Rafał Grzyb. Pierwszy błysnął w Europie

Fot. Wojciech Wojtkielewicz
Rafał Grzyb Fot. Wojciech Wojtkielewicz
Dziś w Złotej Kolekcji Kibica prezentujemy wizerunek i sylwetkę Rafała Grzyba, pomocnika Jagiellonii Białystok. Do Białegostoku 28-letni zawodnik trafił stosunkowo niedawno, bo niespełna rok temu. Mimo to pochodzący z Jędrzejowa piłkarz zdążył już na trwałe zapisać się w historii żółto-czerwonych.

Karta nr 2

Rafał Grzyb. Pierwszy błysnął w Europie

Stało się to 29 lipca 2010 roku, w meczu białostoczan z Arisem Saloniki w kwalifikacjach Ligi Europejskiej.
Zanim jednak do tego doszło Jaga, a konkretnie jej prezes Cezary Kulesza, musiał o zawodnika stoczyć batalię z Polonią Bytom. Grzyb był wyróżniającym się graczem śląskiego zespołu, do którego trafił z mało znanego klubu - Wierna Małogoszcz.

Szybko stał się kluczową postacią Polonii. Imponował pracowitością na boisku, inteligencją, a od czasu do czasu strzelał kapitalne gole. Nic dziwnego, że oprócz Jagiellonii zainteresowanie nim wyrażała nawet Legia Warszawa.

Kot w worku miał wejście smoka

Kulesza zdołał jednak sprzątnąć piłkarza potentatowi ze stolicy, chociaż z jego pozyskaniem były problemy. Grzyb miał przyjść do Jagi latem 2010 roku, szef klub chciał przyśpieszyć transfer, ale nie dogadał się ze śląskimi działaczami i piłkarz został zawieszony.

Do transakcji doszło dopiero na początku marca. Rafał Grzyb stracił dwa zgrupowania i przygotowywał się głównie sam, biegając w parku. Wielu kibiców bało się, że Jaga kupiła kota w worku.

Tymczasem ów "kot w worku" miał do Jagi wejście smoka. Już w pierwszym występie zagrał kapitalnie, a białostoczanie przełamali trwającą 2,5 roku wyjazdową niemoc, wygrywając we Wrocławiu ze Śląskiem 2:1.
Żartowano nawet, że może cały zespół powinien biegać po parku, zamiast jeździć na zgrupowania.

Będzie lepiej

Rafał Grzyb stał się ważną postacią Jagi, chociaż jako gracza od rozbijania akcji rywali, nie było go za bardzo widać na boisku. Aż do pamiętnego wieczoru pod koniec lipca, kiedy pokonał bramkarza Arisu.

- Czegoś takiego się nie zapomina. Szkoda tylko, że ta bramka niewiele dała, bo przegraliśmy 1:2. Ale wierzę, że znów zagramy w Pucharach, najlepiej w kwalifikacjach Ligi Mistrzów i tym razem będzie lepiej - uważa zawodnik. I oby miał rację.

Czytaj e-wydanie »

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie