NASZE
    STUDNIÓWKI

    Studniówki w 2019 roku!

    Rozwiń
    Sowieci zajęli Białystok w piątek. Pamiętny wrzesień 1939...

    Sowieci zajęli Białystok w piątek. Pamiętny wrzesień 1939 (zdjęcia)

    Alicja Zielińska

    Aktualizacja:

    Kurier Poranny

    Przejęcie Białegostoku przez wojska radzieckie z rąk niemieckich, 22 września 1939 r.
    1/4
    przejdź do galerii

    Przejęcie Białegostoku przez wojska radzieckie z rąk niemieckich, 22 września 1939 r.

    1 września 1939 roku, gdy Niemcy napadli na Polskę, wypadało w piątek. I 22 września, kiedy Armia Czerwona zajęła Białystok, też był piątek. Znamienny dzień dla białostoczan - napisała w pamiętniku nauczycielka Maria Kolendo. Dla mieszkańców to był szok. Wkrótce stali się obywatelami Zachodniej Białorusi. Zaczęły się aresztowania i represje. Tysiące ludzi zostało wywiezionych na Syberię.
    Sowieci weszli do Białegostoku 22 września, pięć dni po agresji na Polskę. Tyle czasu według ustaleń paktu Ribbentrop - Mołotow miało wystarczyć, by Niemcy swobodnie wycofali się, dając miejsce Armii Czerwonej na zajęcie terenów wschodniej Polski, w tym Białegostoku. - Jednostki sowieckie jednak maszerowały dalej w kierunku Łomży, Wysokiego Mazowieckiego, Zambrowa, by zgodnie z przyjętym planem dotrzeć do Wisły.
    W trakcie kampanii, 28 września okazało się bowiem, że Niemcy zaczęli stawiać inne warunki w związku ze swoimi sukcesami na froncie i przebieg granicy wyglądał inaczej niż zapisano w pakcie Ribbentrop - Mołotow. To były znaczące przesunięcia na korzyść Niemców. Zresztą Sowieci nie byli w stanie dojść do linii ustalonej przez siebie i np. na północnej Lubelszczyźnie cofali się, by zrobić miejsce Niemcom, bo zgodnie z nową umową o przyjaźni i nieagresji z 28 września mieli tam być Niemcy - mówi Łukasz Radulski, kierownik Ośrodka Badań Historii Wojskowej w Muzeum Wojska w Białymstoku.

    Bałagan był na każdym kroku. Czerwonoarmiści, wykonując polecenia polityków, posuwali się raz w jedną, raz w drugą stronę. O ile jednak w wojsku panował chaos, widać było braki w umundurowaniu czy uzbrojeniu, o tyle radziecki aparat porządkowy był tak świetnie zorganizowany, że gestapo niemieckie, któremu nic zarzucić nie można było, mogło iść na szkolenie do Sowietów. Od razu pojawiły się w Białymstoku służby NKWD, które zajęły budynek Urzędu Wojewódzkiego przy ul. Mickiewicza.

    Już następnego dnia po zajęciu miasta rozpoczęły się aresztowania. Jako pierwsze trafiły do więzienia osoby, którym zarzucono udział w wojnie polsko-bolszewickiej. Stalinowi chciał zemścić się za porażkę w wojnie 1920 r. i bitwie warszawskiej. Do więzień trafili też urzędnicy, funkcjonariusze państwowi, przedstawiciele służb mundurowych, policji i wywiadu oraz ważniejsi działacze polityczni i społeczni. Wszyscy, którzy w II Rzeczypospolitej Polskiej stanowili elitę z punktu widzenia zajmowanych stanowisk czy cieszący się pozycją obywatele w regionie. Beria jeszcze 15 września nakazał, by zaraz po wkroczeniu do Polski rozpocząć na szeroką skalę zatrzymania Polaków. Chodziło o sparaliżowanie i podporządkowanie sobie ludności.

    Wśród ofiar sowieckiego totalitaryzmu byli pracownicy Sądu Okręgowego: Józef Ostruszka, ostatni prezes sądu (był więziony w Białymstoku, potem wywieziony z innymi daleko na wschód), wiceprezes Karol Wolisz, Jan Bolesław Stokowski - naczelny sekretarz sądu okręgowego, komornicy naczelnik Izby Skarbowej, Tadeusz Józef Metz - kapitan wojska. Praktycznie wszyscy funkcyjni. Aresztowany został też Romuald Banaszkiewicz, burmistrz Starosielc (to osiedle miało przed wojną status miasta).

    - W piwnicach sądu urządzono tymczasowy areszt i tam NKWD przesłuchiwało ludzi, wielu zaginęło bez wieści - mówi Bartłomiej Samarski z Archiwum Państwowego w Białymstoku.

    W miastach pojawiły się zarządzenia okupacyjne, na rolników nałożono obowiązkowe dostawy. A zaraz w październiku - 22 Stalin zarządził wybory do rad ludowych. Odbyły się w iście błyskawicznym tempie, poprzedzone kampanią w atmosferze terroru. Głosować można było jedynie na wyznaczonych z góry kandydatów, a w komisjach zasiadali umundurowani funkcjonariusze NKWD. Jak podaje Wikipedia, według sfałszowanych wyników, frekwencja wyniosła 96,7 proc., a na kandydatów promowanych przez Sowietów oddano 90 proc. głosów. Wyłonione w ten sposób Zgromadzenie Ludowe obradowało w dniach 28-30 października w Białymstoku pod jakże znamiennym hasłem: „śmierć białemu orłowi”. Już 2 listopada delegaci tegoż Zgromadzenia zwrócili się do Kremla z petycją włączenia terenów wschodniej Polski w granice Związku Sowieckiego. I Kreml łaskawie raczył je przyjąć do Białoruskiej SRR, a tym samym do ZSRR. - Teatr absurdu i obłudy - mówi Łukasz Radulski.

    Przez krótki czas funkcjonowała jeszcze nazwa niezależna Zachodnia Białoruś, jednak chyba tylko ze względów propagandowych. W jej skład weszły polskie województwa: białostockie, nowogródzkie, poleskie, wileńskie i północno-wschodnie fragmenty warszawskiego. Tymczasową stolicą Zachodniej Białorusi został Białystok.

    Jednocześnie 26 października Związek Radziecki przekazał Wilno wraz z okręgiem Litwie, jednak po włączeniu Litwy 3 sierpnia 1940 r. również i ten obszar znalazł się w granicach ZSRR. W tym samym czasie odbyły się wybory do Zgromadzenia Narodowego Ukrainy Zachodniej. Ten organ również przegłosował rezolucję w sprawie przyłączenia Ukrainy Zachodniej do Ukraińskiej SRR, a tym samym do ZSRR. Również i ten wniosek Rada Najwyższa ZSRR zaakceptowała.

    W obrębie Zachodniej Ukrainy znalazły się polskie województwa: tarnopolskie, stanisławowskie, wołyńskie, wschodnia część lwowskiego z samym Lwowem, który z kolei został tymczasową stolicą Zachodniej Ukrainy.

    Oczywiście byli entuzjaści obecności Sowietów, ale ci najbardziej zagorzali zwolennicy Związku Radzieckiego już niebawem zaczęli uciekać do Niemiec - mówi Łukasz Radulski. - Dochodziło do kuriozalnych sytuacji, gdy na nowej granicy niemiecko-sowieckiej Żydzi z Zachodniej Białorusi (a więc Białostocczyzny), którzy wcześniej witali przyjaźnie Sowietów, za wszelką cenę chcieli teraz dostać się do terenów włączonych do Rzeszy, chociaż Niemcy nie kryli, że czeka ich tam śmierć.

    - Skąd to przyjazne powitanie? Jeszcze w trakcie kampanii, może nie w Białymstoku, ale bardziej na wschód, w okolicach Grodna, na Lubelszczyźnie czy na wschód od Brześcia powstawały różnego rodzaju bandy złożone z okolicznych mieszkańców. Tak naprawdę nie wiemy, czy powstawały one z inspiracji sowieckich służb czy faktycznie był to jakiś zryw ludowy, dochodziło do licznych mordów na polskich funkcjonariuszach państwowych, wyrównywano jakieś porachunki z okresu międzywojennego. Więc ci ludzie na pewno witali żołnierzy Armii Czerwonej jak zbawicieli, tylko bardzo szybko ta nadzieja się zemściła, również na nich - dodaje Łukasz Radulski.

    Następnie cały 1940 rok Sowieci poświęcili na zwalczanie powstających polskich komórek niepodległościowych. Wśród ludności dominował bierny opór. Zdawano sobie sprawę z mocy przeciwnika, doszedł też szok klęski kampanii wrześniowej. Zaczęły się represje. Tragiczną konsekwencją agresji sowieckiej były cztery wywózki Polaków ze wschodnich terenów kraju na Syberię oraz wymordowanie blisko 25 tysięcy jeńców wojennych w Katyniu, Miednoje i Charkowie.

    Czytaj treści premium w Kurierze Porannym Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Poranny.pl poleca

    Wideo