Śmierć dziecka w szpitalu. 13-miesięczny Bolek nie żyje

sj, luk
Rodzice Bolka byli przekonani, że ich dziecko wróci do zdrowia
Rodzice Bolka byli przekonani, że ich dziecko wróci do zdrowia Wojciech Wojtkielewicz
Zmarł 13-miesięczny Bolek. Chłopiec od dwóch tygodni leżał na intensywnej terapii w UDSK.

13-miesięczny Bolek był w stanie krytycznym. U chłopczyka zdiagnozowano białaczkę szpikową i jej powikłanie - udar. Jednak zanim lekarze postawili diagnozę, dwukrotnie nie przyjęli chłopca do szpitala. Ich zdaniem, nie było wcześniej żadnych oznak choroby i wskazań do badań krwi.

Chłopczyk został wczoraj odłączony od respiratora. Później jego serce stanęło.

Śledztwo w tej sprawie prowadzi już Prokuratura Rejonowa Białystok-Południe.

Czytaj też: Tragedia w UDSK. 13-miesięczny Bolek w stanie krytycznym

Czytaj e-wydanie »

Powrót na siłownię - na jakich zasadach?

Wideo

Komentarze 236

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
Ja też miałam przyjemność bycia z dzieckiem w DSK i lekarz , który badał moje 2 letnie dziecko z temperaturą, która była wynikiem anginy odsyłał mnie do domu, pomimo że miałam skierowanie od lekarza rodzinnego do szpitala. Jak stwierdził, że to oni decydują kogo mają przyjąć na hospitalizację. Czekając w poczekalni przez 2 godziny mojemu dziecku skoczyła temp. do 39C a już 2 razy miało drgawki gorączkowe, więc jak zrobiłam rabanu to dopiero wszyscy się ruszyli. A pseudo Pan Doktor miał jeszcze czelność mnie pytać czy kładę dziecko do szpitala czy wracamy do domu???? Ja miałam podjąć decyzję -fajnie prawda?! Przecież to on jest specjalistą i powinien pacjentom pomagać!!!!! Mam ogromną radę dla WSZYSTKICH LEKARZY : SŁUCHAJCIE RODZICÓW BO TO MY WIEMY JAK NASZE DZIECKO SIĘ ZACHOWUJE I CO ZŁEGO Z NIM SIĘ DZIEJE. Nie każdy przypadek jest taki sam - trzeba mieć wyobraźnie i mieć sercę do dzieci i rodziców. Mało jest przypadków książkowych i każdy mały pacjent jest inny. Oczekujemy szacunku i pomocy poddczas choroby a nie zbywania.

LEKARZU SŁUCHAJ RODZICÓW, BO ZNAJĄ NAJLEPIEJ SWOJE DZIECKO I NIE WPADAJ W RUTYNĘ, BO TO ZABIJA NIEWINNE DZIECI...

1. lekarz szpitala miał rację- zgodnie z prawem zgodę na leczenie (również w szpitalu) dziecka podejmuje rodzic, i tylko on.
2. "reforma" pana Buzka praktycznie zlikwidowała pediatrów w "rejonach" . Teraz pracują oni tylko w szpitalach pediatrycznych (pojedyńczy starzy lekarze ze specjalizacją z pediatrii jeszcze gdzieś po przychodniach, ale jest ich mało), a tzw. lekarze rodzinni mają rzekomo znać sie i na pediatrii, i na geriatrii. Oczywiście więc pediatria "leży", o czym już od dawna mówią pediatrzy (ale nawet nikt ich nie słucha).
3.skierowanie od lekarza rodzinnego wcale nie oznacza, że pacjent musi być przyjety do szpitala. Po pierwsze, jak wyżej wskazano, lekarze rodzinni wcale niekoniecznie znają się na leczeniu dzieci, po drugie, to lekarz ze szpitala decyduje o wskazaniu do leczenia w szpitalu - za zgodą rodzica oczywiscie, a po tzrcie, to bardzo dużo jest przykładów, gdy lekarz rodzinny wysyła do szpitala "bo tam od razu porobią pani wszystkie badania"......
A
Agniesia

mój syn również leżał w tym szpitalu i ... brak słów! dostał tam skierowanie bo miał na całym ciele uczzulenie. na przyjęciu powiedziano mi że to od kupnego mleka a dziecko miało 1,5 roku. na oddzale stwierdzono że to wynik złego karmienia matki czyli moje bo dziecko według ich nie powinno jeść tylko mięso. nie wolno chleba,ziemniaków..tylko mięso. hehehe a co najsmieszniejsze wszystko to co niby mu nie wolno podawali mu w szpitalu. bo byłam z dzieckiem w szpitalu-nocowałam wiec wiem co jadł. jak przyszła lekarka na obchód to spytałam jakie badania beda wykonywać dziecku to kazała mi przyjśc do gabinetu po obchodzie. więc tak zrobiłam. i co usłyszałam? to nie pani sprzawa jakie badzania bedą robić. pani powinna się interesować tym ze uczulenie schodzi. TAK,tak właśnie usłyszałam. Mało tego syn leżał przez 1,5 tygodnia 3 razy dziennie podawane były mu tabletki a co 2 dzień pobierana krew. i nic wiecej. wiec nie męcząć siebie i syna wypisałam go na własne rządanie. po 3 dniach wróciłam po wypis i sie okazało ze podawali mojemu synowi sterydy-nawet nie informujac mnie o tym. masakra a nie szpital!!! A zeby było śmieszniej pół roku póżniej zrobiłam prywatnie testy na co ma uczulenie i się okazało ze na serki Danio! Więc tak to jest z DSK! nie polecam nikomu!

S
Sprawiedliwy

Ludzie nie pozwólmy aby ta sitwa medyczna rozmyła sprawę smierci dziecka. Dzis Bolek, jutro ktoś inny.Byc moze będzie to TWOJE dziecko, TWÓJ wnuk. Winni powinni być UKARANI.!!!! Dyrektor tego szpitala, ordynator i odpowiedzialni za te sytuacje lekarze powinni wyleciec na zbity pysk!Ich nazwiska powinnismy znać wszyscy.

a
aa

Lekarz nie zabił dziecka, zrobiła to choroba. Bardzo współczuje rodzicom, ale skoro Bolek już w środę dostał wylewu, to nawet przyjęcie go w poniedziałek, za pierwszym razem nic by nie pomogło.

b
bla bla
To może według Ciebie, lekarz rodzinny powinien na białaczkę leczyć chłopca?!
Po co w ogóle szpitale, skoro to lekarz rodzinny ma robić wszystkie badania?
Acha, nie pomyślałem, po to przecież, żeby mieli jakiekolwiek stanowisko, za które rzecz jasna biorą pieniądze, ciepełko żeby du.ę ogrzać, i pokój, żeby w rozbieranego z pielęgniarkami pograć!
A leczenie trzeba zostawić lekarzom rodzinnym, w końcu to oni są specjalistami!
Tyle że w tym przypadku lekarz rodzinna skierowała dziecko do szpitala, bo miała jakieś podejrzenia, a nie chciała grać na zwłokę, co też uczynił szpital doprowadzając biedne dziecko do śmierci!

a ja do ku*** nedzy nie spie z lekarzami...i prosze nas nie obrazac
g
gość

jak zwykle pieniądze wygrały niż życie człowieka...

Jak można dopuścić d otakiego stanu, że skoro lekarz kieruje nas do szpitalato nie przyjąć pacjenta? Nie zrobić badań.

Mówią ciągle, ze za późno się zgłoszono, że lekarz rodzinny leczy na grypę, a nie pomaga dalej. Tutaj lekarz od razu stwiedził, że z dzieckiem jest coś nie tak, ale szpital co?? No tak oszczedność...

Mam nadzieję, że osobom które nie przyjeły małego Bolka też się stanie jakaś tragedia. I nikt im wtedy nie pomoże...

Śmierć małego dziecka, niewinnego jest najgorszą rzeczą jaka mogła się stac rodzicom.

Wyrazy współczucia.

G
Gość
Nie jestem lekarzem, żeby nie było i nie pracuję w DSK, ale po kimś takim jak TY wcale sie nie dziwię że lekarze z tego szpitala bagatelizują choroby dzieci, skoro TY przywlokłaś tam swoje dziecko po prostu ze zwykłą anginą domagając się leczenia. I zamiast trzymac dzieciaka 2 h w poczekalni, lepiej było położyć je w łóżku to by dzieciaczkowi temperatura nie skoczyła. Moi rodzice nie jeździli ze mną po szpitalach nawet jak miałam po 40 oC, no ale 20 lat temu nie było tak przewrażliwionych matek i na zwykłe przeziębienie nikt nie przepisywał antybiotyku tak jak teraz.. Teraz kazda matka uważa sie za dr House'a.

