Sklepom zielarskim grozi plajta

Magdalena Szymańska [email protected] tel. 85 748 95 42 Fot. Wojciech Wojtkielewicz
Produkty ziołowe z roku na rok cieszą się coraz większym zainteresowaniem – mówi Halina Dybkowska, właścicielka sklepu zielarskiego Fito w Białymstoku.
Produkty ziołowe z roku na rok cieszą się coraz większym zainteresowaniem – mówi Halina Dybkowska, właścicielka sklepu zielarskiego Fito w Białymstoku.
Ministerstwo Zdrowia zakazuje sklepom zielarsko-medycznym sprzedaży kolejnych podstawowych produktów leczniczych. Wycofane mają zostać aż 94 specyfiki. Jeśli rozporządzenie wejdzie w życie, wiele sklepów zielarskich zostanie zlikwidowanych.

Bardzo ubolewam nad tą decyzją – mówi Ewa Przewłocka, właścicielka sklepu zielarskiego Aronia w Białymstoku. – To są drastyczne ograniczenia co do sprzedaży. Klienci kupują produkty całkowicie naturalne, które są wykorzystywane w leczeniu sanatoryjnym czy w profilaktyce.

Pierwszy raz resort zdrowia odebrał prawo sprzedaży niektórych produktów pochodzenia roślinnego jesienią ubiegłego roku. Zakazano wtedy sprzedaży leków, które w medycynie naturalnej używane były od ponad trzydziestu lat – m.in. maści ichtiolowej, maści bursztynowej, cynkowej, rutinoscorbinu, witaminy C, soli bocheńskiej, a nawet pasty borowinowej.

Ostatnio Ministerstwo Zdrowia przedstawiło rozporządzenie o zakazie sprzedaży kolejnych 94 leków. Zaskoczyło to nie tylko sprzedawców, ale i klientów.

– Produkty ziołowe sprzedają się bardzo dobrze – mówi Halina Dybkowska, właścicielka sklepu Fito w Białymstoku, która sklep zielarski prowadzi od dziewiętnastu lat. – Ciągle przychodzą do nas klienci, którzy chcą kupić wycofany lek. Polecamy im inne specyfiki, o podobnym działaniu, jednak nie każdy jest na tyle otwarty, żeby sięgać po zamiennik. Niektórzy są przyzwyczajeni do jednego produktu i jeśli go nie dostają w jednym sklepie to idą szukać dalej.

Zobacz: Miętowy smak lata

Jak zauważają sprzedawcy, do tej pory części leków ze sklepów zielarskich nie można było kupić w aptekach, bo farmaceuci ich nie sprowadzali. Jednak, teraz ma się to zmienić.

– Mamy najszerszą ofertę, jeśli chodzi o leki refundowane, suplementy diety, a także produkty pochodzenia roślinnego i nie sądzę, żeby był problem z kupnem tych leków w naszych aptekach – mówi Krzysztof Mroczek, kierownik działu sprzedaży i marketingu Cefarm Białystok. – Jeśli jednak preparatu ziołowego nie będzie w aptece, a spełniać on będzie wszystkie potrzebne atesty i normy, to bez problemu go sprowadzimy.

Farmaceuci nie sądzą, żeby ograniczenie ilości sprzedawanych preparatów w sklepach zielarskich odbiło się na wzroście sprzedaży w aptekach. Jednak, jak zauważa Urszula Jarosz z Izby Zielarskiej, wprowadzone ograniczenia już doprowadziły do likwidacji wielu sklepów zielarsko-medycznych w Polsce, a jeśli sytuacja ta się nie zmieni, rynek może być poważnie zagrożony.

– Na pewno sklepy zielarskie znajdą się w trudnej sytuacji, jeśli zabronią nam sprzedaży kolejnych ziół i leków – mówi Halina Dybkowska. 

 

Liczba dnia
27mln
opakowań leków ziołowych rocznie sprzedawanych jest w Polsce. To (po Niemczech) drugie miejsce na świecie.

W czerwcu zapłaciliśmy w sklepach mniej niż w maju

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie