RPO wnosi do sądu o uchylenie zakupu Polska Press przez Orlen. Szef UOKiK: Decyzja została wydała rzetelnie

Leszek Rudziński
Leszek Rudziński
Wojciech Rogacin
Wojciech Rogacin
RPO wnosi do sądu o uchylenie zakupu Polska Press przez Orlen. Szef UOKiK: Decyzja została wydała rzetelnie
RPO wnosi do sądu o uchylenie zakupu Polska Press przez Orlen. Szef UOKiK: Decyzja została wydała rzetelnie Bartek Syta
Rzecznik Praw Obywatelskich odwołał się do sądu od decyzji Prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów w sprawie zgody na koncentrację polegającą na przejęciu przez PKN Orlen kontroli nad Polska Press Grupą. Rzecznik wniósł o uchylenie zgody na przejęcie Polska Press. W odpowiedzi UOKiK stwierdził, że działania RPO są „niezrozumiałe”. Sfinalizowanie transakcji przez PKN Orlen zbiegło się z ujawnieniem nagrań, których głównym bohaterem jest Daniel Obajtek.

- Zgadzając się na zakup Polska Press przez PKN Orlen, prezes UOKiK nie zbadał, czy efektem nie będzie niedopuszczalne ograniczenie wolności prasy – oświadczył Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar, motywując swoją decyzję o odwołaniu się do Sądu Okręgowego w Warszawie ws. zgody UOKiK na przejecie Polska Press przez Orlen. - Tymczasem UOKiK ma uwzględniać wszelkie okoliczności wpływające na chronione dobro konsumenta – dodał.

Rzecznik stwierdził również: - Media kontrolowane przez Skarb Państwa, czyli faktycznie polityków, nie zapewniają obywatelom obiektywnych informacji. Przedstawiają obraz jednostronny, korzystny dla aktualnie rządzącej większości. M.in. dlatego RPO wnosi, by sąd uchylił zgodę prezesa UOKiK. Chce też, by sąd wstrzymał wykonanie tej decyzji do rozstrzygnięcia sprawy.

RPO zarzucił, że decyzja prezesa UOKiK z 5 lutego b.r. narusza m.in. artykuł 18 w związku z art. 4 pkt 9 ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów oraz artykuł 54 ust. 1 Konstytucji. Prezes UOKiK nie wyjaśnił bowiem, czy w wyniku koncentracji na rynku środków społecznego przekazu, w tym prasy, konkurencja nie zostanie istotnie ograniczona. W związku z tym brak jest wyjaśnienia „czy w wyniku koncentracji nie dojdzie do niedopuszczalnego ograniczenia wolności prasy i innych środków społecznego przekazu, a w konsekwencji także do naruszenia wolności wyrażania poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji”.

Prezes UOKiK wskazał, że, jego decyzja dotyczyła planowanych koncentracji wyłącznie w zakresie zachowania warunków konkurencji. Uznał, że UOKiK nie ma kompetencji do oceny poszczególnych transakcji pod kątem innych kwestii, w tym zagrożenia pluralizmu, czy niezależności mediów na poszczególnych rynkach.

I to jest jedna z kwestii, co do których wątpliwości ma Rzecznik Praw Obywatelskich. - UOKiK uznał, że prasa oraz serwisy internetowe są wyłącznie nośnikami reklam, a nie - idei i informacji. Analiza dopuszczalności koncentracji w ogóle nie objęła podstawowej funkcji prasy (art. 14 Konstytucji) – która korzysta z wolności wypowiedzi i urzeczywistnia prawo obywateli do ich rzetelnego informowania, jawności życia publicznego oraz kontroli i krytyki społecznej - głosi komunikat RPO.

- Spółka kontrolowana przez Skarb Państwa - a za jej pośrednictwem politycy sprawujący władzę - mogą uzyskać łatwy wpływ na całokształt działalności poszczególnych redakcji - uzasadniał rzecznik Adam Bodnar wniosek o wstrzymanie wykonania decyzji prezesa UOKiK.

UOKiK: Decyzja została wydała rzetelnie

Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów wydał w sobotę oświadczenie w którym stwierdził, że decyzję Adama Bodnara przyjął „z zaskoczeniem”. Podkreślił, że decyzje w sprawach dotyczących koncentracji „mają na celu ocenę transakcji wyłącznie pod kątem zachowania warunków konkurencji, bowiem tylko takie uprawnienia ustawa przyznaje Prezesowi Urzędu”.

Dodano, że prezes UOKiK nie ma możliwości oceny innych aspektów projektowanej transakcji w tym np. oceny wpływu koncentracji na pluralizm mediów czy wolność słowa.

Urząd zapewnił przy tym, że wydanie decyzji w sprawie przejęcia Polska Press przez PKN Orlen poprzedziła dokłada analiza skutków, jakie koncentracja może spowodować dla stanu konkurencji na badanych rynkach. - To wyłącznie przesłanki merytoryczne dały podstawę do wydania decyzji pozwalającej na koncentrację - zapewnił Tomasz Chróstny, cytowany w komunikacie. - Dlatego ostatnie działania RPO kwestionujące decyzję niezależnego organu traktuję jako niezrozumiałe. Nie zgadzam się ze stanowiskiem RPO i nie widzę podstaw do takiego postępowania – dodał.

Prezes UOKiK wskazał, że jego instytucja nie bierze pod uwagę przesłanek wykraczających poza zakres ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów, np. wpływ na pluralizm w mediach. Podkreślono także, że „uwzględnienie w postępowaniu koncentracyjnym subiektywnych i bliżej niezdefiniowanych w prawie antymonopolowym kryteriów czy przesłanek stanowiłoby złamanie prawa”.

Urząd przypomina, że to nie pierwszy raz, gdy RPO skarży decyzję prezesa UOKiK do sądu i wskazuje, że „do tej pory w wyniku takich działań sąd nie zmienił rozstrzygnięcia wydanego przez Prezesa Urzędu”. – Decyzja została wydała rzetelnie i na podstawie merytorycznych, ustawowych przesłanek. Jesteśmy gotowi do przedstawienia argumentów sądowi – stwierdził Tomasz Chróstny.
Warto przypomnieć, że wcześniej RPO trzy razy zwracał się do prezesa UOKiK z prośbą o udostępnienie dokumentów na podstawie których wydał on zgodę na przejecie Polska Press przez Orlen. W odpowiedzi na pismo Adama Bodnara, prezes UOKiK poinformował, że nie przekaże mu dokumentów, ponieważ „w toku prowadzonego postępowania podlegają szczególnej ochronie, a przepisy o ochronie konkurencji i konsumentów ograniczają prezesowi UOKiK możliwość ich przekazania innym organom”.

Teoretycznie transakcja możliwa do odwołania

Radca prawny Grzegorz Kotarba, z Kancelarii „Kotarba i Wspólnicy”, specjalizującej się m.in. w prawie gospodarczym, podkreśla w rozmowie z Agencją Informacyjną Polska Press, że od strony formalnoprawnej jest możliwe, że sąd sprawę odwołania RPO będzie rozpatrywał. - Jeżeli odwołanie byłoby skuteczne, to cała transakcja kupna Polska Press przez Orlen musiałaby zostać uznana za taką, która się nie odbyła – tłumaczy. - Wówczas należałoby przywrócić cały stan formalny do stany sprzed transakcji. Teoretycznie jest to możliwe – dodaje.

Ekspert przyznał jednak, że w praktyce sytuacji, kiedy takie transakcje zostają uznane za nieodbyte zdarzają się niezwykle rzadko.

Publikacje „Gazety Wyborczej”

Pod koniec lutego „Gazeta Wyborcza” opublikowała artykuł „Taśmy Obajtka”, w którym zarzuca obecnemu prezesowi Orlenu, że w czasach, kiedy był wójtem Pcimia miał działać na niekorzyść firmy swego wuja. Jednocześnie miał kierować z tylnego siedzenia konkurencyjną spółką, choć jako samorządowiec nie mógł tego robić. Jak twierdzi „GW”, potem miał skłamać w tej sprawie przed sądem.

Publikacje Gazety były kontynuowane. „GW” opisała, m.in. jak osoby spokrewnione z Obajtkiem znalazły wysokie posady w spółkach Skarbu Państwu a także ujawniła nowe nagrania, które mają potwierdzać, że obecny szef PKN Orlen jako wójt Pcimia „z tylnego siedzenia” i nieoficjalnie, ale jednak kierował spółką.

Później z kolei dziennik pisał m.in. że Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego nie odpowiedziało na pytania gazety o 800 tys. zł dotacji przyznanej na remont dworku na Pomorzu kupionego przez prezesa Orlenu.

Orlen i Obajtek odpowiadają

Koncern PKN Orlen, wydał oświadczenie w odniesieniu do publikacji „GW”.

„Tak jak podkreślamy od początku stawianie w artykule tezy, oparte są na nagraniach, których pochodzenia, integralności, czasu i okoliczności utrwalenia nie sposób stwierdzić, a dodatkowo uderzają w wizerunek PKN Orlen, jak również naruszają dobre imię prezesa Daniela Obajtka”- czytamy w oświadczeniu PKN Orlen.

Ponadto napisano, że „publikacja Gazety Wyborczej zawiera nieprawdziwe informacje, szereg bezpodstawnych sugestii i manipulacji, które wprowadzają w błąd opinię publiczną”.

Sam Daniel Obajtek w wywiadzie przeprowadzonym przez PAP, podkreślił, że udostępnione przez „Wyborczą” nagrania pochodzą sprzed kilkunastu lat i nie można potwierdzić ich wiarygodności. - To jest ogromna przestrzeń do nadużyć i manipulacji informacjami, która została wykorzystana przez „Gazetę Wyborczą” (…) Nikt mnie nie zastraszy, nie zrobię ani kroku w tył – mówił Obajtek.

Z kolei pełnomocnik Daniela Obajtka, mecenas Maciej Zaborowski przekazał na konferencji przed siedzibą Agory, że na adres wydawnictwa wysłano wezwanie przedsądowe skierowane do „Gazety Wyborczej”, wydawców i dziennikarzy. - Którzy przez ostatnie dni w sposób bezprecedensowy naruszali dobra osobiste Daniela Obajtka w postaci czci, dobrego imienia i prawa do prywatności – mówił.

Pełnomocnik Obajtka wskazał, że ostateczne wezwanie przedsądowe do zaniechania naruszeń zawiera kilka punktów.
Pierwszym z nich jest „natychmiastowe żądanie zaprzestania jakichkolwiek dalszych naruszeń dóbr osobistych Daniela Obajtka”. - Po drugie usuniecie z przestrzeni publicznej wszystkich materiałów, które zawierają nieprawdę i godzą w dobra osobiste pana Daniela Obajtka. Po trzecie opublikowanie szeregu przeprosin przez wydawcę, redaktora naczelnego oraz dziennikarzy, którzy naruszyli dobra osobiste pana Daniela Obajtka. I wreszcie żądanie zawiera kwestię wpłaty na cel społeczny kwoty 200 tys. zł na Polskie Stowarzyszenie Syndrom Tourette'a – wyliczał prawnik.

Przecięcie Polska Press przez Orlen

Przejęcie Polska Press zostało ogłoszone przez PKN Orlen na początku grudnia ub.r. Transakcja formalnie kończyła się 1 marca 2021 r., gdy podpisano umowę kupna-sprzedaży. - Dostęp do 17,4 milionów użytkowników portali zarządzanych przez Polska Press, skutecznie wzmocni sprzedaż całej Grupy Orlen, zoptymalizuje koszty marketingowe i umożliwi dalszą rozbudowę narzędzi big data. Podejmujemy działania, które wpisują się w nową strategię PKN Orlen do 2030 r. i będą efektywnie wspierać dynamiczny rozwój sieci detalicznej - komentował Daniel Obajtek.

Polska Press Grupy wydaje ponad 20 dzienników regionalnych (min. „Dziennik Bałtycki”, „Dziennik Łódzki”, „Dziennik Zachodni”, „Gazeta Krakowska”, „Głos Wielkopolski”), a także prawie 150 tygodników lokalnych (m.in. „Nasza Historia”, „Moto Salon”, „Strefa Biznesu”), a także darmową gazetę „Naszemiasto.pl”.

Spółka wydaje również ok. 500 serwisów internetowych, głównie Naszemiasto.pl oraz portale poszczególnych tytułów prasowych.

Problemy kadrowe gastronomii

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie