Radni na półmetku kadencji

Piotr Czaban [email protected] tel. 085 7489 515
Maja Siwicka-Bejtman, radna z Wasilkowa:  – Podczas kampanii wyborczej zwracaliśmy uwagę na liczne problemy, na przykład zaniedbany zalew czy przeciążoną komunikację, potrzebę większej otwartości samorządu, rozwój kultury i sportu itd. Rozliczanie się z obietnic wyborczych nie jest sprawą prostą. Udało mi się zrealizować wiele drobnych rzeczy - chodzi mi o bieżące problemy mieszkańców głównie z mojego okręgu jak na przykład położenie progów zwalniających, ustawienie znaków drogowych, interwencje w sprawie zalewanych ulic. Jeździ nocna “setka”. Takie małe sprawy można załatwić bez większego problemu. Jeśli chodzi o większe projekty, które chciałabym realizować, to jest problem złożony.
Maja Siwicka-Bejtman, radna z Wasilkowa: – Podczas kampanii wyborczej zwracaliśmy uwagę na liczne problemy, na przykład zaniedbany zalew czy przeciążoną komunikację, potrzebę większej otwartości samorządu, rozwój kultury i sportu itd. Rozliczanie się z obietnic wyborczych nie jest sprawą prostą. Udało mi się zrealizować wiele drobnych rzeczy - chodzi mi o bieżące problemy mieszkańców głównie z mojego okręgu jak na przykład położenie progów zwalniających, ustawienie znaków drogowych, interwencje w sprawie zalewanych ulic. Jeździ nocna “setka”. Takie małe sprawy można załatwić bez większego problemu. Jeśli chodzi o większe projekty, które chciałabym realizować, to jest problem złożony.
Udostępnij:
Kilku wasilkowskich radnych zdobyło się na odwagę i zgodziło się powiedzieć o swoich dokonaniach na łamach “Lokalnego".
Maja Siwicka-Bejtman, radna z Wasilkowa:  – Podczas kampanii wyborczej zwracaliśmy uwagę na liczne problemy, na przykład zaniedbany zalew czy przeciążoną
Maja Siwicka-Bejtman, radna z Wasilkowa: – Podczas kampanii wyborczej zwracaliśmy uwagę na liczne problemy, na przykład zaniedbany zalew czy przeciążoną komunikację, potrzebę większej otwartości samorządu, rozwój kultury i sportu itd. Rozliczanie się z obietnic wyborczych nie jest sprawą prostą. Udało mi się zrealizować wiele drobnych rzeczy - chodzi mi o bieżące problemy mieszkańców głównie z mojego okręgu jak na przykład położenie progów zwalniających, ustawienie znaków drogowych, interwencje w sprawie zalewanych ulic. Jeździ nocna “setka”. Takie małe sprawy można załatwić bez większego problemu. Jeśli chodzi o większe projekty, które chciałabym realizować, to jest problem złożony.

Maja Siwicka-Bejtman, radna z Wasilkowa: - Podczas kampanii wyborczej zwracaliśmy uwagę na liczne problemy, na przykład zaniedbany zalew czy przeciążoną komunikację, potrzebę większej otwartości samorządu, rozwój kultury i sportu itd. Rozliczanie się z obietnic wyborczych nie jest sprawą prostą. Udało mi się zrealizować wiele drobnych rzeczy - chodzi mi o bieżące problemy mieszkańców głównie z mojego okręgu jak na przykład położenie progów zwalniających, ustawienie znaków drogowych, interwencje w sprawie zalewanych ulic. Jeździ nocna “setka". Takie małe sprawy można załatwić bez większego problemu. Jeśli chodzi o większe projekty, które chciałabym realizować, to jest problem złożony.

Do rozmowy zapraszaliśmy wszystkich radnych, ale większość odmówiła spotkania z nami. Tłumaczyli, że chcemy ich ze sobą skłócić, że czas na oceny przyjdzie dopiero na koniec kadencji, czyli za dwa lata.

Kurier Lokalny: Co obiecywała Pani ludziom w kampanii? Co dokładnie udało się Pani zrealizować?

- Myślę, że przede wszystkim dla nas, dla mieszkańców, pomijając całą infrastrukturę (kanalizacja, drogi), która jest nam niezbędna, i która jest realizowana zgodnie z koncepcją gminy, jest nam przede wszystkim potrzebna budowa infrastruktury społeczno-użytkowej. W każdej wsi mówi się, że nic się nie dzieje. A gdzie ma się dziać? Na przystankach? Ta infrastruktura musi być budowana. Akurat w Studziankach stworzyliśmy taką koncepcję infrastruktury społeczno-użytkowej. Jest ona oparta na bazie budynków straży pożarnej, która jest u nas. Tych pomieszczeń w naszej remizie jest bardzo dużo. Wymyśliłam na jakich zasadach mógłby funkcjonować cały obiekt, żeby mogło tam się toczyć życie i kulturalne, i społeczne. Tam będą…

“Tam będą", a co już jest? Swego czasu pisaliśmy o rewitalizacji oczka wodnego w centrum wsi.

