Remont w przedszkolu nr 58 w Białymstoku. Wykładzina dla dzieci stała się kością niezgody

Olga Goździewska-Marszałek
Olga Goździewska-Marszałek
Radni zwrócili się do prezydenta Białegostoku o dofinansowanie zakupu wykładziny dywanowej, która kosztuje około 3,5 tys. zł. Spotkali się z odmową, więc założyli zbiórkę
Radni zwrócili się do prezydenta Białegostoku o dofinansowanie zakupu wykładziny dywanowej, która kosztuje około 3,5 tys. zł. Spotkali się z odmową, więc założyli zbiórkę Henryk Dębowski
Rodzice dzieci z przedszkola samorządowego nr 58 własnymi siłami wyremontowali salę, z której w roku szkolnym korzystają ich pociechy. Przerastał ich tylko koszt zakupu wykładziny. O pomoc poprosili radnych, którzy dwa razy zwrócili się o dofinansowanie do prezydenta miasta. Spotkali się z odmową. Postanowili więc założyć zrzutkę w sieci i samodzielnie zebrać środki. I chociaż dyrekcja przedszkola początkowo przystała na takie rozwiązanie, to dziś nie chce mieć z radnymi nic wspólnego.

Do radnego Henryka Dębowskiego i Pawła Myszkowskiego (PiS) zgłosili się rodzice dzieci z przedszkola samorządowego nr 58 w Białymstoku. Potrzebowali wsparcia finansowego w zakupie nowej wykładziny do sali, z której korzystają ich pociechy. Wcześniej samodzielnie i z własnych pieniędzy wyremontowali pomieszczenie, m. in. odmalowali ściany i wymienili zabudowania grzejników.

Radni zwrócili się do prezydenta Białegostoku o dofinansowanie zakupu wykładziny dywanowej (przedszkole podlega pod urząd miasta). To koszt około 3,5 tys. zł.

- Obecnie sala wyłożona jest wyłożona starą wykładziną typu "gumoleum", która nie spełnia swojej funkcji. Wykładzina dywanowa zapewni komfort i bezpieczeństwo dzieciom - argumentowali radni w interpelacji. - Rozumiejąc potrzeby najmłodszych mieszkańców naszego miasta, zwracamy się z uprzejmą prośbą o dofinansowanie prac remontowych, które powinny zakończyć się jak najszybciej, z uwagi na rozpoczynający się nowy rok szkolny. W budżecie miasta przy wydatkach ponad 2 miliardów złotych z pewnością znajdzie się na ten cel minimalna kwota 3, 5 tys. zł - przekonywali. Zwracali również uwagę na potrzebę termomodernizacji przedszkola, w którym zimą bywa nieznośnie chłodno.

Zobacz też:Białystok. Wodorosty zarastają Dojlidy. Miasto nie ma pieniędzy, by pogłębić zalew [ZDJĘCIA]

Odpowiedź na interpelacje z biura prezydenta nie pozostawia złudzeń. Radni spotkali się z odmową. Miasto rozdysponowało pieniądze na inwestycje dla jednostek oświatowych i w tym roku nie wesprze placówki dodatkowymi środkami. Poza tym przedszkole nr 58 otrzymało już dofinansowanie na remont m. in. łazienek, schodków, chodników i murków na wjeździe.

Dębowski i Myszkowski zdecydowali wziąć sprawy w swoje ręce i w imieniu rodziców utworzyli w sieci zbiórkę pieniędzy na wykładzinę.

- Z prośbą o pomoc zwrócili się do nas rodzice. Na ich zaproszenie odwiedziliśmy przedszkole, widzieliśmy salę, którą w sierpniu remontowali. Poświęcili swój czas i pieniądze, jestem pod wrażeniem ich determinacji. Chcieliśmy pomóc tym rodzicom. Proszę zauważyć, że w sumie wspólnie z radnym Dębowskim napisaliśmy dwie interpelacje w sprawie przedszkola i nasze prośby spotkały się z odmową. Mimo że zakup wykładziny to stosunkowo małe koszty. Trudno mi to zrozumieć. Nie chcieliśmy się w tej sprawie poddawać i stąd decyzja o zbiórce funduszy - tłumaczy radny Paweł Myszkowski.

Dyrektor przedszkola Agnieszka Marchel sprawy komentować nie chce. Odmawia rozmowy zarówno o czynie społecznym rodziców, jak też o akcji pomocowej radnych. Pytanie o powód takiej decyzji wyraźnie ją zdenerwowało. Przyznała jedynie, że nie chce być uwikłana w sprawy polityczne. Nie odpowiedziała na pytanie czy popiera założenie przez radnych zbiórki. Rodzice, którzy remontowali salę dla dzieci, również nie byli zainteresowani rozmową.

- Jestem zasmucony tą sytuacją, bo chcieliśmy pomóc na prośbę rodziców. Zaangażowaliśmy się, złożyliśmy dwie interpelacje, ale środki się nie znalazły. Radni KO mogą liczyć na wsparcie dla ich inicjatyw, ale kiedy proszą radni z PiS już nie ma takiej życzliwości ze strony prezydenta, a tu chodzi przede wszystkim o pomoc dzieciom. Czujemy się dyskryminowani. Nie roztrząsamy jednak tego, po prostu zaczęliśmy działać we własnym zakresie. A teraz okazuje się, że nawet zorganizowanie zrzutki jest źle postrzegane. - uważa Henryk Dębowski.

- Nie prowadzimy politycznej gry. Jako radni jesteśmy od tego, by pomagać mieszkańcom - kwituje Myszkowski.

Radni nie zamierzają zamknąć zrzutki na wykładzinę. Zbiórka opiewa na 8 tys. zł. Jak dotąd udało się uzbierać 600 zł.

Wkrótce ruszą zapisy na szczepienie trzecią dawką

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

B
Bialostcczanin
Widać, że zasada "im mniej polityki w samorządzie tym lepiej" nie działa w Białymstoku :(
A
Ania
Czegoś tu nie rozumiem.

Przecież żyjemy w państwie PIS-u, a podobno opozycyjni politycy, działacze, samorządowcy są dyskryminowani.
T
Tomasz
W sytuacji tak silnego politycznego zaangażowania samorządowców wszystko staje się w mieście polityczne.

Widać ewidentnie zastraszenie kierowników placówek oświatowych.

DYKTATURA TRUSKOLASKIEGO powinna skończyć się wraz z końcem kadencji, ....a byłoby lepiej gdyby udało się wcześniej.
B
Biały
Może Panowie radni Dębowski i Myszkowski przekazaliby swoje diety na ten szczytny cel.
Dodaj ogłoszenie