Śmierć Bolka w UDSK. Powstał Ruch Sprawiedliwych

(luk)
Katarzyna i Grzegorz Kozikowscy chcą aby osoby, odpowiedzialne za śmierć ich synka, poniosły konsekwencje. Razem ze znajomymi powołali Ruch Sprawiedliwych.
Katarzyna i Grzegorz Kozikowscy chcą aby osoby, odpowiedzialne za śmierć ich synka, poniosły konsekwencje. Razem ze znajomymi powołali Ruch Sprawiedliwych. Andrzej Zgiet
Rodzice zmarłego w białostockim szpitalu chłopca chcą aby ludzie winni cierpienia i śmierci ich synka ponieśli odpowiedzialność. Wspiera ich już kilkanaście osób.

Najpierw rodzice chłopca chcą wręczyć 10 zł osobie, która ich zdaniem, ponosi największą winę za tragiczne wydarzenia. Ta kwota to koszt badania krwi, którego nie wykonano Bolkowi w szpitalu, a które zdaniem rodziców chłopca, pozwoliłoby wcześniej zdiagnozować chorobę synka i być może uratować mu życie.

13-miesięczny Bolek zmarł w Uniwersyteckim Dziecięcym Szpitalu Klinicznym w Białymstoku 6 grudnia ubiegłego roku, po kilkunastodniowym pobycie na oddziale intensywnej terapii. Trafił tam w bardzo ciężkim stanie, z udarem, który był powikłaniem nierozpoznanej białaczki. Rodzice z synkiem wcześniej dwukrotnie zgłaszali się na Szpitalny Oddział Ratunkowy w UDSK, ze skierowaniem od lekarzy rodzinnych, za każdym razem odmawiano przyjęcia Bolka do szpitala, nie wykonano mu też badań krwi.

Na początku stycznia, po zapoznaniu się z wynikami pracy dwóch wewnętrznych komisji, dyrekcja UDSK przyznała, że popełniono błąd. Bo pierwsza wizyta Bolka w SOR nie została zarejestrowana. W drugim dniu nie wykonano badania krwi, nie skorzystano z konsultacji neurologa i pediatry. Kierownik SOR został odsunięty ze stanowiska, jeden z lekarzy dostał naganę. Ale jednocześnie w oświadczeniu dyrekcji padły słowa oskarżające rodziców, że nie chcieli pierwszego dnia zgodzić się na badania krwi, a trzeciego dnia zgłosili się do szpitala dopiero wieczorem.

W środę po raz pierwszy od tych wydarzeń wypowiedziała się matka Bolka, Katarzyna Kozikowska. Razem z mężem i kilku wspierającymi rodzinę osobami, zebrali się przed UDSK.

- Jestem tu, by stanowczo zaprotestować wobec postawy dyrektora dziecięcego szpitala klinicznego - mówiła drżącym głosem. - Jeżeli chodzi o naszą pierwszą wizytę na SOR, to wielkim łgarstwem jest, że odmówiłam badań laboratoryjnych. W aucie miałam spakowane rzeczy Bolkusia na pobyt w szpitalu. Następnego dnia, kiedy kolejny raz przyjechałam z synkiem do szpitala, zarzucono mi, że na pewno szarpałam go przy ubieraniu i złamałam mu rękę. Bzdura.

Odpierała też zarzuty, że trzeciego dnia zwlekała z przyjściem do UDSK. - W tym szpitalu są lekarze, którzy w fałszu są doskonale zorganizowani - dodała.

Po śmierci synka rodzice Bolka i ich przyjaciele, postanowili założyć Ruch Sprawiedliwych.

- To kilkanaście osób - mówił Grzegorz Kozikowski. - Po pierwsze chcemy, aby lekarze, którzy przyczynili się do śmierci naszego Bolkusia, odpowiedzieli za to, co zrobili. Po drugie - chcemy oczyścić szpital z ludzi, którzy przeszkadzają lekarzom szanującym swą pracę.

Sprawę śmierci Bolka bada też prokuratura.

Czytaj e-wydanie »

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie