Puchar Polski. Jagiellonia załatwiła Arkę w końcówce. W Gdyni koniec marzeń o trofeum, beznadziejne zachowanie Adama Dei

Jacek Czaplewski
Arka Gdynia - Jagiellonia Białystok 0:2
Arka Gdynia - Jagiellonia Białystok 0:2 Karolina Misztal
Puchar Polski. Do grona ćwierćfinalistów dołączyła Jagiellonia Białystok. W Gdyni po nudnym i słabym meczu pokonała Arkę 2:0 (0:0). Po bramce zdobyli dwaj napastnicy: Cillian Sheridan z Patrykiem Klimalą.

Zbigniew Smółka zapewnił, że Arka meczu nie odbębni i trzeci raz z rzędu powalczy o bilety na PGE Narodowy w Warszawie. Kibice mogli trochę w to zwątpić, kiedy od spikera dowiedzieli się o wyjściowej jedenastce (a później na własne oczy zobaczyli pierwszą i drugą połowę). Ofensywa została wprawdzie złożona z czołowych zawodników, ale już defensywa okazała się jednym wielkim eksperymentem; na bramce stanął 18-letni Kacper Krzepisz (bez debiutu w Lotto Ekstraklasie), z prawego boku wystartował rezerwowy Tadeusz Socha, zaś na środku ujrzeliśmy rzadko grającego Christiana Maghomę, któremu przyszło zastąpić kontuzjowanego Frederika Helstrupa.

Za słowami trenera nie poszły czyny zawodników. Zawiódł zwłaszcza Michał Janota typowany na nową twarz reprezentacji Jerzego Brzęczka (propozycja Zbigniewa Smółki, Michała Globisza czy Wojciecha Pertkiewicza). W pierwszej połowie byliśmy świadkami czegoś na wzór bokserskiego klinczu; co jedna drużyna próbowała zaatakować, to od razu druga kasowała jej zamiary. Po stronie Arki szczęśliwie interweniował Maghoma.

Jagiellonii pomogła z kolei nieskuteczność Luki Zarandii, Nabila Aankoura oraz Macieja Jankowskiego. Napastnik jak zawsze wychodził do podań, lecz niewiele z tego wynikało. Tak samo zresztą jak z uderzeń z dystansu autorstwa Michała Nalepy, który bardzo chciał wykonać dzisiaj kołyskę dla syna Maksymiliana, który w poniedziałek przyszedł na świat.

To był zdecydowanie słabszy występ Arki od tego w Białymstoku (1:3), o domowym z Wisłą Kraków (4:1) nawet nie wspominając. Nie funkcjonowało wszystko to, czym drużyna potrafiła ostatnio zaimponować: przerzuty, wymiana na małej przestrzeni, wykończenie w polu karnym. Z minuty na minuty gra wyglądała coraz gorzej. Na dodatek nieodpowiedzialnie zachował się Adam Deja. Uderzając w twarz Boovara Boovarssona defensywny pomocnik skazał kolegów na walkę w osłabieniu od 72 minuty.

I koledzy nie wytrzymali do dogrywki. Ledwie trzy minuty po tym zdarzeniu o awansie Jagiellonii przesądził tak naprawdę Cillian Sheridan. Rezerwowy Irlandczyk ze spokojem wpakował piłkę przy prawym słupku po zagraniu od Tarasa Romanczuka. Wynik na 2:0 ustalił w 86 minucie Patryk Klimala, trafiając od pustej siatki po błędzie bramkarza. W piątek ten młodzieżowiec zaliczył drugą asystę w lidze, a dzisiaj strzelił pierwszego gola.

Tak kończy się sen Arki o kolejnym Pucharze Polski. Jagiellonia rywala w 1/4 finału pozna w piątek po godzinie 12:00. Może to być m.in. Puszcza Niepołomice albo Miedź Legnica, bo te drużyny także zapewniły sobie awans do najlepszej ósemki.

Piłkarz meczu: Cillian Sheridan
Atrakcyjność meczu: 3/10

PUCHAR POLSKI w GOL24

Więcej o PUCHARZE POLSKI - newsy, wyniki, terminarz, drabinka

Wideo

Materiał oryginalny: Puchar Polski. Jagiellonia załatwiła Arkę w końcówce. W Gdyni koniec marzeń o trofeum, beznadziejne zachowanie Adama Dei - Gol24

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
bylo dno dna i tona mulu a smolka mowi ze grali dobrze
o
obiektywny obserwator
może i kopacz Nalepa chciał wykonać kołyskę ale w tym celu musi do lasu się wybrać i ją wystrugać; ta chłopina to zaprzeczenie futbolu, może co najwyżej dostarczać klientów ortopedom po swoich zagraniach na kościach rywala lub szwaczkom, cerującym koszulki; Arce upiekło się i grała aż w 10, bo kopacz Nalepa, dopuszczający się kilkunastu fauli w meczu nawet zółtego kartonika nie zobaczył; to chyba jedyny prezent, zamiast kołyski, od sedziego
Dodaj ogłoszenie