Solista, czyli odnajdywanie siebie w innym człowieku

Adrian Kuźmiuk
Kadr z filmu Solista
Kadr z filmu Solista Fot. Materiały dystrybutora
Bezdomny muzyk schizofrenik i pędzący za sensacją dziennikarz żyją w zupełnie innych światach. Obaj na swój własny sposób są zagubieni. Niespodziewane spotkanie na zawsze zmienia ich rzeczywistość. O tym i nie tylko jest właśnie Solista.

Dziennikarz Steve Lopez z dnia na dzień traci sens życia. Rozstał się z żoną, ich syn poszedł na studia. Co wieczór wraca do pustego domu, który od dawna nie zaznał kobiecej reki. Co gorsza Steve nie może znaleźć tematu na kolejny felieton. Kiedy już traci nadzieję, słyszy skrzypce w miejskim parku. Przed pomnikiem Beethovena gra Nathaniel Ayers, bezdomny cierpiący na schizofrenię. Steve postanawia napisać o nim artykuł.

Jest to piękna opowieść o poszukiwaniu własnego ja. Z jednej strony mamy zapracowanego Steave'a, który w ciągłej pogoni za sensacją z dnia na dzień traci sens życia. Z drugiej zaś mamy Nathaniela, który żyje zupełnie w innym świecie. Jest bezdomnym, którego cały świat to wózek śmieci i skrzypce z trzema strunami. Mimo że cierpi na schizofrenię, potrafi odnaleźć się w muzyce.

Geniusz muzyczny Nathaniela jest główny powodem, dla którego Lopez postanawia mu pomóc. Szybko jednak przekonuje się, że nie jest to takie łatwe.

Film odkrywa przed nami brutalną rzeczywistość slumsów Los Angeles. Świat bezdomnych, ulice, przytułki, w których mieszkają. Pokazana jest agresja policji i brak wsparcia ze strony władz miasta. Poznajemy też świat ludzi chorych umysłowo, ich problemy, zachowania, historie życia.

Ale przede wszystkim odkrywamy świat muzyki klasycznej, w którym pierwsze skrzypce gra Ludwig van Beethoven. Genialny Nathaniel Ayers obrazuje nam własne postrzeganie rzeczywistości właśnie dzięki muzyce. Kiedy zaczyna grać widz mimowolnie zamyka oczy i wsłuchuje się w melodię płynącą z głośników.

Warto czasem zatrzymać się, posłuchać i przyjrzeć światu wokół nas. Nie zawsze możemy zrozumieć innych i pomóc im w taki sposób, jakbyśmy tego chcieli. Czasem wystarczy ich wysłuchać i po prostu zaprzyjaźnić się z nimi. Bo przyjaźń jest często więcej warta, niż największe bogactwa materialne. A muzyka, którą wprost przesycony jest film, łagodzi obyczaje. Warto też czasem spojrzeć łaskawszym okiem na dziennikarza, który nie zawsze zachowuje się jak krwiożercza hiena goniąca za skandalem.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie