Scrabble. Gra w literki, która pasjonuje.

Janka Werpachowska
Agnieszka i Anna Biegańskie oraz Paweł Maciejczuk grają w scrabble od lat. Jeżdżą na turnieje. Na pewno przystąpią do stowarzyszenia scrabblistów, jeżeli takie w Białymstoku powstanie.
Agnieszka i Anna Biegańskie oraz Paweł Maciejczuk grają w scrabble od lat. Jeżdżą na turnieje. Na pewno przystąpią do stowarzyszenia scrabblistów, jeżeli takie w Białymstoku powstanie. Fot. Wojciech Wojtkielewicz
Udostępnij:
Scrabble wymyślił 80 lat temu amerykański architekt, który w 1931 roku był akurat bezrobotny. Można powiedzieć, że ta gra jest doskonałym sposobem na zabicie nudy. A przy okazji bardzo rozwija pamięć i poszerza horyzonty.

Jak dawno to było, nie pamiętam, ale o istnieniu takiej gry jak scrabble dowiedziałam się z tygodnika Razem - mówi Anna Biegańska. - Zaciekawiła mnie, bo zawsze lubiłam rozwiązywać krzyżówki, wydawało mi się, że scrabble mają z tym coś wspólnego.

Tygodnik Razem ukazywał się w latach 70. i 80. XX wieku. Pod koniec istnienia pisma na jego łamach znany miłośnik i popularyzator gier wszelakich, Wojciech Pijanowski opublikował planszę do scrabbli i opisał reguły gry. Niektórzy od razu chwycili bakcyla, wycięli planszę z gazety a kostki z literkami produkowali własnym sumptem, na przykład z drewna.

Pierwsze rozgrywki w scrabble z mężem

- W naszym domu pierwsze scrabble pojawiły się dopiero w 1997, może w 98 roku - wspomina Ania. - Już można je było kupić. Zaraziłam pasją do tej gry córkę, ale i tak najczęściej grywał ze mną mąż. Dopiero po latach przyznał się, że wcale nie lubił ze mną grać, bo widział, że każda przegrana sprawia mi przykrość. Poza tym nie podobało mu się, że w tej grze tak dużo zależy od ślepego losu.

Bo scrabble polegają na tym, że każdy z grających losuje z woreczka siedem kostek, na których są literki i z nich musi ułożyć na planszy dowolne słowo (poza nazwami własnymi), w dowolnej formie gramatycznej. Następny dokłada swoje - i tak aż do wyczerpania wszystkich literek. Każdy scrabblista wie, jakie męki przeżywa gracz, który wyciągnie z woreczka same samogłoski lub same spółgłoski. Z takiego zestawu - szczególnie kiedy rozpoczyna się grę i nie ma jeszcze na planszy literek, do których można coś dołożyć - nawet Salomon nie ułożyłby żadnego sensownego słowa.

Anna przyznaje, że to rodzinne granie bardzo się różniło od tego, z jakim zetknęła się niedługo potem, kiedy zaczęła jeździć na turnieje.

- Często graliśmy we trójkę i każde z nas chciało jak najszybciej pozbyć się literek ze stojaczka, a szczególnie tych o dużej punktacji, żeby nie zostać z nimi na koniec rozgrywki. Teraz, kiedy razem z Agnieszką zaczęłyśmy bywać na prawdziwych turniejach, gdzie grają zawodnicy doświadczeni, można powiedzieć, że profesjonaliści, już wiemy, że w scrabblach ważna jest taktyka. Że trzeba trochę kombinować, kalkulować, co się w danym momencie opłaca.

Szczęście dopisało w mikołajki

Kiedy po zdobyciu doświadczenia podczas domowych rozgrywek Anna dowiedziała się, że w Bielsku Podlaskim organizowany jest turniej mikołajkowy, długo się nie zastanawiała i pojechała.

- Niedaleko, można było zaryzykować - wspomina. - Ku mojemu zaskoczeniu, bardzo dobrze mi poszło. To było kilka lat temu. Od tego czasu jeżdżę na różne turnieje, razem z córką. I często zajmujemy niezłe lokaty.

Agnieszka Biegańska śmieje się, że zamiłowanie do gry w scrabble wyssała z mlekiem matki. Grała, będąc uczennicą szkoły średniej, gra i teraz, kiedy pracuje jako urzędniczka w białostockim urzędzie miejskim.

- Mam wielu znajomych, z którymi się spotykam towarzysko, ale w scrabble gram tylko z mamą - przyznaje.

Ambicją każdego gracza jest ułożenie tzw. scrabbla, czyli wyłożenie na planszę wszystkich siedmiu literek ze stojaka.

- Na turnieju przeciwnik ułożył słowo "wyszklił" - ośmioliterowe, bo do stworzenia scrabbla wykorzystał literkę, która już znajdowała się na planszy - wspomina Anna. - Nie bardzo mi to słowo brzmiało, ale nie sprawdziłam. I to był mój błąd, bo później okazało się, że nie ma takiego wyrazu w słowniku języka polskiego. Gdybym sprawdziła, wygrałabym tę partię.

Od kilku lat są dostępne programy komputerowe, dzięki którym w ciągu kilku sekund można zweryfikować poprawność słowa, ułożonego na planszy.

Od kiedy pojawiła się możliwość gry w scrabble on-line, Anna wsiąkła z kretesem.

- Przez kilka lat codziennie musiałam zagrać przynajmniej cztery partie - opowiada. - Na szczęście w porę zapaliła się lampka ostrzegawcza. Dzisiaj bardzo rzadko wchodzę na portal ze scrabblami.

Agnieszka się śmieje, bo pamięta te czasy, kiedy mama całe wieczory spędzała przy komputerze.

- A ja nie lubię grać on-line - mówi. - I nie gram. Wolę bezpośredni kontakt z przeciwnikiem.

Byłem najlepszym debiutantem w scrabble

- Mnie też nie bawi gra wirtualna, z przeciwnikiem, którego nie widzę - mówi Paweł Maciejczuk, urzędnik socjalny z Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie w Białymstoku. Dlatego kiedy usłyszał, że w księgarni-kawiarni Akcent organizowany jest towarzyski turniej scrabble, długo się nie zastanawiał. Tym bardziej że mógł się tu spotkać z wieloma białostockimi scrabblistami, których poznał już wcześniej.

- Nie byłem na tylu turniejach, co Ania i Agnieszka. W zasadzie to tylko na jednym, w ubiegłym roku. Wygrałem w grupie debiutantów - opowiada Paweł. - I to dodało mi skrzydeł. W tym roku chciałbym pojechać na turniej do Ełku.

Scrabble: Gra niepowtarzalna i nieprzewidywalna

Paweł mówi, że w scrabblach najbardziej mu się podoba niepowtarzalność i nieprzewidywalność każdej rozgrywki.

- Kiedyś grałem w szachy, jednak przekonałem się, że przynajmniej początek każdej partii jest za każdym razem prawie identyczny - liczba wariantów jest ograniczona. A w scrabblach nie. Poza tym bardzo mi się podoba fakt, że wciąż poznaję nowe słowa. Przeciwnik czasem ułoży wyraz, z którym nigdy wcześniej się nie spotkałem. Okazuje się, że taki istnieje w oficjalnym słowniku scrabblisty, ale trzeba samemu poszperać w encyklopediach czy innych dostępnych źródłach, aby poznać znaczenie tego słowa. To bardzo poszerza horyzonty.

W Szczecinie jest taki gracz, który po zakończeniu rozgrywki potrafi odtworzyć każde kolejne posunięcie swoje i rywala.

- To fotograficzna pamięć - przyznaje z podziwem Paweł. - Ale scrabblista to wcale nie taki osobnik, który poza planszą z literkami świata nie widzi. Najlepszy polski zawodnik, Tomasz Zwoliński, był wielokrotnym mistrzem Polski w triathlonie. A w scrabble zaczął grać, kiedy leczył kontuzję. I wciągnęło go.

Bo scrabble wciągają. Nawet takich ludzi, którzy z racji swojego zawodu nie powinni mieć czasu na tego typu zabawę. Znani scrabbliści to m.in. polityk Marek Borowski czy dziennikarz Grzegorz Miecugow.

Czytaj e-wydanie »

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Kurier Poranny
Dodaj ogłoszenie