Rok nie wyrok

    Rok nie wyrok

    (mag)

    Kurier Poranny

    Aktualizacja:

    Kurier Poranny

    Za "oczywiście bezzasadne" uznał wczoraj Sąd Okręgowy w Łomży obie apelacje - prokuratury i obrony - wniesione od orzeczenia Sądu Rejonowego w Zambrowie w sprawie senatora Sergiusza Plewy. Tym samym parlamentarzysta został skazany za jazdę po pijanemu już prawomocnym wyrokiem.
    Kara to grzywna w wysokości 2 tysięcy złotych i roczny okres zakazu prowadzenia pojazdów (za kierownicą będzie mógł usiąść już w sierpniu). Musi także zapłacić tysiąc złotych na cele społeczne i częściowo pokryć koszty sądowe.
    Uzasadniając orzeczenie sędzia Małgorzata Mieczkowska stwierdziła, że sąd w Zambrowie właściwie rozpoznał sprawę ferując wyrok, który nie był ani "rażąco surowy" jak uważała obrona, ani "rażąco łagodny" według ocen prokuratury.
    - Orzeczenie jest prawomocne. Obu stronom przysługuje jeszcze środek nadzwyczajny - wywiedzenie kasacji do Sądu Najwyższego - zakończyła sędzia.
    Ogłoszenie wyroku poprzedziła rozprawa, podczas której swoje zdanie zaprezentował obrońca Sergiusza Plewy, senator Samoobrony Henryk Dzido oraz reprezentujący łomżyńską prokuraturę okręgową Tomasz Iwanowski.
    Mecenas powtórzył w skrócie całą argumentację z rozprawy w pierwszej instancji. Podkreślał wątpliwości jakie wzbudził wynik badania trzeźwości i stan techniczny alkomatu, fakt, że tylko jeden świadek czuł woń alkoholu rozmawiając z senatorem, godne zachowanie Plewy.
    - Sąd w żadnym momencie nie uwzględnił pozytywnego życia oskarżonego Plewy, a należałoby ten przypadek - wbrew agresywnym mediom - potraktować inaczej, jako przykład dla innych polityków - argumentował wnosząc o uniewinnienie lub przynajmniej odstąpienie od wymierzania kary.
    Prokurator Tomasz Iwanowski podkreślił, że "godne" zachowanie parlamentarzysty nie powinno być niczym niezwykłym, bo immunitetu parlamentarnego naród nie przyznał w konstytucji politykom, aby mogli się zasłaniać nim w takich sytuacjach.
    - Braliśmy pod uwagę jako okoliczność łagodzącą opinię o oskarżonym sprzed kolizji. Moglibyśmy także tak potraktować jego zachowanie potem, ale obrona sama zniweczyła to, kwestionując procedurę badania trzeźwości - stwierdził.
    - Swój los oddaję w ręce sądu - powiedział na koniec Sergiusz Plewa.
    Już po ogłoszeniu wyroku nie chciał go komentować. Sprawę ewentualnej kasacji pozostawia swojemu obrońcy. Prokuratura także nie podjęła jeszcze decyzji, czy sprawa senatora Sergiusza Plewy będzie miała swój dalszy ciąg.

    Czytaj treści premium w Kurierze Porannym Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Poranny.pl poleca

    Wideo