Seksting. Nowa groźna zabawa nastolatków

Magdalena Kuźmiuk [email protected]
To plakat kampanii "Myślę, więc nie ślę", która skierowana jest do nastolatków, ich rodziców i osób pracujących z młodzieżą. Celem jest pogłębianie świadomości młodych ludzi, przekazywanie im wiedzy m.in. o konsekwencjach sekstingu. Kampania ruszyła 10 lutego.
To plakat kampanii "Myślę, więc nie ślę", która skierowana jest do nastolatków, ich rodziców i osób pracujących z młodzieżą. Celem jest pogłębianie świadomości młodych ludzi, przekazywanie im wiedzy m.in. o konsekwencjach sekstingu. Kampania ruszyła 10 lutego.
Coraz więcej młodych ludzi robi sobie półnagie zdjęcia w erotycznych pozach. Wysyłają je rówieśnikom, by zaimponować, zwrócić uwagę, poderwać. Większość nie zdaje sobie sprawy z konsekwencji. A te mogą być tragiczne. Z portalu społecznościowego takie fotki często trafiają na strony z treściami pornograficznymi. Usunięcie ich stamtąd jest bardzo trudne, bywa że niemożliwe. Mogą też stać się zachętą dla pedofilów.

Chciała zwrócić uwagę nowo poznanego chłopaka. Nawet nie musiał jej długo namawiać. Wysłała mu roznegliżowane "selfie" - autoportret robiony telefonem komórkowym. On rozesłał fotkę swoim kolegom. Ktoś umieścił ją na Facebooku. Pod zdjęciem szybko pojawiły się wulgarne komentarze. Z dnia na dzień było ich coraz więcej.

Jej intymne zdjęcie miało być tylko dla niego. A zobaczyli je wszyscy. Bo szybko obiegło internet. Była obiektem kpin i niewybrednych żartów. Nie mogła tego cofnąć, wykasować zdjęcia. Zobaczyli je jej nauczyciele. Musiała zmienić szkołę. Wpadła w depresję. Załamał jej się świat.

Ta historia nie jest odosobniona. Można je mnożyć. Bo wśród młodzieży coraz popularniejszy staje się tzw. seksting. Ofiarą tej nowej, modnej, ale groźnej zabawy może stać się każdy nastolatek.

Ta zabawa może mieć tragiczne skutki

Termin "seksting" powstał z połączenia angielskich słów: "sex" i "texting". To odniesienie do zjawiska polegającego na przesyłaniu wiadomości tekstowych lub za pomocą internetu zdjęć o charakterze seksualnym. Dotyczy to głównie młodych osób.

Jak wynika z ostatnich badań przeprowadzonych na zlecenie Fundacji Dzieci Niczyje, do której coraz częściej docierają niepokojące sygnały na temat sekstingu, co dziewiąty nastolatek w naszym kraju wysłał komuś swoje nagie zdjęcia. Jednocześnie ponad jedna trzecia młodych ludzi otrzymała zdjęcia czy filmy tego typu.
Analizy pokazują też, że ofiarami sekstingu padają najczęściej dziewczyny, nakłaniane przez chłopców do takich zachowań.

- Nasze doświadczenia i badania wskazują na stosowanie podwójnych standardów. Dziewczyny, wysyłające swoje nagie zdjęcia, są określane w internecie za pomocą wulgarnych epitetów. Chłopcy często są usprawiedliwiani, a nawet podziwiani - mówi Maciej Kepka z Fundacji Dzieci Niczyje.

W woj. podlaskim swego czasu było głośno o sprawie niepełnoletniej uczennicy jednego z liceów w Łomży. Dziewczyna wysłała do chłopaka z innej szkoły swoje nagie zdjęcia. Podobał się jej i chciała poznać go bliżej. Niestety, wybrała zły sposób. Obiekt jej westchnień rozesłał fotki znajomym. Dziewczyna stała się obiektem okrutnych żartów kolegów i koleżanek.

Straszny finał miała historia zza oceanu, podawana w mediach jako ten najtragiczniejszy przykład sekstingu. Amanda Todd, niespełna 16-letnia Kanadyjka, poznała na wideoczacie w internecie mężczyznę. Dziewczyna uległa jego namowom i pokazała online swoje piersi. Mężczyzna zaczął ją szantażować, domagał się kolejnych pokazów. Zdjęcia szybko trafiły do sieci. Dziewczyna przeszła załamanie nerwowe, wpadła w depresję. Okaleczała się, brała narkotyki. Musiała się przeprowadzić. Po nieudanej próbie samobójczej opublikowała w internecie niezwykle dramatyczny film, apel o pomoc, w którym opowiedziała swoją historię. Pomoc nie nadeszła. Miesiąc później Amanda odebrała sobie życie. Dopiero po jej śmierci film zaczął bić rekordy popularności.

Seksting może skończyć się przestępstwem

Dlaczego nastolatki pozbywają się zahamowań i decydują się na pokazanie obcej osobie swojej intymności? Psycholodzy zauważają, że olbrzymią rolę w świecie młodych ludzi odgrywają portale społecznościowe. Chęć zaistnienia, pogoń za popularnością. Nieraz prezentowanie siebie w seksualnych pozach jest dla nich normą, ulegają też presji, jaką wywiera na nich otoczenie.

- Przyczyny zachowań sekstingowych mogą być różne. Często zdjęcia stanowią "dowód miłości", którego żądają zdecydowanie częściej chłopcy. Problem ma swoje źródła też w beztroskim podejściu młodych osób do swojego wizerunku, braku rzetelnej edukacji seksualnej oraz podmiotowym traktowaniu kobiet - mówi Maciej Kepka.

Jak wynika z analiz, wielu nastolatków wymienia się erotycznymi "selfie" z partnerem, z osobą, z którą są w związku. Psycholodzy alarmują, że częściej jednak seksting staje się początkiem takiej relacji. Dopiero po otrzymaniu półnagiego zdjęcia, młodzi podejmują decyzję o kontynuowaniu znajomości, czy spotkaniu w "realu".

Zatrważające jest to, że większość młodych ludzi nie uświadamia sobie negatywnych konsekwencji tak intymnej autoprezentacji. Z łatwością z portalu społecznościowego takie zdjęcia mogą trafić na strony z treściami typowo pornograficznymi. A stamtąd ich usunięcie jest niemal niemożliwe. Mogą też stać się zachętą dla pedofilów.

Niewielu nastolatków, a nawet dorosłych, zdaje sobie sprawę z tego, że utrwalanie wizerunku nagiej osoby lub jego rozpowszechnianie bez jej zgody, jest przestępstwem. Polskie prawo przewiduje za to karę nawet pięciu lat pozbawienia wolności. Tyle samo grozi za upublicznienie sekstaśmy. Osoby, które ukończyły 17 lat, odpowiadają za te czyny przed sądem dla dorosłych. Nie oznacza to, że nieletni pozostają bezkarni. Nimi zajmie się sąd rodzinny.

Przestępstwo upublicznienia czyjejś nagości ścigane jest na wniosek osoby pokrzywdzonej. Podlascy policjanci od 2013 roku przyjęli sześć takich zawiadomień. Sprawy rzadko kończą się w sądzie. Dla pokrzywdzonych jest to temat wstydliwy.

- Od stycznia 2013 roku do Sądu Rejonowego w Białymstoku trafiła jedna sprawa dotycząca tego przestępstwa - mówi sędzia Ewa Dakowicz z tego sądu.

W grudniu 2013 roku zapadł wyrok. Mężczyzna, który ukrytą kamerą nagrał kobietę w trakcie stosunku seksualnego, by upowszechnić nagranie, został skazany na rok więzienia w zawieszeniu na 4 lata.

Czytaj e-wydanie »

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

F
FMI

A taka 50+ w gabinecie dyrektora banku

Dodaj ogłoszenie