- To było wysypisko śmieci. Zlikwidowałam to. Z czasem będzie to piękny park. W tej chwili jest tam tafla wody, są tarasy, posadzone drzewka, trawa. Jest też zrobiony mostek. Prace nad tym wodnym oczkiem będą kontynuowane. Zrobiłam taki plan placu do spotkań plenerowych z amfiteatrem. Dwa placyki są już zagospodarowane. Zasadzono tam trawę. Projekt jest jeszcze do zrobienia. Może do końca jesieni zdążymy wylać pod scenę potrzebne fundamenty. W następnym roku postaramy się zrobić całą resztę. Pracuję też z dziećmi, z młodzieżą i z dorosłymi. Założyłam dwa dodatkowe stowarzyszenia. Założony też został Klub Nowoczesnej Kobiety. Z trudną młodzieżą na początku roku pracował też psycholog. Młodzież w jakiś sposób się zintegrowała. Sama organizuję bardzo dużo imprez dla dzieci, młodzieży. Pozyskuję pieniądze z funduszy unijnych właśnie na dzieci i kobiety. Organizuję też imprezy wyjazdowe, wycieczki zwłaszcza dla kobiet, bo zależy mi, żeby były zintegrowane. Na wsiach to kobiety są bardziej aktywne niż mężczyźni jeżeli chodzi o pracę na rzecz lokalnej społeczności.

A wracając do obietnic ...

- Chodziło mi głównie o rozwój wsi, o zagospodarowanie centrum Studzianek. Ale tego nie obiecywałam. Nie mówiłam ludziom, że to czy to zrobię. Mieszkańcy znają mnie od lat i wiedzą, co ja robię, co budowałam, o co zabiegałam. Zanim kandydowałam, nie dopuściłam do powstania przetwórni śmieci w Studziankach. Przez dziesięć lat można było zobaczyć moją pracę. Mieszkańcy wiedzą, że pracuję z kobietami, z dziećmi, że pośrednio rozwiązuję dużo problemów.

Czego nie udało się Pani zrobić?

- To, czego nie udało mi się zrobić, pewnie jeszcze się uda. Nie jestem taką osobą, którą można odesłać z kwitkiem. To wszystko przyjdzie z czasem, bo do tego są potrzebne dobre chęci i Rady, i burmistrza, i czas. Pewne rzeczy muszą się “toczyć". To nie jest tak, że od razu coś się zrobi. Ja mówię, że chcę budować parking. Wszyscy się zgadzają. Ja mówię “To zaczynamy", a burmistrz “Wszystko w swoim czasie". I muszę czekać, bo burmistrz wie, że potrzebne są projekty, że to trzeba uruchomić. Ja tego nie wiem, bo jestem społecznikiem i sama wszystko już chciałabym zrobić. Natomiast jest procedura, która musi się toczyć.

Startowała Pani z komitetu Młody Wasilków. Pamiętam, że na plakatach obiecywali państwo zajęcie się zniszczonymi kortami tenisowymi.

- Była o tym mowa na jednych z pierwszych posiedzeń Komisji Oświaty. Były takie pomysły, że ten teren zostanie przekazany klubowi sportowemu. Teraz jest inna koncepcja, także jestem pełna nadziei.

Ale do tego pomysłu (Jagiellonia chce zagospodarować ten teren - red.) Pani jako radna ręki nie przyłożyła?

- Nie było w tym mojego udziału. Czuję niedosyt właśnie z powodu trudności w realizacji większych inwestycji, bo drobne sprawy są do załatwienia. Na pewno każdy z radnych chciał zmienić bardzo wiele i każdy z nas te swoje pierwotne idee w jakiś sposób kontynuuje. Jako Młody Wasilków mówiliśmy o problemach, które widzimy i dla których należy szukać możliwości rozwiązania. Są to jednak takie problemy, których nie da się rozwiązać w rok czy dwa, a nawet cztery . Pamiętać należy o tym, że Wasilków jest gminą, gdzie brakuje jeszcze wielu podstawowych rzeczy. Część gminy nie ma kanalizacji. Nie ma na obszarach wiejskich twardych dróg. Gmina musi ponadto wywiązywać się z obowiązków ustawowych - zapewnić byt szkołom, przedszkolom, opiekę społeczną. Są to podstawowe i kosztowne sprawy, a budżet jest ograniczony. Chciałabym, żeby to było jasne. Chodzi o to, że na wszystko jest odpowiedni moment. Wierzę, że zalew wreszcie zostanie trwale oczyszczony, a komunikacja będzie sprawniejsza, bo wszystkie te sprawy ciągle monitorujemy. Co jakiś czas pojawiają się nowe możliwości rozwiązania tych problemów. Zawsze jednak w pierwszej kolejności realizowane są sprawy najbardziej potrzebne w danej chwili. Trudno dziś oczyszczać zalew, który zaraz i tak zarośnie (bo dla trwałego efektu należałoby zadbać o całe koryto rzeki, co kosztuje miliony i wymaga współdziałania innych gmin), jeśli niektórzy nie mają jeszcze kanalizacji. Dlatego trudno jest się rozliczać. Idee z naszych programów wyborczych cały czas wspieramy, ale na wszystko musi przyjść odpowiedni czas.

Pan też się pod tym podpisuje?

- Podpisuję się, ale nie mogę powiedzieć, że tylko ja to zrobiłem. Ja drążyłem sprawę od początku. Zawsze jest tak, że sukces ma wielu ojców. O tej “trójce" wspominałem jeszcze będąc sołtysem. Rozmawiałem z burmistrzem, wysyłałem pisma. Jeździłem do Białegostoku na różne spotkania. Myślę, że w załatwieniu tej sprawy jest spora moja zasługa. Przez ostatnie dwa lata zajmowałem się nie tylko komunikacją w Nowodworcach. Do komisji składałem różne projekty odnośnie autobusów linii numer “9", “102", odnośnie poprawy komunikacji w Studziankach i Dąbrówkach. Teraz o drogach na terenach wiejskich wspominam praktycznie na każdej komisji. Mamy niesamowitą dysproporcję między utwardzeniem dróg na terenach wiejskich i w Wasilkowie. Miast ma utwardzonych 95 proc. dróg, a wsie tylko 5-10 proc. Zwracałem się nawet do pana Wiesława Zawistowskiego (kierownik referatu budownictwa, geodezji i gospodarki nieuchomościami w UM w Wasilkowie - red.), żeby opracować statystyki, ile mamy dróg gminnych i ile jest utwardzonych w mieście i poszczególnych sołectwach. Chodzi o to, żeby radni mieli jasną sytuację i wiedzieli, że jak budujemy kilometr drogi na przykład w Nowodworcach czy w innej wiosce, to ludzie tam mieszkający nie czekają na tę inwestycję dziesięć lat, ale znacznie dłużej.

Marek Sosnowski, radny z Nowodworc: – Co obiecywałem? Komunikacja, drogi i zwiększenie władzy rad sołeckich. Jeżeli chodzi o komunikację, cały czas drążę
Marek Sosnowski, radny z Nowodworc: – Co obiecywałem? Komunikacja, drogi i zwiększenie władzy rad sołeckich. Jeżeli chodzi o komunikację, cały czas drążę temat. “Trójka” do Nowodworc już jeździ.

Marek Sosnowski, radny z Nowodworc: - Co obiecywałem? Komunikacja, drogi i zwiększenie władzy rad sołeckich. Jeżeli chodzi o komunikację, cały czas drążę temat. “Trójka" do Nowodworc już jeździ.

Z namacalnych przykładów tego, co udało się zrobić przez dwa lata, co jeszcze Pan wymieni?

- Kończy się już projektowanie (mam nadzieję, że prace zaczną się jeszcze w tym roku) trzech ulic: Lipowej, Wasilkowskiej i 3 Maja.

Czego nie udało się Panu zrobić, z tego, co Pan planował?

- Jeżeli chodzi o fundusze rad sołeckich, to kilkakrotnie wspominałem o tym na komisjach. Nie miało to wielkiego odzewu. Nie ma na to też takiego parcia ze strony rad sołeckich. Może ludzie się boją tych publicznych pieniędzy? Chociaż wydaje mi się, że to naprawdę ułatwiłoby życie, chociażby w takich sprawach jak organizowanie wakacji dzieciom ze wsi. Sołtys nie musiałby chodzić po komisjach, do Miejskiego Ośrodka Animacji Kultury, tylko miałby swoje pieniądze, które mógłby przeznaczyć na przykład na młodzież. Wydaje mi się też, że w dalszym ciągu za mało budujemy dróg na terenach wiejskich. Pod tym względem Wasilków w dalszym ciągu jest preferowany i w Wasilkowie utwardza się czy remontuje drogi po raz drugi, kiedy w tym samym czasie na wiosce nie ma żadnej drogi.

Może przez zbyt bierną Pana postawę?

- Radnych z terenów wiejskich jest kilku, nie jestem sam.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Kurier Poranny
Dodaj ogłoszenie