Rząd dopłaci do rachunków za prąd

(now) Fot. Philips
Zgodnie z projektem grupa 800 tys. odbiorców, którzy obecnie zużywają mniej prądu (poniżej 1,2 tys. kilowatogodzin rocznie), zapłaci tyle samo, co do tej pory. Dla pozostałych stawki wzrosną
Zgodnie z projektem grupa 800 tys. odbiorców, którzy obecnie zużywają mniej prądu (poniżej 1,2 tys. kilowatogodzin rocznie), zapłaci tyle samo, co do tej pory. Dla pozostałych stawki wzrosną
Specjalne taryfy dla najuboższych - to kolejny sposób Ministerstwa Gospodarki na walkę z kryzysem. Ale pozostali odbiorcy energii zapłacą wyższe rachunki.

Wprowadzenie niższych taryf to tylko jedna z propozycji ochrony najbiedniejszych rodzin - wyjaśnia Zbigniew Kajdanowski z biura prasowego Ministerstwa Gospodarki. - Myślimy także o wprowadzeniu dopłat do rachunków w ramach opieki społecznej. Będziemy również sugerować przedsiębiorstwom energetycznym, aby w ramach społecznej odpowiedzialności, brały pod uwagę osoby, które mają kłopoty z regulowaniem rachunków.

Ministerialne rozwiązania to część pakietu antykryzysowego, nad którym dyskutuje komisja trójstronna, czyli rząd, pracodawcy i związki zawodowe.

Równi i równiejsi

Zgodnie z projektem grupa 800 tys. odbiorców, którzy obecnie zużywają mniej prądu (poniżej 1,2 tys. kilowatogodzin rocznie), zapłaci tyle samo, co do tej pory. Dla pozostałych stawki wzrosną.

Skąd takie kryterium podziału? Wg raportu Urzędu Regulacji Energetyki z ubiegłego roku właśnie tyle osób nie radzi sobie z miesięcznymi płatnościami za elektryczność. Średnie zużycie prądu dla czteroosobowej rodziny w Polsce to obecnie 1,9 tys. kWh rocznie.

Ratować biznes za wszelką cenę

Dlaczego rząd chce podnieść ceny jednym, a chronić przed podwyżkami innych? Powód jest jeden - kryzys duszący gospodarkę. A cierpią w jego skutek przede wszystkim przedsiębiorstwa. Daje im się we znaki nie tylko słabnąca koniunktura, ale także wysokie ceny prądu.

Przypomnijmy, że pod koniec ubiegłego roku energetycy zafundowali odbiorcom biznesowym - których obowiązują wolnorynkowe ceny energii - kilkudziesięcioprocentowe podwyżki. Bo na ich propozycje podwyższenia stawek dla odbiorców indywidualnych URE nie wyraził zgody.

- Oczekujemy oczywiście, ze nastąpi uwolnienie cen dla gospodarstw domowych - mówi Joanna Zając, rzecznik Polskiej Grupy Energetycznej, która zaopatruje w prąd większość mieszkańców naszego regionu. - Ceny na rynku hurtowym kształtują się obecnie ok. 200 zł za megawatogodzinę, podczas gdy prezes URE jako wyznacznik przyjął 185 zł. Jest to zatem ciągle kwota poniżej ceny rynkowej.

Przeciwko podwyżkom taryf dla biznesu protestowali producenci cementu, papiernicy, hutnicy. Domagali się od Urzędu Regulacji Energetyki i rządu powrotu do kontroli cen. Rząd, jak widać, wychodzi dziś ich postulatom naprzeciw.

Trudno powiedzieć, czy liberalizacja cen dla odbiorców indywidualnych skłoni energetyków do obniżek cen dla przedsiębiorstw.

- Stawki proponowane przez PGE są obecnie najatrakcyjniejsze na rynku - kwituje tylko rzeczniczka największego w kraju operatora.

Ale dla zwykłych zjadaczy chleba uwolnienie cen oznaczałoby tylko tyle, że prąd będzie droższy.

Uwolnienie cen? Na razie niemożliwe

Urząd Regulacji Energetyki wprawdzie popiera pomoc dla najuboższych, których nie stać na opłaty za prąd, ale...

- Przy obecnie obowiązującym prawie nie można uwolnić cen tylko dla części gospodarstw domowych, a pozostawić je pod kontrolą dla pozostałych odbiorców. - mówi Agnieszka Głośniewska, rzeczniczka URE. - Płacilibyśmy wtedy rachunki za sąsiada, który na przykład stracił pracę.

Niemożliwe jest też uwolnienie cen dla wszystkich odbiorców indywidualnych. Zdaniem URE na rynku nie ma wystarczającej konkurencji, niewiele osób korzysta z prawa do zmiany sprzedawcy. A tylko wtedy może dojść do liberalizacji rynku energii.

Pozostaje wsparcie moralne

Pozostaje jeszcze wspomniany przez rzecznika ministerstwa gospodarki apel do sprzedawców prądu, aby przy ustalaniu stawek brali poprawkę na osoby, które nie radzą sobie z płaceniem wysokich rachunków.

Co na to energetycy?

- Zdajemy sobie sprawę, że osoby najbiedniejsze po uwolnieniu cen będą wymagały ochrony - wyjaśnia Joanna Zając. - Należy zastanowić się jednak czy to jest zadanie dla spółek energetycznych.

W czerwcu zapłaciliśmy w sklepach mniej niż w maju

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie