Robert Tyszkiewicz nadal chce być szefem podlaskiej PO

MG
Robert Tyszkiewicz na konwencji PO
Robert Tyszkiewicz na konwencji PO Fot. Anatol Chomicz
Platforma Obywatelska jest dziś w przełomowym momencie. Dlatego zdecydowałem się kandydować na przewodniczącego regionu - mówi poseł Robert Tyszkiewicz.

Podlaską Platformą kieruje od 2006 roku. W kwietniu będzie starał się o reelekcję. To wtedy partia wybierze szefów poszczególnych województw.

- Chcę dokończyć budowanie w naszym regionie silnej centrolewicowej partii, jaką jest Platforma Obywatelska. Taka partia jest tu potrzebna. A dziś jesteśmy w połowie drogi - dodaje Robert Tyszkiewicz.

W tej chwili do podlaskiej PO należy ponad 1800 osób. To o kilkuset więcej niż przed wyborami w 2007 roku.

Najnowsze informacje o epidemii koronawirusa

Wideo

Komentarze 28

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Partia centrolewicowa? Widocznie mówił to w Hajnówce albo w Bielsku

G
Gość
CYTAT(miki @ 2.03.2010, 23:51:57)
Głosowałem na Tyszkiewicza. Niestety czas pokazał, że człowiek ten postępuje zawsze według zupełnie innych zasad niż publicznie głosi. Wygra wybory to jest pewne a zarazem smutne.

Wygrać może i wygra, ale opozycja przeciwko jego polityce (która z regionu przenosi się na poziom powiatów, a później wręcz na poziom poszczególnych kół PO) jest coraz wyraźniejsza.
m
miki

Głosowałem na Tyszkiewicza. Niestety czas pokazał, że człowiek ten postępuje zawsze według zupełnie innych zasad niż publicznie głosi. Wygra wybory to jest pewne a zarazem smutne.

O
Obs

Dokonania Tyszkiewicza:
1. Umieszczenie żonki na stanowisku w urzędzie miejskim (marketing).
2. Załatwienie kontraktów przy wsparciu kasy publicznej i unijnej dla spółki Publikator, którą dowodził i niby już nie dowodzi :-)
3. Rozmydlenie PO poprzez kolaborację z PiSowcami i byłą Samoobroną- wywrót sejmiku i posadzenie na stołkach dyletantów z których śmieje się 90% urzędników.
4. Przesranie Via Baltica
5. Przesranie Rail BAltica
6. Przesranie 2 mld pln na drogi w podlaskim, za co całował w pupę swoich warszawskich mocodawców.
7. Reszta później, na wypadek pojawienia się dyżurnych partyjnych wdupowłazywaczy.

n
na po-chybel kastratom

o kandydacie z peloooooooooooooooooooooooooooooooooooooo o

"SZPAK, CZYLI WERYFIKACJA KOMOROWSKIEGO

"

Jeśli Bronisław Komorowski chciałby dziś zapomnieć o inwigilacji Sikorskiego i ludzi ze środowisk antykomunistycznych lub nie pamięta o swojej roli w nadzorowaniu działań WSI, może powinien zwrócić się do wojskowych przyjaciół o odświeżenie pamięci? Ich wiedza o Komorowskim nadal ma swoją cenę.

Gdy w 1992 r. Wojskowe Służby Informacyjne rozpoczęły działania przeciwko Radosławowi Sikorskiemu, wiceministrowi obrony narodowej w rządzie Jana Olszewskiego, Sprawa Operacyjnego Rozpracowania otrzymała kryptonim „SZPAK”.

Pluskwy w chobielińskim dworku

Dokładna data wszczęcia sprawy nie jest znana, choć pierwsze zachowane notatki pochodzą z maja 1992 r. Zawarte w nich informacje o zajęciach zawodowych i kontaktach towarzyskich Sikorskiego uzyskano ze „źródeł osobowych”. Podano nawet sumę rachunku za połączenia telefoniczne z początku maja 1992 r., a autor tego dokumentu (prawdopodobnie płk Lonca) podkreślił wręcz, że są to „dane operacyjne”. Jako powód wszczęcia SOR „SZPAK” podano, iż Sikorski jest „zaangażowany w działalność polityczną ugrupowań stawiających sobie za cel osłabienie struktury i spoistość wojska, osłabienie autorytetu Zwierzchnika Sił Zbrojnych i kierownictwa MON. W perspektywie podporządkowania Sił Zbrojnych określonym celom politycznym „Szpak” szczególnie zaciekle atakuje Wojskowe Służby Informacyjne, podważając ich cele i zadania, chce paraliżować działania WSI”. Prawdziwy motyw działań ludzi WSW/WSI był oczywisty – ówczesny wiceminister ON Sikorski oraz rząd Olszewskiego zmierzali do sojuszu z NATO.

Można powiedzieć, że WSI nie miało za co kochać Sikorskiego i założenie sprawy operacyjnego rozpracowania leżało w interesie ówczesnego układu. Przez trzy lata na podsłuchu były telefony Sikorskiego, m.in. linia w miejscu zamieszkania. „Pluskwy” założono również w chobielińskim dworku. Sprawa miała zostać zakończona w 1995 r. Jakie materiały zebrano, czego dowiedziano się o kontaktach Sikorskiego, o jego przeszłości – nie wiemy, ponieważ teczka SOR „SZPAK” jest niekompletna. Pułkownik Lonca w czasie wysłuchania przed Komisją Weryfikacyjną WSI stwierdził, że: „Teczka sprawy »SZPAK« była grubsza, jej część została zniszczona bądź wyłączona ze sprawy”.

W 1992 r., już po upadku rządu Jana Olszewskiego, w znanym artykule w angielskiej gazecie „Spectator” Sikorski tak pisał o swoich doświadczeniach z wojskowymi służbami: „WSI były ostatnią funkcjonującą organizacją komunistyczną, która mogła przejąć kontrolę nad krajem, gdyby ze Wschodu znów zaczęły wiać chłodniejsze wiatry. Jeszcze długo po puczu w Związku Radzieckim polscy szefowie WSI wciąż myśleli, że ich czas może nadejść. Obecni i byli oficerowie WSI mieli mieszkania i zagraniczne konta bankowe, prowadzili operacje przemytu broni, mieli własne źródła dochodu i własne kontakty na Wschodzie i na Zachodzie. W ciągu kilku ostatnich miesięcy komunizmu sprzedawali swe tajemnice każdemu, kto gotów był zapłacić”.
Te wyznania wywołały wówczas w Polsce prawdziwą burzę. Głównym krytykiem Sikorskiego był wiceminister obrony narodowej w rządach Mazowieckiego, Bieleckiego i Suchockiej – Bronisław Komorowski. W wywiadzie dla „Gazety Wyborczej” z lipca 1992 r. twierdził m.in: „Gdyby zapytać, jakie zmiany ekipa Sikorskiego przeprowadziła w MON, to się okaże, że sprowadzają się one do kilku hałaśliwych posunięć personalnych. Minister skarżył się, że był podsłuchiwany. To śmieszne chwalić się przed zachodnim czytelnikiem, że było się podsłuchiwanym przez własnych podwładnych. Takie fakty się sprawdza, a winnych bierze za łeb. Zarzut współpracy z obcym wywiadem to ciężkie oskarżenie. Takich oskarżeń nie można wygłaszać publicznie, jeśli się nie ma niezbitych dowodów. Podtrzymywanie przez Sikorskiego tych zarzutów dzisiaj, po odejściu z ministerstwa, jest próbą usprawiedliwienia własnej nieudolności”.

Dziś potencjalny kandydat Platformy na prezydenta Bronisław Komorowski próbuje przekonywać opinię publiczną, że nie miał nic wspólnego z inwigilacją Sikorskiego. Trudno wierzyć słowom marszałka Sejmu. Z kilku powodów.

Jako wiceminister obrony narodowej Komorowski odpowiadał za kontrwywiad wojskowy – czyli formalnie nadzorował WSI. Pełnił tę funkcję przed i po Sikorskim – który wiceministrem był zaledwie przez 100 dni. Można się zastanawiać, dlaczego Komorowski – nauczyciel historii w Niższym Seminarium Duchownym w Niepokalanowie, dyrektor gabinetu ministra ds. współpracy z organizacjami politycznymi i stowarzyszeniami – został nagle oddelegowany na tak odpowiedzialne i trudne stanowisko? Co zdecydowało, że poczuł w sobie przypływ zainteresowań i pasji związanych z wojskiem?

Ważne jest, że już od początku swojej pracy w ministerstwie musiał cieszyć się niezwykłym zaufaniem oficerów WSW. Do takiego wniosku możemy dojść choćby na podstawie pisma procesowego Krzysztofa Wyszkowskiego z 28 grudnia 2006 r., złożonego w toku procesu przed Sądem Okręgowym w Gdańsku, w sprawie Wałęsa versus Wyszkowski. Jest to wniosek o powołanie na świadka Bronisława Komorowskiego „na okoliczność współpracy Lecha Wałęsy z SB. Jako wiceminister ON poinformował mnie, po pierwszej turze wyborów prezydenckich w r. 1990, że otrzymał z WSI szczegółowe informacje w sprawie zawartości tzw. czarnej teczki Tymińskiego, czyli dokumentów potwierdzających współpracę Lecha Wałęsy z SB” – pisał Wyszkowski. Nowy wiceminister ON był zatem dla ludzi z wojskowego kontrwywiadu człowiekiem godnym zaufania, skoro dzielono się z nim tak szczególną wiedzą. Jak wiemy, słynną „czarną teczkę” Tymińskiego z materiałami obciążającymi Wałęsę miało przygotować WSW.

Na celowniku kontrwywiadu wojskowego

Do jednej z najważniejszych decyzji personalnych Komorowskiego z początków lat 90. należy nominacja płk. Lucjana Jaworskiego – byłego szefa Zarządu WSW – na stanowisko szefa kontrwywiadu wojskowego. Pułkownik Jaworski to postać doskonale znana z Raportu z Weryfikacji WSI. Ale nie tylko.
W latach 80. Jaworski odznaczał się szczególną gorliwością w zwalczaniu opozycji, niszczył prasę podziemną, rozpracowując m.in. „Wiadomości”, „Głos Wolny”, „Tygodnik Wojenny”, „Nową” czy „Robotnika”. Ścigał współpracujących z opozycją filmowców, rozpracowywał Ryszarda Bugaja, tropił „obce pochodzenie” członków opozycji, zakładał podsłuchy, werbował agenturę. To na skutek jego działań w więzieniu znalazła się m.in. Hanna Rozwadowska, kierująca logistyką „Wiadomości”. Przykład Jaworskiego jest o tyle ważny, że potwierdza doskonale dziś udokumentowaną tezę, iż wojskowe służby PRL zajmowały się głównie walką z opozycją polityczną, a głównym wrogiem kontrwywiadu wojskowego byli cywile, drukujący i rozpowszechniający niezależną prasę. Działania WSW w okresie lat 80., wbrew opinii forsowanej przez oficerów tej służby, skierowane były wyłącznie przeciwko własnemu społeczeństwu i obejmowały zakres właściwy dla policji politycznej PRL.

Stanowisko, jakie Komorowski powierzył płk. Jaworskiemu, pozwoliło temu oficerowi prowadzić w latach 1991–1993 działania operacyjne, skierowane przeciwko środowiskom opozycji niepodległościowej oraz rządowi Jana Olszewskiego. Nazwisko Jaworskiego pojawia się w wielu miejscach Raportu z Weryfikacji WSI – zawsze tam, gdzie dochodzi do zwalczania przeciwników układu „okrągłostołowego”. Znajdziemy go zatem podczas rozpracowywania stowarzyszeń wojskowych, postulujących przeprowadzenie zmian w armii, czy w działaniach inwigilacyjnych wobec dziennikarzy i polityków związanych z Porozumieniem Centrum i ugrupowaniami niepodległościowymi. To płk Jaworski stał na czele wyspecjalizowanej grupy oficerów WSW/WSI, zajmujących się zwalczaniem tych środowisk w początkach lat 90. On też osobiście nadzorował SOR „SZPAK”.

Pełnił nadzór nad kontrwywiadem

Cała operacja przebiegała w ramach doktryny politycznej bezpieczeństwa państwa, sformułowanej przez byłych funkcjonariuszy SB i WSW oraz wykonujących ich polecenia polityków Unii Wolności. Najlepiej określił ją kierujący specjalnym zespołem operacyjnym UOP płk Jan Lesiak, który w swoim raporcie – zatwierdzonym przez ówczesnego ministra spraw wewnętrznych Andrzeja Milczanowskiego – pisał, że „konieczność podjęcia działań dezintegracyjnych wobec partii takich jak Ruch dla Rzeczpospolitej, Ruch Chrześcijańsko-Narodowy, Porozumienie Centrum i Ruch III Rzeczpospolitej wynika stąd, że dążą one do zrealizowania programu opartego na zasadach antykomunistycznych, lustracji i dekomunizacji”. Działania przeciwko Sikorskiemu były zatem częścią akcji, zmierzającej do obalenia rządu Jana Olszewskiego.

Czy Komorowski mógł o nich nie wiedzieć?

Pułkownik Jaworski siedem lat temu podzielił się z dziennikarzem lewicowego „Tygodnika Przegląd” wspomnieniami na temat współpracy z wiceministrem Komorowskim. Nie ukrywał, że wszystkie decyzje uzgadniał ze swoim zwierzchnikiem. „Pełnił nadzór nad kontrwywiadem” – przypomniał Jaworski. – „Więc wszystkie problemy kadrowe z nim uzgadniałem. Traktowałem to jako polityczną weryfikację”.

Tę weryfikację przeszli wówczas: płk Aleksander Lichocki (szef Zarządu I Szefostwa WSW) i ppłk Leszek Tobiasz (przyjaciel płk Jaworskiego) – przyjęci przez wiceministra Komorowskiego do kontrwywiadu. Obaj byli ludźmi do zadań specjalnych, zajmując się w PRL prześladowaniem opozycji niepodległościowej i Kościoła. Obaj okazali się przydatni dla „solidarnościowego” ministra. Ich związki z Komorowskim przetrwały długą próbę czasu, o czym mogliśmy się przekonać w 2008 r., podczas zorganizowanej przez „czerwonych” pułkowników prowokacji, znanej jako afera marszałkowa.

Aleksander Ścios
cogito.salon24.pl

G
Gość
CYTAT(xxxee @ 2.03.2010, 18:46:29)
Przełomowym momencie ? heh, przecież on to samo pieprzy na każdych wyborach :|


pewnie naogladał się Przełomy Missouri.
x
xxxee

Przełomowym momencie ? heh, przecież on to samo pieprzy na każdych wyborach :|

g
gość

Wredny intrygant i zakłamany pupek. Oj daleko odszedł od rzekomych swoich ideałów.Zgiń,przepadnij

ś
śledź

wyborcy platformy "nie idźcie tą drogą" i nie głosujcie na ludzi pokroju Tyszkiewicza, on nadaje się tylko do uczestnictwa w imprezach typu - uroczysty odbiór autobusów miejskich na nic więcej nie można w wykonaniu tego pana liczyć, apeluję do rozsądku nie głosujcie już na niego!!!

G
Gość

rzygać się chce każdemu myślącemu patrząc na te przepychanki do koryta.
A gdzie Polska ,gdzie Ojczyzna ! ? gdzie zwykli ludzie !

d
del

Czytam komentarze i widzę, że nie tylko moje zdziwienie wywołały słowa o "centrolewicowej partii". Postrzegałem PO jako partię liberalno-konserwatywną, czasem bardziej liberalną, czasem bardziej konserwatywną, nigdy jako partię centrolewicową. Ciekawi mnie reakcja "góry". Czy przypadkiem, w prawicowym Białymstoku, nie okaże się to strzałem w kolano. A może to nowa twarz PO i wabik na Cimoszewicza?

z
zawiedziona :(

Centro-Ubecko-SLDowską!!!!wstyd panie Robercie !!! nie o taką Platformę nam wyborcom chodziło,złożoną z dawnych towarzyszy i tym podobnych.....i te układy,układziki które pan pielęgnuje wykorzystując bez jakich kolwiek moralnych zachamować

g
gość

nu posłowi pomyliło-on buduje partię Centro-ubecką

g
gość

nu posłowi pomyliło-on buduje partię Centro-ubecką

G
Gość

wybołcy parodii itd : skąd wy się bierzecie ? z m jak m ? z klanu ,może z plebanii ? może z big brather ? co wy macie w tych makotrach ? sam mak jak wasi idole ? o czym wy "myślicie" ? o du*** Maryni ?

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3