Rekrutacja do przedszkoli: Ponad 350 dzieci nie znalazło miejsca

(mg)
Nie wszystkie dzieci dostały się do przedszkoli.
Nie wszystkie dzieci dostały się do przedszkoli. Wojciech Wojtkielewicz
Udostępnij:
7543 maluchów przyjęły w tym roku białostockie przedszkola. Zgłoszonych dzieci było o 352 więcej. - Nie wykluczamy, że powstaną dodatkowe oddziały - mówi Wojciech Janowicz z urzędu miejskiego.

Pani Anna zgłosiła swojego syna Kamila do trzech przedszkoli: nr 69 przy ul. Karpowicza, nr 22 przy Łąkowej i nr 8 przy Nowogródzkiej. Do żadnego chłopiec nie został przyjęty. Trafił na listę rezerwową. - Jest mi przykro. Tym bardziej, że od września chciałam wrócić do pracy. Pozostaje mieć nadzieję, że w którymś przedszkolu zwolni się miejsce - podkreśla mama Kamila.

W podobnej sytuacji jest kilkuset rodziców. Ponad trzysta dzieci nie zostało w tym roku przyjętych do przedszkoli. Wśród nich największą grupę stanowią trzylatki oraz 2,5-letnie dzieci. - U nas zabrakło miejsc aż dla 40 maluchów - mówi Anna Sołowiej, dyrektorka przedszkola nr 82 przy ul. Herberta.

PS nr 80 przy ul. Armii Krajowej nie przyjęło 24 dzieci. - Na drzwiach wywiesiłam za to listę przedszkoli, które mają jeszcze wolne miejsca. Tam kierujemy rodziców - podkreśla Ewa Stodułko, dyrektorka przedszkola.

Rodzice nie chcą szkół zamiast przedszkoli

To PS nr 7 przy ul. Bydgoskiej, PS nr 41 przy ul. Świętojańskiej, PS nr 43 przy ul. Głowackiego oraz PS nr 71 przy ul. Dziesięciny. W sumie mogą zapisać około 30 dzieci. Na chętnych czeka też kilkanaście szkolnych zerówek dla 5 i 6-latków.

- W tej chwili zgłoszono do nich około 1400 dzieci. Jest jeszcze kilkadziesiąt wolnych miejsc - mówi Wojciech Janowicz, dyrektor departamentu edukacji w białostockim magistracie.

Przypomina też, że do 29 kwietnia rodzice muszą podpisać umowy z przedszkolami. - Wtedy ostatecznie dowiemy się, ile maluchów będzie od września przedszkolakami. Cały czas monitorujemy sytuację. Nie jest wykluczone, że powstaną dodatkowe oddziały przedszkolne w szkołach - dodaje Wojciech Janowicz.

Urząd miejski przez kilka tygodni namawiał rodziców starszych dzieci do wybierania szkół zamiast przedszkoli. Akcja nie zakończyła się wielkim sukcesem. W Białymstoku tylko 16 procent sześciolatków pójdzie we wrześniu do pierwszych klas.

Czytaj e-wydanie »

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze 6

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

A mówią, że dzieci mało się rodzi. A tu miejsc brakuje w przedszkolach i żłobkach. Prognozują pewnie, że za parę lat zabraknie polskich robotników na "zachodzie", to trzeba zasiać propagandę.

k
kinkiet

Czyli w zasadzie w poprzednich latach było nawet lepiej... Śmiech na sali. Nasza córka nie dostała miejsca w publicznych, idzie do Kangurka na Greckiej. Z samego przedszkola jesteśmy bardzo zadowoleni, bo monitoring, wysoki standard, ale jednak każde dziecko powinno mieć gwarancję publicznego przedszkola.

P
Podlasie21wieku
jedni już od przedszkola mają farta w życiu, inni nie.
z
zawiedziona
jestem matka samotnie wychowujaca 2 dzieci,niestety moj synek nie zakwalifikowal sie do zadnegj z 3 placowek,w 1 preferencji jest 16 na liscie rezerwowej...dziwne...podobno rodzice samotni wychowujacy maja pierszenstwo...
M
Moneetor
To już dzieci sąsiada nie wystarczą? Koniecznie do przedszkola? Co to za przedszkola, gdzie zamiast uczyć czytać uczy się hymnu Komuny Europejskiej.
z
zawiedziona
Wszystko wygląda pięknie w teori...a tak naprawde to nie rodzic wybiera przedszkole dla dziecka tylko przedszkole wybiera sobie dzieci...
Przejdź na stronę główną Kurier Poranny
Dodaj ogłoszenie