MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Sekrety Białegostoku to książka dla znawców dziejów naszego miasta

Julita Januszkiewicz
Andrzej Lechowski zaprasza jutro na promocję swojej najnowszej książki „Sekrety Białegostoku”. Spotkanie rozpocznie się o godz. 17 w Ratuszu na Rynku Kościuszki.
Andrzej Lechowski zaprasza jutro na promocję swojej najnowszej książki „Sekrety Białegostoku”. Spotkanie rozpocznie się o godz. 17 w Ratuszu na Rynku Kościuszki. Andrzej Zgiet
Dlaczego warto przeczytać książkę „Sekrety Białegostoku” opowiada Andrzej Lechowski, dyrektor Muzeum Podlaskiego w Białymstoku.

Dlaczego postanowił Pan napisać „Sekrety Białegostoku”?

Zgłosił się do mnie Dom Wydawniczy Księży Młyn. Z dużym powodzeniem wydaje on serię książek o sekretach różnych miast. Wydawnictwo zapytało mnie, czy nie podjąłbym się opisania tajemnic Białegostoku. Zgodziłem się.

Jaki okres historyczny omawia publikacja?

To lata międzywojenne, ale też i PRL. Zawsze stroniłem od pisania o PRL. Muszę przyznać, że gdy mnie już namówiono do tego, to okazało się, że można się przy tym nieźle bawić. Nawet mnie to wciągnęło.

To jakie sekrety z tego okresu Pan zdradził Czytelnikom?

Ta PRL-owska rzeczywistość wcale nie była taka szara. Pisałem więc o Rajdzie Monte Carlo, który startował z ulicy Lenina. Ta impreza odbyła się u nas aż cztery razy w latach 60. i 70. Przypominam też, że białostockie Spodki budowano w szalonym tempie. Mieszkańcy nazywali je latającymi talerzami. Nadmieniam także o kinie Pokój. Panowała wówczas opinia, że to najnowocześniejsze polskie kino,

Przed wojną krew w żyłach mroziły takie historie, jak noworoczna herbatka u generała Stelnickiego zakończona trzema trupami.

Ten dramat zdarzył się w kamienicy przy ul. Warszawskiej. Otóż, emerytowany generał zastrzelił żonę, jej kochanka, a na koniec zabił siebie. Proszę sobie wyobrazić, że w ubiegłym roku napisali do mnie potomkowie żony generała - Marii. Mieszkają w Belgii. Podziękowali mi za opisanie tej historii.

Co jeszcze Pan odkrywa?

A chociażby to, jak do Białegostoku przyjechał marszałek Piłsudski. Ale nie to, jak wyglądało to oficjalnie. Opisuję mniej znane fakty. Chociażby to, że Piłsudski został ojcem chrzestnym dziecka jednego z oficerów, a na obiad podano kompot jabłkowy i sztukę mięsa. Ale przecież nie będę opowiadał całej książki.

Dlaczego warto ją przeczytać?

Mogą po nią sięgnąć zarówno ci, którzy znają historię Białegostoku. Ot, tak dla lekkiej rozrywki. Ale może zainspiruje ona też do poznania poukładanych, podręcznikowych dziejów miasta.

Z jakich źródeł Pan korzystał?

Część historii już kiedyś opisałem. Teraz przedstawiłem je na nowo. Ale nie są to przedruki moich felietonów. A wszystko to ilustrują liczne fotografie z epoki. Pochodzą one z muzealnych zbiorów.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na poranny.pl Kurier Poranny