Spółka Lech wycofała się z chęci powiększenia "w górę" wysypiska w Hryniewiczach. Prosi jednak o pozwolenie na składowanie dodatkowych ton

Tomasz Mikulicz
Tomasz Mikulicz
Lech chciał pierwotnie powiększać (nie na szerokość, ale na wysokość) wielkości wysypiska z ponad  259.557,95 m3 na 500.000 m3. Teraz się z tego wycofał.
Lech chciał pierwotnie powiększać (nie na szerokość, ale na wysokość) wielkości wysypiska z ponad 259.557,95 m3 na 500.000 m3. Teraz się z tego wycofał. Anatol Chomicz
Spółka Lech nie chce już powiększać wysypiska w Hryniewiczach (na wysokość, a nie na szerokość). Złożyła jednak do marszałka nowy wniosek - o pozwolenie na składowanie tu dodatkowych 77 tys. ton śmieci. Mają się zmieścić na obecnym polu składowym.

Ponad 3,6 tys. mieszkańców Hryniewicz i okolic podpisało się w marcu pod protestem skierowanym do marszałka województwa przeciw powiększeniu wysypiska w Hryniewiczach.

- Tu się nie da spokojnie żyć. To wysypisko zagraża naszemu życiu i zdrowiu - mówił w marcu na naszych łamach Juliusz Kołodko z Olmont.

Czytaj też: Hryniewicze. Mieszkańcy protestują: Stop rozbudowie wysypiska śmieci. Bo smród zatruje nam życie (zdjęcia, video)

Tak jak i inni mieszkańcy narzekał na przykre zapachy twierdzą, że jeśli śmieci będzie jeszcze więcej, problem będzie narastał. Marszałek poprosił spółkę Lech (zajmuje się białostocką gospodarką odpadami) o złożenia dodatkowych wyjaśnień. Ta jednak niespodziewanie wycofała swój wniosek.

Wpłynął za to nowy wniosek. Lech nie chce już powiększać (nie na szerokość, ale na wysokość) wielkości wysypiska z 259.557,95 m3 na 500.000 m3. Prosi jedynie o pozwolenie na składowanie na składowanie dodatkowych 77 tys. ton odpadów. Mają się one zmieścić na obecnie dopuszczanej powierzchni składowania - poprzez zagęszczenie.

Czytaj też: Wysypisko w Hryniewiczach. Mieszkańcy nie chcą, by spółka Lech powiększyła wysypisko. Bo może spalać odpady

- Obecne pozwolenie dopuszcza złożenie na polu 254 tys. ton. Takie rozwiązanie pozwoli nam zapewnić bezpieczną gospodarkę odpadami - podkreśla rzecznik Lecha Zbigniew Gołębiewski.

Dodaje, że spółka rozpoczęła również budowę instalacji odgazowania obecnie eksploatowanego pola składowego. - Co już wkrótce pozwoli zlikwidować uciążliwości z okresowo występującymi odorami ze składowiska - podkreśla rzecznik.

- Spółka Lech wnosząc nowy wniosek prosi o tzw. zmianę nieistotną. Udział społeczeństwa w postępowaniu może być więc bardziej ograniczony. Muszę jeszcze dokładnie zapoznać się z dokumentami. Będziemy zastanawiać się, czy faktycznie zmiana jest nieistotna - komentuje Juliusz Kołodko.

W maju, przed tym jak marszałek zwróciła się do Lecha o dodatkowe wyjaśniania, spółka wstrzymała przyjmowanie od podmiotów komercyjnych (również z terenu Białegostoku) odpadów budowlano-remontowych. Powodem był brak miejsca na wysypisku. Juliusz Kołodko komentował to wtedy na naszych łamach, że wstrzymanie przyjęć jest formą presji jaką Lech wywiera na marszałka.

Czytaj też: Spółka Lech wstrzymuje odbiór śmieci. Te z powiatów sokólskiego i monieckiego nie trafią do białostockiej spalarni

Gdy pytamy Zbigniewa Gołębiewskiego o to, czy jeśli marszałek zgodzi się na dodatkowe 77 tys. ton śmieci na wysypisku, to czy odbiory znów ruszą mówi, że trudno powiedzieć.

Okazuje się, że spółka Lech wycofując pierwszy wniosek zrezygnowała jednocześnie z prośby o wydłużenie istnienia pola składowego. Obecne pozwolenie mówi o tym, że można tam zwozić śmieci do 2030 roku. Lech chciał wydłużyć ten okres o pięć lat. W nowym wniosku spółka już się o to nie ubiega.

Dopłaty do cen energii

Wideo

Komentarze 7

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Za mało wydajna co wy gadacie jak tam torami walą śmieci z chyba całej Polski SMIECIARY białostockie stoja pod bramami i czekają na wjazd po kilka godz bo nie mają miejsca

G
Gość
Zagrywka Lecha,chce zmusić władze do podpisania.Jako mieszkańcy mamy dosyć pożarów na wysypisku.Pewnie nie mają gdzie składować śmieci z Warszawy itd.Kombinują na różne sposoby,a może się uda.
J
Ja
2019-07-27T11:43:43 02:00, Gość:

A w jakim celu powstała spalarnia w Białymstoku czy ktoś za to nie powinien odpowiedzieć że za mało jest wydajna.

Nie wszystkie odpady nadają się do spalarni i trzeba je składowac.

Tak jak napisali w artykule, ze względu na brak miejsca wstrzymano przyjmowanie odpadów budowlano-remontowych.

Przecież nie będą wrzucać do pieca gruzu i cegieł.

G
Gość
A w jakim celu powstała spalarnia w Białymstoku czy ktoś za to nie powinien odpowiedzieć że za mało jest wydajna.
T
Tw
Odnoszę wrażenie ze te dodatkowe 70 tys już może dawno leżeć na hałdzie.
K
Kkkccf
Iaia
G
Gość
Juliusz Kołodko to radca prawny opisany w książce Marcina Kąckiego, "Białystok. Biała siła, czarna pamięć". Po marszu 20 lipca to się układa w całość, psy urzędu marszałkowskiego zostały spuszczone!
Dodaj ogłoszenie