Do końca października można oglądać w białostockiej galerii Alfa wystawę Siła KobieTY. To fotografie dziesięciu kobiet z doświadczeniem choroby onkologicznej, które zgodziły się na taką formę zachęcania innych pań do badań profilaktycznych.
Żadna z nich nie ma wątpliwości: USG piersi, mammografia, cytologia i inne badania profilaktyczne mogą uratować życie. Wykryta wcześnie choroba pozwala bowiem na wdrożenie skutecznego leczenia. Dziś mówi się zresztą, że rak to nie wyrok. Po chorobie można wrócić do rodziny, przyjaciół, pracy, sportu... Do dawnego życia. I one – dziennikarka, dyrektorka szpitala, pielęgniarka, pracownica banku czy montażystka materiałów wideo, które oglądamy w telewizji – udowadniają, że to prawda.
Naszą akcję Siła KobieTY wspiera Urząd Marszałkowski Województwa Podlaskiego, a partnerami merytorycznymi zgodziły się zostać dwie największe białostockie placówki leczące nowotwory: Uniwersytecki Szpital Kliniczny i Białostockie Centrum Onkologii. Nasze bohaterki zaś zdecydowały się nie tylko firmować swoimi twarzami apel o niezapominanie o badaniach profilaktycznych, ale również zgodziły się podzielić swoimi bardzo osobistymi historiami.
Siła KobieTY: Magdalena Borkowska
– Silna kobieta to dla mnie kobieta sprawcza, kobieta odważna, dzieląca się swoją dobrą energią, kochającą ludzi. Siła to dla mnie wsparcie – mówi Magdalena Borkowska, która w naszej akcji wzięła udział w podwójnej roli.
Bo z jednej strony to właśnie ona kieruje i zarządza Białostockim Centrum Onkologii, którego lekarze wspierają merytorycznie naszą akcję, a z drugiej – ją również dotknęła choroba onkologiczna, sama została pacjentką placówki, którą prowadzi.
– Dlatego uważam, że powinnyśmy o tym mówić, powinnyśmy się wspierać, być autentyczne w promowaniu profilaktyki: od żywienia po zdrowy styl życia. I uczyć nasze córki tego, że jesteśmy ważne w postępowaniu zdrowotnym – podkreśla.
Opowiada, że guza w obrębie piersi odkryła w pracy. Podczas spotkania w jednej ze szkół przekonywała młode dziewczęta, że ważna jest profilaktyka, w tym samobadanie piersi. Dotknęła swojej piersi i... wyczuła guza. Później, już w domu, wykonała samobadanie zgodnie z regułami, a następnego dnia udała się na badanie USG, które wykazało zmianę. Trzeba więc było zrobić kolejne badania, które przyniosły diagnozę – zmiana złośliwa.
– Dlatego wiem, jak niesamowicie ważna jest profilaktyka. Mam dwie córki, które są absolutnie nastawione na te działania profilaktyczne. Wiedzą, że są niesamowicie ważne – podkreśla Magdalena Borkowska.
Siła KobieTY: Justyna Dąbrowska
– Wcześniej nie zdawałam sobie sprawy, jak silną jestem kobietą – przyznaje Justyna Dąbrowska. I mówi, że tę siłę dała jej walka z chorobą.
Przyznaje, że w pewnym momencie nieco zaniedbała profilaktykę.
– Bo za każdym razem wyniki były dobre. Kolejne badania zaczęłam więc odkładać – tłumaczy. Dziś wie, że to nie jest logiczne działanie.
Bo po dwóch latach przerwy od badań Justyna znalazła guzek w piersi. Poszła do lekarza. Sama, bo to był początek pandemii. Okazało się, że zaatakował ją nowotwór. I to bardzo inwazyjny i szybko się rozwijający. Justyna nie mogła powstrzymać łez. I pytań: Dlaczego ja?
– Wykonano mi mastektomię, bo miałam już przerzuty do węzłów chłonnych, usunięto mi więc 13 węzłów. A po operacji okazało się, że komórki rakowe jeszcze zostały. Niestety, potrzebna była chemia. I to nierefundowana. Za leki musiałam zapłacić.
Na szczęście się udało. Ale Justynę czeka jeszcze leczenie hormonalne. Przez 10 lat.
– Ważne jest, by walczyć. By się nie poddawać. No i nie zapominać o badaniach. One naprawdę są bardzo ważne – podkreśla Justyna.
Siła KobieTY: Dorota Niebrzydowska
– Silna kobieta to taka, która daje sobie radę, nawet jak nie daje rady. Która potrafi pokazać swoje słabości i z nimi żyć. Która i płacze, i się śmieje, i krzyczy, i się wścieka, i jest bezsilna, ale idzie do przodu – mówi Dorota Niebrzydowska.
Do sesji wymyśliła sobie motto: Życie to nie walka. Życie to dar.
– Wyłącznie od nas zależy, co z tym darem zrobimy – podkreśla.
I tłumaczy, że po chorobie postanowiła pokazywać innym, że rak to nie koniec. I że profilaktyka jest najważniejsza.
Dorota – mimo że badała się bardzo regularnie – zachorowała. – Bo nie można się ustrzec przed chorobą. Ale można ją znaleźć na tyle szybko, żeby ją wyleczyć. I życie znów staje się piękne. I chyba o to wszystkim chodzi.
Siła kobiet. Leczenie dało im w kość, ale żyją!
Dorota zawsze była kobietą aktywną.
– Jestem pracoholiczką – przyznaje. – Wiele rzeczy przez tę swoją pracę pewnie przegapiłam. A niedawno ktoś postawił mi barierę i powiedział: dość. To była właśnie ta choroba, która mi się przydarzyła. Dlaczego mi się przydarzyła? Takiego pytania sobie nie zadawałam. Bo wiedziałam, że moje życie w stresie, w biegu, w pośpiechu, w pędzie za czymś, co oczywiście było ważne, zostawiło gdzieś swój ślad i właśnie chorobą się to objawiło.
Choroba pozbawiła ją piersi. Dorota przyznaje, że to nie jest łatwe doświadczenie.
– To nie jest koniec świata. Trzeba to leczyć. Ja traktowałam to jako kolejne zadanie. Ale jednocześnie zaczęłam zwracać uwagę na innych wokół mnie. Na to, że choroba zmienia nie tylko mnie, ale i wszystkich wokół. I że warto pozwolić sobie pomóc. To bardzo ważne.
Dorota chorobę pokonała. Ale to doświadczenie przyniosło jej jeszcze jedno zwycięstwo:
– Wszystkie moje koleżanki w pracy, wszystkie moje przyjaciółki zrobiły badania. A ja to uważam za swój sukces.
Siła KobieTY: Bogumiła Mioduszewska
– W chorobie musimy być silne, bo choroba nas przytłacza, a siła daje moc - przekonuje Bogumiła Mioduszewska, kolejna z bohaterek naszej akcji.
I zachęca, by tę najgorszą chorobę, nowotworową, starać się wykryć jak najwcześniej. – Bo im wcześniej wykryjemy każdą zmianę i im wcześniej wdrożymy leczenie, tym są większe szanse na wyzdrowienie – podkreśla.
Sama pracuje jako pielęgniarka na oddziale ratunkowym. Ale to wcale nie sprawiło, że profilaktyka była prostsza, łatwiejsza.
– To nie było tak, że dzięki pracy pamiętałam o profilaktyce. Bardziej byłam nastawiona na pomaganie innym niż na dbanie o swoje zdrowie. A chwilę przed tym, jak wykryłam zmianę w piersi, nasz szpital stał się szpitalem covidowym, więc nie mogłam w tym przyjaznym dla mnie miejscu przeprowadzić diagnostyki – wspomina Bogusia.
Nastawiła się na walkę, na to, że nie będzie lekko i łatwo. – Wydaje nam się czasem, że nic nas nie złamie, ale nadchodzi taki moment, że tej siły zaczyna brakować. Ja starałam się iść do przodu, nie patrzeć w tył, nie myśleć o najgorszym.
Siła KobieTY. Bohaterki naszej akcji zachęcają do badań profilaktycznych
Dziś jest już po wszystkim. Ale rak i tak nie daje o sobie zapomnieć.
– Zostały mi powikłania. To problemy z sercem, nadciśnienie, neuropatia, bóle kostno-stawowe. Ale dam sobie radę. Muszę – podkreśla Bogusia.
Siła KobieTY: Agnieszka Korzeniecka-Czaban
– Ostatni okres mojego życia pokazał mi, jak silną jestem kobietą – mówi Agnieszka Korzeniecka-Czaban. – Tak naprawdę nigdy nie wiemy, jak silne jesteśmy. Choroba pokazała mi, że potrafię się zdyscyplinować, poddać się wszystkiemu, co mi zaproponowano i zaufać innym. Nie wiem, co dodawało mi sił, ale cały czas je miałam. I cały czas mam, bo jestem w trakcie zdrowienia.
Agnieszka nie wątpi, że jej siła – ta, która jest potrzebna do zdrowienia – bierze się również z otoczenia. W jej przypadku jest to jej rodzina, przede wszystkim mąż. Dzięki rodzinie mogła przejść przez chorobę żyjąc zupełnie normalnie, jak wcześniej, chodząc do pracy.
– O chorobie trzeba głośno mówić. To sprawi, że więcej kobiet się przebada – podkreśla.
Siła KobieTY. Opowiedziały swoje historie i zachęcają, by się badać. Zobacz zdjęcia z wernisażu






