reszta. Mam nadzieję, że w owym 2030 roku, jeśli wszyscy się zaangażujemy w realizacje celów strategii, mieszkańcy odczują różnicę w portfelach. Wiele obszarów do dyskusji jeszcze przed nami. Choćby o owych branżach czy kierunkach nauki do wsparcia. Na przykład jak wykorzystać potencjał innych uczelni? Choćby politechniki w zakresie energetyki odnawialnej. |I to nie tylko dlatego, że to konik Komisji Europejskiej i będą na to olbrzymie pieniądze. Nam się to po prostu opłaca, żebyśmy sami, jak w Niemczech, produkowali prąd i podnosili sobie zasobność portfela. Nie mamy tak dużego zapotrzebowania na energię jak inne regiony, ale jednak dużo więcej zużywamy niż produkujemy i nasze pieniądze są transferowane na zewnątrz.

Na kiedy strategia ma być gotowa?
– Dokument przygotowany przez naszych ekspertów przejdzie jeszcze ocenę zewnętrzną profesora Janusza Zaleskiego z Politechniki Wrocławskiej, prezesa Wrocławskiej Agencji Rozwoju Regionalnego. Określi on, czy dokument jest poprawny i przekonujący, aby m.in. użyć go do ubiegania się o pieniądze publiczne. Potem nastąpią konsultacje społeczne luty-marzec 2013. Na stronach internetowych, konferencjach. Strategia przejdzie też ocenę oddziaływania na środowisko. Planowane przyjęcie wersji ostatecznej - we wrześniu 2013.

Przygotuj swój turystyczny biznes na sezon

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie