Przetarg na BZGraf został unieważniony

(mp)
Ministerstwo Skarbu Państwa odrzuciło wszystkie oferty od firm, które chciały przejąć białostockie przedsiębiorstwo.

Białostockie Zakłady Graficzne nie będą miały nowego właściciela. Przynajmniej na razie.

Ta wiadomość uspokoiła pracowników spółki. Bo na jakiś czas wszystko pozostaje bez zmian - ten sam właściciel i załoga w niezmienionym składzie. I co najważniejsze, nadal będą drukować książki.

- Pracownicy są zadowoleni, gdyż boją się prywatyzacji - mówi Lech Rutkowski, prezes BZGraf. - Każda zmiana oznacza dla nich niepewną przyszłość.
Zwłaszcza że wszyscy zdają sobie sprawę z atrakcyjności położenia zakładu. Prawie trzy hektary bardzo cennego terenu w samym centrum miasta to doskonałe miejsce na postawienie hotelu, apartamentowca lub kolejnego hipermarketu. Jeśli nawet nowy właściciel zechce zatrzymać przedsiębiorstwo, to może przenieść je do zastępczych baraków. Byłby to koniec świetnie rozwijającej się firmy o długoletniej historii, która znana jest ze swoich książek na rynku polskim i europejskim.

Wszystko od początku

Przypomnijmy, że państwo postanowiło sprzedać akcje zakładu prywatnemu właścicielowi. W przetargu ogłoszonym 1 września wzięło udział trzech ważnych inwestorów: Zakład Poligraficzno-Wydawniczy POZKAL z Inowrocławia, LCL SA z siedzibą w Łodzi oraz fundusz inwestycyjny Warsaw Equity Holding sp. z o.o. Dwie pierwsze firmy są związane z branżą graficzną.

Wyniki przetargu mieliśmy poznać pod koniec września. I poznaliśmy - ministerstwo odrzuciło wszystkie oferty. Z jakiego powodu? Nikt nie wie. Ani prezes zakładu, ani zainteresowani kupnem. Mało tego - zarząd LCL o tym, że żaden z inwestorów nie przeszedł do kolejnego etapu prywatyzacji, dowiedział się od nas.
- Zapewne dotyczy to kwestii finansowej - domyśla się Lech Rutkowski.
Jak napisała nam Justyna Hryckiewicz z biura prasowego MSP, "złożone oferty nie spełniały oczekiwań skarbu państwa w zakresie proponowanych warunków transakcyjnych".

Co z prywatyzacją

Ministerstwo nie wyklucza, że jeszcze w tym roku ponowi ofertę sprzedaży spółki. Prezes Rutkowski twierdzi, że jest to mało prawdopodobne, gdyż do końca roku pozostało niewiele czasu. Jest za to przekonany, że do nabycia akcji spółki przybędą kolejni chętni.

- Już po zakończeniu przyjmowania ofert dzwoniło do nas wiele firm, które nie zdążyły złożyć swojej oferty - mówi Lech Rutkowski.

Oferty raz jeszcze

Jak się dowiedzieliśmy, zarówno Zakład Poligraficzno-Wydawniczy POZKAL, jak i LCL wezmą udział w kolejnym przetargu.
- Z BZGraf współpracowaliśmy już od wielu lat - mówi Tadeusz Chęsy, właściciel POZKAL-u. - Jako patriota lokalny, chciałbym, żeby drukarstwo polskie nie upadało.
Chęsy ma już doświadczenie w przejmowaniu zakładów spółdzielczych. W 1996 roku wykupił chylącą się ku upadkowi Drukarnię Kujawską. Jej załoga znalazła zatrudnienie w ZPW POZKAL, tworząc jedną z najlepiej działających firm poligraficznych w kraju.

O koncentracji rozproszonego rynku graficznego i chęci rozwoju białostockiej firmy przekonywał nas także Dariusz Kordala, członek zarządu LCL.
Kto zostanie nowym właścicielem BZGraf? O tym przekonamy się najwcześniej za kilka miesięcy.

Minimalna płaca w górę. Wzrośnie przynajmniej o 184 zł

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie