Przy Włókienniczej 16 mógłby powstać dom dla seniorów

Tomasz Mikulicz [email protected]
Dom ma takie gabaryty, że uprawnione jest nazywanie go drewnianą willą miejską. W latach 50. ubiegłego stulecia znajdowało się tu sześć mieszkań. Lokatorów nie ma tu już od dawna.
Dom ma takie gabaryty, że uprawnione jest nazywanie go drewnianą willą miejską. W latach 50. ubiegłego stulecia znajdowało się tu sześć mieszkań. Lokatorów nie ma tu już od dawna. Mateusz Putra
Były już plany, by budynek przenieść do Białostockiego Muzeum Wsi. Nic z nich nie wyszło. Teraz stoi pusty. Pojawił się jednak pomysł, by zrobić w nim dom kultury

Dom przy ul. Włókienniczej 16 to znakomity przykład białostockiej architektury drewnianej. I co ważne - zachowany w dobrym stanie - uważa Wojciech Koronkiewicz, radny SLD.

W 2009 roku władze chciały przenieść budynek do muzeum wsi. Nie zgodził się na to Andrzej Lechowski, dyrektor Muzeum Podlaskiego. Twierdził, że urzędnicy chcieli jego rękami pozbywać się z przestrzeni miejskiej zabytkowych budynków. W efekcie do skansenu trafił tylko dom z ul. Bohaterów Getta 8 (nie złożono go do dziś).

Budynek przy Włókienniczej 16 jest opuszczony. Drzwi i okna zostały zabite płytami. Zamontowano też instalację alarmową. Radny ma pomysł na wykorzystanie obiektu.

- Okoliczni mieszkańcy to w przeważającej mierze seniorzy. Od lat zgłaszają problem braku osiedlowego domu kultury, miejsca spotkań i pracy twórczej - napisał Wojciech Koronkiewicz w interpelacji do władz miasta.

Wiceprezydent Adam Poliński odpowiedział, że w tegorocznym budżecie nie ma pieniędzy na remont domu. - Obiekt jest w bardzo złym stanie technicznym. Szacowany koszt remontu to ponad 2 mln zł - szacuje wiceprezydent.

W 2012 roku budynek został włączony do gminnej ewidencji zabytków. Zbudowano go ok. 1914 roku. Ulica nosiła wtedy nazwę Białostoczańskiej. W okresie międzywojennym dom należał do rodziny Fuksów, właścicieli m.in. fabryki sukna i kołder przy ul. Jurowieckiej 15. Po II wojnie światowej mienie zostało przejęte przez Skarb Państwa.

- W 1952 roku w domu znajdowało się sześć mieszkań pracowników Białostockiego Przedsiębiorstwa Skupu Surowców Wtórnych i Skórzanych - napisała Barbara Tomecka w inwentaryzacji konserwatorskiej budynku.

Do dziś zachowały się ślady dawnej świetności. Na ścianach klatki schodowej są secesyjne malowidła. O tym, że mieszkali tu religijni Żydzi świadczą pozostałości po mezurze na futrynie drzwi.

Wojciech Koronkiewicz zwrócił uwagę na ten budynek już w 2008 roku. Umieścił wtedy na elewacji szablon przedstawiający Żyda Hirsza Singera, ojca Józefy będącej pierwowzorem Racheli z "Wesela" Stanisława Wyspiańskiego.

Za okupacji niemieckiej ul. Włókiennicza nazywała się Kamerun

Czytaj e-wydanie »

Baza firm z Twojego regionu

Wideo

Komentarze 14

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Zaraz, zaraz. Na dom kultury to 2 mln nie ma w kasie miejskiej, ale na prywatną drużynę piłkarską, to środki publiczne w wys. 3-4 mln znajdują się co roku. Ale na to, to trzeba być szwagrem miłościwie nam panującego profesora ekonomii.

g
gość

@ BSTOK 5 - Białystok na 5

Czy to że nie mamy prawdziwych zabytków ma oznaczać że mamy chronić cokolwiek co ma trochę lat. Jak ktoś chciałby poznać taką zabudowę to przejedzie się po okolicznych wioskach i to samo zobaczy, albo i ładniejsze. Dla mnie to wstyd uważać coś takiego za zabytki, to nawet do muzeum wsi się nie nadaje. I jak jeszcze długo się będą zastanawiać to pewnie niechcący się spali.

 

 

U
Ulcia
W dniu 19.04.2015 o 15:26, Gość napisał:

A nie miała ona przypadkiem córki jak dobrze kojarzę ? Tyle lat minęło... pamiętam że na dole mieszkało starsze małżeństwo.  

miala kilkoro dzieci..ale jedna corka z nia mieszkala z synami..tak malo pamietam..kontakt sie urwal po jej odejsciu..chyba ich mieszkanie mialo ten balkon co widac na zdjeciu, mam wrazenie ze wychodzilam popatrzec na ulice..do dzis czuje ten klimat starego domu..jak sie wchodzilo po drewnianych schodach, slychac bylo kazdy krok..tak samo na korytarzu i te wysokie sufity :)

G
Gość
W dniu 19.04.2015 o 14:09, Ulcia napisał:

wyzej mieszkala kiedys moja babcia-Luba..znalas ja?

A nie miała ona przypadkiem córki jak dobrze kojarzę ? Tyle lat minęło... pamiętam że na dole mieszkało starsze małżeństwo.  

R
Ritz

Miejski,dwukondygnacyjny kwadrat do Muzeum Wsi.Gratuluje koncepcji.

v
von Bimbersztajn
W dniu 19.04.2015 o 14:35, BSTOK 5 - Białystok na 5 napisał:

 Białostoczanie mają straszny kompleks zaściankowości. Najchętniej zburzyliby i wymazali z pamięci wszelkie drewniane budownictwo w mieście ,bo te kojarzy się z wsią.

Ludzie myślący wiedzą, że takie miejsca są punktami odniesienia. Dzięki nim można docenić zmiany jakie zaszły. Już choćby z tego względu powinny być chronione.

Bez nich, tak jak bez przedwojennej dużej mniejszości nie ma prawdziwej historii.

Jest tylko discopolo-historia.

B
BSTOK 5 - Białystok na 5

Kiedyś już to tu napisałem, ale napiszę jeszcze raz. 

Białostoczanie mają straszny kompleks zaściankowości. Najchętniej zburzyliby i wymazali z pamięci wszelkie drewniane budownictwo w mieście ,bo te kojarzy się z wsią. "My" przecież aspirujemy do miana metropolii. Więc w rozumieniu takich osób drewniana zabudowa w centrum miasta to powód do wstydu. 

Szanowni Państwo jesteście w wielkim błędzie. Otóż nigdy nie byliśmy i długo nie będziemy metropolią. Jesteśmy stosunkowo młodym miastem (nawet taki Zabłudów, czy Choroszcz ma dłuższą "historię miejskości"). Białystok powstał jako zlepek wsi, na skutek powstania tu linii kolejowej ,a później węzła kolejowego. Tak więc rozwijamy się " po miejsku" dopiero od przeszło 100 lat. Fakt istnienia pozostałości zabudowy drewnianej w centrum miasta powinniśmy traktować jako nasz wielki atut. Straciliśmy przepiękną zabudowę ul. Lipowej, zniszczono podczas II wojny światowej wiele pięknych zabytków. Po wojnie całkowicie zmieniono układ komunikacyjny centrum miasta. To co zostało z wojennej zawieruchy to dorobek przeciętnych białostoczan. Nie pałacyki, kamieniczki, ale takie chatki. Bojary, Hajnajki, Os. Bema nikną wśród deweloperki. To samo dzieje się na Dojlidach.

Miasto zamiast chronić takie ostańce, zastanawia się jak to się problemu pozbyć (patrz: wywieźć dom do Muzeum Wsi - "niech się marszałek martwi za co go postawić, albo niech go korniki zjedzą, ale to już nie nasze, my ratowaliśmy!").

Szanowni Państwo to jest właśnie dorobek naszych przodków, tych którzy niegdyś to miasto tworzyli. Przyjrzyjcie się architekturze, zdobnictwu. Czy można to porównać do dziś stawianych wilii, domów, apartamentowców. W tych domach, materiale z którego zostały zbudowane ukryta jest magia, duch dawnych czasów. Nie pozwólmy by zniknęło! 

Miasto powinno porządnie zewidencjonować zabudowę zabytkową w mieście zarówno drewnianą jak i murowaną. Najlepiej we współpracy z organizacjami społecznymi, Muzeum Podlaskim, konserwatorem zabytków, oraz przygotować wieloletni program ochrony, odnowy i zagospodarowania mienia opuszczonego. 

U
Ulcia
W dniu 19.04.2015 o 08:51, Ula napisał:

Mieszkałam tam z rodzicami i rodzeństwem prawie do 18 roku życia potem się przeprowadziliśmy nasze były na przeciw ulicy :D  Dziadek mieszkał na przeciw naszych drzwi a babcia z ciocią i 2 synami obok dziadka od nich z okna było można wejść na dach a z dachu na podwórko. Będę się cieszyć jak zrobią tam dom kultury tyle lat tam spędziłam  mieliśmy pod oknem na parterze mini ogródek.Zawsze jak jestem niedaleko przechodzę z dziećmi obok mojego starego domu by im pokazać gdzie mamusia się wychowała :)

wyzej mieszkala kiedys moja babcia-Luba..znalas ja?

v
von Bimbersztajn

O likwidowaniu pozostałości po dawnym, prawdziwym a nie tym z pocztówek mieście, piszą i decydują ci, którzy do Białegostoku przyjechali gdy mieli już co najmniej 18 lat.

Ta "kamienica" to ta wyższa, zamożniejsza  półka przedwojennego Białegostoku, dlatego trzeba ją zburzyć by nie burzyła obrazu jaki mają w swoich blond główkach dzisiejsi mieszczanie.

Obrazu zgodnie z którym, przed wojną wszyscy mieszkali w pałacu Branickich a dopiero komuniści przesiedlili ich do bloków na Piasta, na Piaskach i Dziesięcinach o Zielonych Wzgórzach, Słonecznym Stoku i Antoniuku nie wspominając .

m
moni

Tak piękny zabytek powinien być przeniesiony na plac przed urzędem miejskim. Mogliby   go codziennie podziwiać urzędnicy skoro figuruje w ich rejestrze.

U
Ula

Mieszkałam tam z rodzicami i rodzeństwem prawie do 18 roku życia potem się przeprowadziliśmy nasze były na przeciw ulicy :D  Dziadek mieszkał na przeciw naszych drzwi a babcia z ciocią i 2 synami obok dziadka od nich z okna było można wejść na dach a z dachu na podwórko. Będę się cieszyć jak zrobią tam dom kultury tyle lat tam spędziłam  mieliśmy pod oknem na parterze mini ogródek.Zawsze jak jestem niedaleko przechodzę z dziećmi obok mojego starego domu by im pokazać gdzie mamusia się wychowała :)

M
Mariusz

Nie po mezurze a po mazuzie kto tam was zartrudnia i na jakiej podstawie kiedy piszecie ze stylistyczna sieczka i popelniacie gafy az plakac sie chce...

D
Daniellah

W okolicy jest także wielu meneli. Może by tak otworzyć tą melinę.

C
Czytelnik

To niech pan STASIO (Koronkiewicz) zrobi zbiórkę i niech uzbiera 2 mln na odnowienie domu.

Dodaj ogłoszenie