Romet 4E - Polski samochód na napęd elektryczny

Paulina Sroka [email protected]
Prototyp przechodzi na razie  testy.  Jeśli  wypadną pomyślnie, za pół roku ruszy seryjna produkcja auta. Na targach w Kolonii w Niemczech polski samochodzik wzbudził ogromne zainteresowanie.
Prototyp przechodzi na razie testy. Jeśli wypadną pomyślnie, za pół roku ruszy seryjna produkcja auta. Na targach w Kolonii w Niemczech polski samochodzik wzbudził ogromne zainteresowanie. Fot. Paulina Sroka
W Dębicy powstaje samochodzik, który może podbić świat. Nazywa się Romet 4E i nie wymaga tankowania. Podłącza się go do zwykłego kontaktu, jak telefon komórkowy.

Dane samochodu Romet 4E

Dane samochodu Romet 4E

- prędkość maksymalna - 45 km/h
- zasięg na jednym ładowaniu - ok. 100 km
- masa pojazdu - 349 kg (bez akumulatorów)
- kategoria pojazdu - L6e
- silnik elektryczny - 60 lub 72 V o mocy 2x2 kW
- akumulatory - ołowiowe lub litowo-jonowe

Kierowca zabierze tylko jednego pasażera. Za to w bagażniku zmieści spore zakupy. A za 100 km podróży zapłaci zaledwie 5 zł. Producent z Podgrodzia wyrusza własnym samochodem elektrycznym na podbój światowego rynku.

Romet 4E - tak nazywa się najnowsze dzieło spółki ARKUS & ROMET Group. 4E, czyli Electric, Economic, Ecologic oraz Easy (elektryczny, ekonomiczny, ekologiczny oraz prosty, łatwy - dopisek red.).
Jego prototyp w ciągu najbliższych miesięcy przejdzie szereg testów. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, za około pół roku ruszy seryjna produkcja auta. Ale samochód już teraz wywołał furorę wśród pasjonatów motoryzacji.

Pół miliona wizyt i listy kolejkowe

- Wiedzieliśmy, że pojawienie się naszego produktu nie przejdzie bez echa. Jednak rozmiary zainteresowania przerosły wszelkie oczekiwania - nie kryje satysfakcji Bogdan Brzuszek, wiceprezes zarządu spółki. Gdy tylko wieść o nowym samochodzie poszła w świat, oprócz zachwytów nad prototypem pojazdu do Arkusa zaczęły napływać również skargi. - Otrzymywaliśmy sygnały, że internauci mają poważne problemy z zalogowaniem się na stronie firmy. Sprawdziliśmy dlaczego. Okazało się, że gwałtownie wzrosła liczba jej odsłon. W rekordowym dniu zanotowano aż 500 tys. odwiedzin! - relacjonuje wiceprezes Brzuszek.

- Dzwonią firmy i klienci indywidualni. Wszyscy dopytują, kiedy będzie można kupić auto. Zapisują się na pierwsze egzemplarze. Żartujemy, że trzeba robić listy kolejkowe jak za dawnych lat - śmieje się Leszek Preisner, konstruktor Rometa 4E.

Z Arkusem skontaktowało się już także kilkunastu poważnych dystrybutorów, m.in. ze Stanów Zjednoczonych, Ameryki Południowej i Kanady, którzy chcą zająć się sprzedażą samochodu.

Gniazdko zastąpi stację paliw

Elektryczny samochód z Podgrodzia to przede wszystkim produkt eksportowy. Ma kosztować ok. 6 tys. euro. Na rynek polski spółka chce przygotować nieco tańszą wersję za ok. 5 tys. euro.
Czy cena wciąż nie jest jednak za wysoka? W końcu to mały czterokołowiec, który ma być alternatywą głównie dla skuterów i motocykli.

- Jako jednorazowy wydatek, kwota rzeczywiście może wydać się spora. Ale trzeba spojrzeć na to inaczej - przekonuje Leszek Preisner i wylicza zalety swojego dzieła.

Karoseria jest z tworzyw sztucznych, więc nie będzie korodować. Koniec z wymianą oleju i tankowaniem na stacjach paliwowych. Samochód podłącza się, jak komórkę, do zwykłego kontaktu. Pełne ładowanie trwa maksymalnie siedem godzin i powinno wystarczyć na 100-kilometrową trasę.

- Pokonanie takiej odległości to wydatek zaledwie 5 zł, w Niemczech tylko 1 euro - zaznacza Preisner. - Z kolei żywotność akumulatorów to minimum pięć lat. Dziś ich wymiana kosztuje średnio 3-3,5 tys. zł. Ceny będą spadać.

Cacko dla babci i wnuczka

Romet 4E rozwija prędkość zaledwie do 45 km na godz. Do jego prowadzenia wystarczą uprawnienia takie, jak przy motorowerach. Dla kogo zaprojektowano ten nieduży samochodzik?

- Stworzyliśmy miejskie autko dla kierowców pokonujących stosunkowo niewielkie odległości - wyjaśnia Preisner.

Konstruktor jest zdania, że Romet 4E to cacko w sam raz zarówno dla babci, która dojeżdża na działkę, jak i uczącego się wnuczka. Także doskonała propozycja dla lokali gastronomicznych oferujących dostawę do domu.

- Znacznie wygodniej rozwozić pizzę autem niż skuterem. Zresztą taki transport kosztuje grosze - przekonuje Preisner.

Brakuje tylko galopującego konia

Kolejnym typem potencjalnego klienta są osoby niepełnosprawne, w samochodzie nie ma skrzyni biegów.

- Wiemy też, że Romet 4E cieszy się szczególną sympatią kobiet. Już podczas październikowych targów w Kolonii (Niemcy - dopisek red.) panie były zachwycone jego kolorem, karoserią, gabarytami - wspomina Preisner. Za dużą zaletę uznały bezgłośną pracę silnika. - Samochody elektryczne są tak ciche, że w niektórych krajach rozważa się konieczność instalacji urządzenia emitującego hałas, bo piesi nie słyszą nadjeżdżającego pojazdu - tłumaczy Leszek Preisner. - Krąży żart, że najlepszy byłby odgłos galopującego konia.

Czytaj e-wydanie »

Wideo

Komentarze 17

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

J
Józef
KIEDY I GDZIE W SPRZEDARZY , JAKA CENA?
G
Gość
Cicho sza bo Donaldinio wprowadzi podwyżki na prąd 6 razy do roku.
K
Krzysztof
"Coś tam coś tam...", śmieje się dyrektor. No a ja bym wolał, żeby się nie śmiał, tylko traktował mnie poważnie.
Napisałem na adres mailowy firmy. W sprawie tego, KIEDY I GDZIE mogę po prostu kupić ten pojazd. Nie interesuje mnie cena.
No i co? No i nic. Zero odpowiedzi. A w wywiadach dyrektor "śmieje się". No i z czego Pan się śmieje?
Co za ludzie...
m
michal korzenski
Silnik 60v to za malo 72v ok ale zasieg 100 km to za malo lepiej jak by diesla 535cm3 by mialo 6,5 koni i to by swiat podbilo za 7.000 euro
k
kierowca
Ciekawe tylko ile wytrzymają akumulatory jak ściśnie 20 stopniowy mróz.

A ciekawe jeszcze jak długi trzeba mieć przewód do podłączenia 100-200 m ?
E
EchoS
1. Głównie, dla bogatych snobów co lubią kolekcjonować różne zabawki, ich stać wydać tyle kasy żeby mieć czym pojechać do kiosku po gazetę, lub na pole golfowe.
2. Na początku zawsze jest zainteresowanie, później rozczarowanie, a być może że te zainteresowanie to tylko medialna reklama, żeby wzbudzić zainteresowanie. Po za rozwożeniem pizzy to jakoś nie wyobrażam sobie jako samochód firmowy, chyba że jak duża firma to jeździć po podwórku od budynku do budynku.
Może ekspoatacja Yaris-a jest droższa ale co dojechać z Białego do Warszawy w 1.5 godziny a 5 godzin to jest różnica i komfort jazdy pewnie lepszy. Aj zapomniałem że to tylko w mieście, zasięg tylko 100 km.
3. Współczuję PH jak będą musieli jeździć takim czymś.

1. To źle czy dobrze? Kogo to obchodzi, że będą nim jeździć tacy ludzie. Ważne, że ktoś będzie. Poza tym szczerze wątpię, że będzie to główny target. Bogate snoby raczej nie szukają oszczędności w eksploatacji samochodów...
2. Słuszna uwaga. To rzeczywiście kwestia wyobraźni...
3. Empatia to zaiste cecha zacna!
Pozdrawiam serdecznie
g
gość
Być może umknęło coś Waszej uwadze...
1. Samochodzik jest przeznaczony głównie na eksport.
2. Zainteresowanie jest, więc po co te kalkulacje co się bardziej opłaci kupić. Poza tym eksploatacja takiego yarisa jest nieporównywalnie droższa. Wielu firmom na świecie takie rozwiązania (jako "samochód" firmowy)są bardzo opłacalne.
3. Biorąc pod uwagę aktualne zarządzanie firmą wróżę sukces temu projektowi.
4. Nie narzekam, bo nie lubię.
1. Głównie, dla bogatych snobów co lubią kolekcjonować różne zabawki, ich stać wydać tyle kasy żeby mieć czym pojechać do kiosku po gazetę, lub na pole golfowe.
2. Na początku zawsze jest zainteresowanie, później rozczarowanie, a być może że te zainteresowanie to tylko medialna reklama, żeby wzbudzić zainteresowanie. Po za rozwożeniem pizzy to jakoś nie wyobrażam sobie jako samochód firmowy, chyba że jak duża firma to jeździć po podwórku od budynku do budynku.
Może ekspoatacja Yaris-a jest droższa ale co dojechać z Białego do Warszawy w 1.5 godziny a 5 godzin to jest różnica i komfort jazdy pewnie lepszy. Aj zapomniałem że to tylko w mieście, zasięg tylko 100 km.
3. Współczuję PH jak będą musieli jeździć takim czymś.
E
EchoS
Być może umknęło coś Waszej uwadze...
1. Samochodzik jest przeznaczony głównie na eksport.
2. Zainteresowanie jest, więc po co te kalkulacje co się bardziej opłaci kupić. Poza tym eksploatacja takiego yarisa jest nieporównywalnie droższa. Wielu firmom na świecie takie rozwiązania (jako "samochód" firmowy)są bardzo opłacalne.
3. Biorąc pod uwagę aktualne zarządzanie firmą wróżę sukces temu projektowi.
4. Nie narzekam, bo nie lubię.
m
max
dsc
d
dominik
40km/h (w porywach 53km/h)to bez problemu bikiem górskim w lecie ganiam. Te samochody to będą zawalidrogi ale z czasem będą na pewno szybciej jeździć.

Za niecałe 20 tyś zł można kupic używaną toyote yaris; podobno oszczędna i tania w eksploatacji
a
adi
chińska tandeta, teraz wszystko z chin tylko naklejka będzie romet...
h
hahahaha
to dopiero skok -do przodu! a swiatlo brak kasy by zaplacic ,a oni wyjezdzaja z autem na prad ha-ha
g
gość
Wiele firm na świecie produkuje elektryczne samochodziki, ale czy to się przyjmie pokarze czas. Czy szpanerzy zamienią BeeMy na takie mydelniczki, taki samochodzik to rzeczywiście tylko dla blondynek. 45 na godzinę to nawet ci gówniarze na skuterach nie jeżdżą tylko patrzą jak by go podkręcić ile się da.
5 tys euro to 20 tys na nasze, to za tyle to już można mieć w miarę przyzwoity samochód, 2 osoby, to rzeczywiście tylko dla emerytów, pojechać na działkę i zawieźć plony na ryneczek, ale którego emeryta będzie stać na taki samochód.
Przypuszczam że skończy tak jak nasz słynny Melex, znaczy się na polu golfowym.
Odnośnie akumulatorów, trwałość 3 lata, ale akumulatory również mają ilość naładowań, rozładowań, pamięć naładowania w przypadku tych akumulatorów, co może mocno skrócić czas ich działania, akumulator aby dłużej działał trzeba go rozładowywać do końca i ładowany do pełna, co w przypadku samochodu może być kłopotliwe, a doładowywanie jego po trochu źle wpływa na jego trwałość, więc w tym przypadku po 1,5 roku może być już do wymiany.
b
bodi9
polacy zawsze sie biora za to za co nietrzeba.niewazne ze bieda w Polsce wazne że samochody elektryczne benda jezdzic!!!a kto go kupi bogaty tatus dla synka ktory bedzie jechal 45/h bez prawa jazdy bo niepotrzebne a z naprzeciwka audi ktora bedzie naginac 180/h.(zderzenie czołowe)-i kogo potem bedziecie winic???!!!!!!!!!!!!!po naszych drogach strach rowerem jezdzic i pieszo!!!!!

Najlepiej chłopie siedż w bomu i nie zawracaj ludziom d..y !
g
gosc
polacy zawsze sie biora za to za co nietrzeba.niewazne ze bieda w Polsce wazne że samochody elektryczne benda jezdzic!!!a kto go kupi bogaty tatus dla synka ktory bedzie jechal 45/h bez prawa jazdy bo niepotrzebne a z naprzeciwka audi ktora bedzie naginac 180/h.(zderzenie czołowe)-i kogo potem bedziecie winic???!!!!!!!!!!!!!po naszych drogach strach rowerem jezdzic i pieszo!!!!!
Dodaj ogłoszenie