Śląsk Wrocław - Jagiellonia 2:0. Miał być rewanż, a Jagiellonia spada z podium tabeli ekstraklasy

(mark)
Wojciech Wojtkielewicz
Piłkarze Jagiellonii mieli zrewanżować się Śląskowi Wrocław za jesienną, dotkliwą porażkę u siebie 0:4. A tymczasem przegrali po raz drugi 0:2.

Podopieczni trenera Ireneusza Mamrota już w pierwszej połowie stracili dwie bramki. Chociaż to oni byli bliscy strzelenia pierwszego gola. Już w 6 minucie Arvydas Novikovas znalazł się w idealnej sytuacji, ale próbując lobować bramkarza Śląska przeniósł piłkę nad poprzeczką bramki Śląska. Dwie minuty później prowadzili, ale wrocławianie. Śląsk szybko wprowadził piłkę z autu na lewej stronie boiska. Robert Pich wrzucił piłkę w pole karne. Mitrović nie wybił jej. Do futbolówki doskoczył Michał Chrapek i wpakował piłkę do siatki Jagiellonii.
W 12 minucie mogło paść wyrównanie. Niestety, Jesus Imaz strzelił w środek bramki, gdzie na piłkę tylko czekał Jakub Słowik. Wrocławiane podwyższyli na 2:0 w 25 minucie. Piłkarze Śląska wykonali rzut wolny z lewej strony boiska. Wydawało się, że piłkarze Jagiellonii zażegnają sytuację i wyjdą z akcją, ale piłka wróciła w pole karne Jagiellonii. Chrapek wstrzelił piłkę, Runje nie doskoczył do niej, a Marcin Robak z trzech metrów strzelił drugiego gola dla Śląska.
W drugiej połowie Jagiellonia próbowała atakować, ale piłkarze Śląska umiejętnie bronili się wyprowadzając groźne kontry. Nie pomogły już zmiany trenera Ireneusza Mamrota. W 66 minucie za Scepovica wszedł Klimala, a za Bodvarssona Kostal. Niestety, środek boiska zdominowali gospodarze i to oni sięgnęli po zasłużone trzy punkty, a Jagiellonia? Podopieczni trenera Ireneusza Mamrota spadli z podium tabeli ekstraklasy.
Jeszcze w dodatkowych minutach czerwoną kartkę otrzymał Grzegorz Sandomierski, który zagrywał piłkę poza polem karnym. Do bramki wszedł Taras Romanczuk, gdyż trener Ireneusz Mamrot wykorzystał juz limit zmian w swoim zespole.

Śląsk Wrocław - Jagiellonia Białystok 2:0 (2:0)
Bramka: 1:0 Chrapek 8, 2:0 Robak 25.
Czerwona kartka: Sandomierski (90+3 za zagranie reką poza polem karnym, Jagiellonia)
Żółte kartki: Mączyński (Śląsk); Guilherme, Mitrović (Jagiellonia)
Śląsk: Słowik - Broź, Tarasovs, Golla, Hołownia - Chrapek (77. Łabojko), Mączyński, Musonda (65 Ahmadzadeh), Pich, Radecki - Robak (86 Piech).
Jagiellonia: Sandomierski - Arsenić, Runje, Mitrović, Bodvarsson (65 Kostal) - Novikovas, Kwiecień, Romanczuk, Imaz (58 Pospisil), Guilherme - Scepovic (65 Klimala).

Wideo

Materiał oryginalny: Śląsk Wrocław - Jagiellonia 2:0. Miał być rewanż, a Jagiellonia spada z podium tabeli ekstraklasy - Gazeta Współczesna

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

K
Kibic
Mitrovic na ławę Arsenic na środek a Kadlec na prawo i niech daruje sobie z Kwietniem...ile można..a niech gra Adamec i Klimala bo Scepowic w bramkę nawet trafić nie może ..Trener robi robotę tylko piłkarze mentalnie nie dają rady i tyle...
G
Gość
Niestety kolejny mecz do zapomnienia. Od rundy wiosennej posypała się gra zespołu. Nawet tacy gracze jak Romańczuk czy Runje są wyraźnie słabsi niż jesienią. Wydaje się jakby Mamrot nie wiedział co zrobić. Sprowadzeni Kostal i Imaz grają bardzo słabo. Arsenić tylko trochę lepiej. DO pierwszej straconej bramki niby coś tam się klei. Stracony gol wyraźnie podcina grę, wychodzi bylejakość, mnóstwo strat własnych. Ciężko patrzyć na grę zespołu. Wydaje mi się, że jeszcze jeden taki mecz w lidze i "trener na lata" poleci.
k
kibic
Nie dołować Jagi. Myślę, że zawodnicy, sztab trenerski mają pełną świadomość jaka jest ich sytuacja. Jednakże widać od pewnego czasu, że ławka nie "żyje". Samotny trener stojący przy linii boiska w bezruchu, asystenci pochowani na ławce. Coś się najwyraźniej tam tam dzieje. Coś się zacięło. Ale to tajemnica szatni, więc dajmy czas, którego no ta bene po prostu nie ma, aby Mamrot pokazał kunszt, psychologię i poskładał to do kupy. Nie ulega wątpliwości, że widoczna jest stagnacja motoryczna, gra zbyt wolna, brak ruchu bez piłki, co widać było na pomeczowej statystyce. Zawodnicy Jagi przebiegli o 4 km mniej niż Ślaska. To jak można wygrać mecz. Może został popełniony jakiś błąd w przygotowaniach. Tego my kibice nie wiemy, ale trener ma dostęp do badań i wie jaka jest sytuacja. Może trzeba więcej transparentności ze strony Klubu - zespołu prasowego, aby nie powodować zbędnego knucia, domysłów i plotek. Widać stagnacje w grze od obrony do ataku. Runje po niewypale transferowym - to już nie ten sam zawodnik. Chłop się możne załamał, może przeżył ten fakt osobiście. Może trzeba mu pomóc! Kapitan jak nigdy wcześniej zrobił całe mnóstwo błędów, strat. Całkiem niepotrzebnych. Ale dziwne ustawienie środkowej linii ogranicza grę w ataku. Za dużo ludu z tyłu, za mało z przodu - mówiąc kolokwialnie. Sytuację bez wątpienia trzeba wyjaśnić w szatni. Natychmiast. Usprawiedliwieniem są roszady do których doszło i kontuzje, ale ta drużyna warta jest na transfermarket niemal 13 mln. Euro. Pieniądze nie graja, królowanie trzeba potwierdzić na boisku wiec do ROBOTY, ostrej roboty, bo jeszcze nic nie jest stracone.
B
Bogdan Dublin
Dziadostwo ,Jaga odpokutujemy stratę dobrych zawodników, dwie sroki za jeden ogon jest trudno złapać,dla prezesa kasy się zachciało,to teraz ma
K
Kolo
Graja o utrzymanie w 8 mce. A i to bedzie baaardzo trudne i watpliwe
Dodaj ogłoszenie