Rocznica hitlerowskiej zbrodni w Osuszku

Krzysztof Jankowski
Mszę odprawiono w niedzielę w Mauzoleum Ofiar Barbarzyństwa
Mszę odprawiono w niedzielę w Mauzoleum Ofiar Barbarzyństwa
Kilkuset mieszkańców Bielska Podlaskiego wzięło w niedzielę udział w 69. rocznicy zamordowania przez hitlerowców rodzin miejscowej inteligencji. Modlono się pod Mauzoleum Ofiar Barbarzyństwa oraz w Lesie Pilickim.

- Mógł być to dzień taki, jak dziś: słoneczny, ale nie za gorący. Wśród prowadzonych na śmierć byli ludzie w każdym wieku, mieszkańcy Bielska, tacy jak my. Dlatego o tej tragedii powinni opowiadać swoim dzieciom każda matka i każdy ojciec - mówili księża odprawiający w niedzielę mszę pod Mauzoleum Ofiar Barbarzyństwa na bielskim cmentarzu.

Później mieszkańcy Bielska pojechali do pobliskiego Lasu Pilickiego, zwanego Osuszkiem, by pod ustawionym tam pomnikiem, na miejscu mordu, pomodlić się i złożyć wieńce.

Rozstrzelania z 15 lipca 1943 r. były jednymi z wielu podczas wojny. Bielski historyk Henryk Kosieradzki w monografii miasta szacuje, że Niemcy rozstrzelali w Lesie Pilickim 643 osoby: 113 w czerwcu 1942, 50 w sierpniu 1942, 180 w czerwcu 1943, 107 w lipcu 1943 i 193 jesienią 1943. Nazwisk większości z nich nie można dziś ustalić. Jednak najgłośniejsza akcja miała miejsce właśnie 15 lipca 1943 r., gdy zginęli przedstawiciele 11 bielskich rodzin, przedstawiciele lokalnej elity: nauczyciele, lekarze, księża, samorządowcy. Dorośli i dzieci.

Wydarzenia z tamtego dnia opisuje w "Dziejach parafii katolickiej" zmarły przed dwoma laty duszpasterz i historyk ks. dr Eugeniusz Beszta-Borowski, bratanek zamordowanego w Lesie Pilickim błogosławionego Antoniego Beszty-Borowskiego.

"Wczesnym rankiem o godz. 4.45 uzbrojeni essesmani zastukali do drzwi mieszkania ks. Antoniego. (...) Niemcy prowadzili pod bronią gotową do strzału całe rodziny, głównie inteligencji polskiej, w tym także dzieci. Najmłodsza z nich, Basia Moryc, córka kierownika kina, miała zaledwie rok i kilka miesięcy."

Eugeniusz Beszta-Borowski opisuje relację strażnika bielskiego więzienia na Hołowiesku Władysława Bendeli. Zeznaje on: "Dziwiliśmy się, że nazwiska aresztowanych nie były wpisane do ewidencji więziennej. (...) Wszyscy klęczeli i modlili się."

- Aresztowanych załadowano do ciężarówek i przewieziono do Lasu Pilickiego - pisze Beszta-Borowski. - Na polanie wykopany był ogromny dół. Niemcy polecili skazańcom zdjąć buty i płaszcze, a następnie podprowadzali ich do krawędzi dołu i zabijali strzałami z bliska. Po egzekucji dół z ciałami został zasypany. Po mogile przejechał pojazd gąsienicowy dla zatarcia śladów zbrodni. Hitlerowcy po egzekucji udali się do hotelu i urządzili tam orgię pijacką, której odgłosy niosły się ulicami miasta do późna w noc. Wieść o zamordowaniu 50 mieszkańców dotarła do bielszczan następnego dnia.

Czytaj e-wydanie »

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
Wiele jest takich kontrowersyjnych sytuacji, np. facet z tzw. pierwszych stron gazet zostawia żonę z dziećmi, wiąże się z drugą kobietą i m.in. nie płaci alimentów, umiera. Pochówku z pełną pompą dokonuje biskup. Gdybyś to był ty szary człowieku to nawet wikary by się do ciebie niepofatygował.
k
katol
Ks. Antoni Beszta Borowski miał bratanka i został błogosławionym, a w tej samej mogile znalazł się bardzo zasłużony Ks. Ludwik Olszewski, ale nie miał bratanka i jemu poświęcono tylko pamiatkową tablicę w Karmelu. Czy tak w kościele nazywa się prawo i sprawiedliwość?
Dodaj ogłoszenie