Z anginą do szpitala? przecież to nie jest choroba wymagająca leczenia szpitalnego...
no comment
ps Także nie jestem lekarzem, ale matką, mam dwójkę dzieci, i do głowy by mi nie przyszło, żeby z anginą wlec dzieciaka do szpitala! W przypadku choroby, którą można wyleczyć w domu, pobyt w szpitalu nie to tylko ryzyko złapania nowych zarazków!
G
Gość
Ja też miałam przyjemność bycia z dzieckiem w DSK i lekarz , który badał moje 2 letnie dziecko z temperaturą, która była wynikiem anginy odsyłał mnie do domu, pomimo że miałam skierowanie od lekarza rodzinnego do szpitala. Jak stwierdził, że to oni decydują kogo mają przyjąć na hospitalizację. Czekając w poczekalni przez 2 godziny mojemu dziecku skoczyła temp. do 39C a już 2 razy miało drgawki gorączkowe, więc jak zrobiłam rabanu to dopiero wszyscy się ruszyli. A pseudo Pan Doktor miał jeszcze czelność mnie pytać czy kładę dziecko do szpitala czy wracamy do domu???? Ja miałam podjąć decyzję -fajnie prawda?! Przecież to on jest specjalistą i powinien pacjentom pomagać!!!!! Mam ogromną radę dla WSZYSTKICH LEKARZY : SŁUCHAJCIE RODZICÓW BO TO MY WIEMY JAK NASZE DZIECKO SIĘ ZACHOWUJE I CO ZŁEGO Z NIM SIĘ DZIEJE. Nie każdy przypadek jest taki sam - trzeba mieć wyobraźnie i mieć sercę do dzieci i rodziców. Mało jest przypadków książkowych i każdy mały pacjent jest inny. Oczekujemy szacunku i pomocy poddczas choroby a nie zbywania.

Nie jestem lekarzem, żeby nie było i nie pracuję w DSK, ale po kimś takim jak TY wcale sie nie dziwię że lekarze z tego szpitala bagatelizują choroby dzieci, skoro TY przywlokłaś tam swoje dziecko po prostu ze zwykłą anginą domagając się leczenia. I zamiast trzymac dzieciaka 2 h w poczekalni, lepiej było położyć je w łóżku to by dzieciaczkowi temperatura nie skoczyła. Moi rodzice nie jeździli ze mną po szpitalach nawet jak miałam po 40 oC, no ale 20 lat temu nie było tak przewrażliwionych matek i na zwykłe przeziębienie nikt nie przepisywał antybiotyku tak jak teraz.. Teraz kazda matka uważa sie za dr House'a.
G
Gość
a skąd specjaliści to wiedzą? z książek? to czemu nie wiedzieli,że to białaczka tylko odsyłali do domu?
Specjaliści wiedzą to z praktyki i statystyk.
Mylisz dwa pojęcia: diagnoza i wyleczenie.
Postawienie diagnozy nie oznacza wyleczenia, dlatego dorośli i dzieci umierają pomimo, że zostali bardzo dobrze zdiagnozowani.
Dlaczego lekarze patrząc na chłopczyka od razu nie wiedzieli, że ma białaczkę szpikową?
Poczytaj na jej temat, to może zrozumiesz.
K
Kasia
Specjaliści wiedzą. Nie byłoby żadnych szans. Chłopczyk by i tak zmarł, ale masz rację, że nie byłoby rozgłosu na całą Polskę. A tak jest.
Ciekawe teraz, co z tego rozgłosu wyniknie?
a skąd specjaliści to wiedzą? z książek? to czemu nie wiedzieli,że to białaczka tylko odsyłali do domu?
A
Aaa

Naogladali się ludzie " Na dobre i na złe" , " lekarzy" i " Dr House'a" i wydaje im się ze wystarczy upaść i nabić sobie guza a lekarz na Izbie zrobi rezonans, tomografię, i skan całego ciała... Ale jak już trafią do szpitala to nie ma mowy o zmianie venflonu, znieczuleniu ogólnym, czy konsultacji ginekologicznej mimo iż są ku temu wskazania ... Polski pacjent wie najlepiej , bo dr Google radzi Goździkowej, ze takie różowe tabletki są najlepsze

c
cryo
Moja corka trafila tam z wymiotami po uderzeniu sie w glowe. Potrzymano ja na obserwacji z 5 godzin. Nie zrobiono nawet rentgena i wypuszczono do domu. A ja mloda, glupia dalam sie zbyc.
te "nawet" zależy w którą część głowy się uderzyła ... poza tym jednak Roentgen bodajże zmarł z powikłań po narażeniu na promieniowanie własnego imienia ...
x
x
Z poważaniem do wszystkich wypowiadających się. Nie mam zamiaru nikogo obrażać lub wchodzić w czyjekolwiek kompetencje, ale miejcie na względzie, że to co trafia do Was poprzez media jest poddane wielkim manipulacjom i zmianom, które są mało zgodne z prawdą. Media mają to do siebie, że zanim poczekają na werdykt Prokuratury, z wielkimi nagłówkami i tekstem pełnym wypocin obrażającym ludzi, którzy przyjmowali biednego Bolka, obsmarują ich od góry do dołu. Oczywiście, nie przeczę - jest wiele luk i niedociągnięć w naszym systemie medycznym i opiece zdrowotnej, jest to niezaprzeczalne. Jednak weźmy na wzgląd ludzi którzy tam pracują, przeżywają stres nie ze względu na media! Tylko na wzgląd na to biedne dziecko. Miało tylko 13 miesięcy, ale gdyby któryś/aś z Was było wtajemniczone w jego sprawę(oczywiście nie możecie być, bo prokuratura jak i media nie udostępnią Wam tego) wiedzielibyście o rzeczach, o których się nie mówi. Piszę tu na wzgląd ludzi, którzy tam pracują i mają wiele nieprzespanych nocy. Nie pracują tam ludzie, którzy nie przejmują się życiem małych istot i ich rodziców. Zaniedbanie? Przykry i okropny zbieg okoliczności. Tragedia? Owszem. Tragedia zarówno dla rodziców, biednej rodziny - ale także i dla pracowników, którym niestety, nie udało się. Nie uratowali życia biednego chłopca. Zanim wypowiecie się kolejny raz chcąc powiedzieć jacy to ludzie ze służby zdrowia są okropni i straszni, zastanówcie się... W każdej dziedzinie są czarne owce. Ale pomyślcie : mówicie prywatne praktyki, prywatni lekarze. Ale co w zamian za to? Większe pieniądze. W zamian za to, że nie czekacie w kolejce płacicie zdecydowanie większe pieniądze niż w publicznych przychodniach czy praktykach. Coś za coś. Wszyscy jesteśmy ludźmi, ale nie posądzajmy innych o naumyślne spowodowanie zaniedbania a co za tym idzie - śmierci dziecka.

Za nie przespane noce (dyzury) dostaja dodatkowa kase. Ja z corka trafilam tam w nocy z rotawirusem. Przyjeto nas na zakazny. Pan doktor zabadl, nawodniono. Niby wszystko ok. Ale nastepnetgo dnia zjawila sie mlodziotka pani doktor, gdy poprosilam o jakies badania to skwitowala - kolejna nadwrazliwa mamuska. I jeszcze mnie obstawila ze przywoze dziecko w nocy, nastepnym razem prosze przywiezc rano bo lekarz nie mogl sie wyspac na dyzurze.
g
gonia
Również miałam kilka razy nieprzyjemność zostać skierowana z dzieckiem do tego szpitala. Lekarz rodzinny nie był pewien co dolega dziecku, a w związku z tym, że była godzina 17 i od ręki nie było jak zrobić badań ( labolatorium zamknięte ), dostaliśmy skierowanie do szpitala. Lekarz z UDSK wogóle nie miał podejścia do 3 latki, która na widok tych wszystkich narzędzi do badania zaczęła płakać. Wydarł się, że albo dasz się badać albo on badał nie będzie i nas wyrzuci, bo nie będzie histerii znosił, bo głowa go boli. Kolejny raz dziecko było z podejrzeniem wstrząsu mózgu, oprócz dotknij ręką do nosa i posiedzicie godzinę w szpitalu nie zrobiono nic. Ani za pierwszym ani za drugim razem. Moje zdanie jest takie, że większość lekarzy tam pracujących nie powinna zwierząt leczyć a co dopiero ludzi, a zwłaszcza dzieci. Wyrazy współczucia dla rodziców Bolusia.

Moja corka trafila tam z wymiotami po uderzeniu sie w glowe. Potrzymano ja na obserwacji z 5 godzin. Nie zrobiono nawet rentgena i wypuszczono do domu. A ja mloda, glupia dalam sie zbyc.
G
Gość
no fakt, nie wiem, a ty wiesz, że nie doprowadzili, chcę tylko powiedzieć że raczej żaden prokurator nie zdecyduje się pójść do sądu z wnioskiem o areszt
Na pewno nie wiem, ale na podstawie mojej wiedzy ogólnej na temat białaczki u tak małych dzieci, to obstawiam, że nie doprowadzili.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3