Przed meczem Legia - Jagiellonia. Tomasz Frankowski: Oby nasz zespół nie podał rywalom tlenu

Wojciech Konończuk
Wojciech Konończuk
Tomasz Frankowski uważa, że Jagę czeka w Warszawie trudny mecz, ale białostocki zespół jest w stanie ograć Legię
Tomasz Frankowski uważa, że Jagę czeka w Warszawie trudny mecz, ale białostocki zespół jest w stanie ograć Legię Wojciech Wojtkielewicz
Dodaj komentarz:
Udostępnij:
Legia jest w tej chwili na kolanach, ale w każdej chwili może z nich powstać. Oby Jagiellonia w niedzielę nie podała jej tlenu i nie pomogła w powrocie na właściwą ścieżkę - mówi Tomasz Frankowski, najlepszy w historii strzelec białostockiego zespołu w ekstraklasie.

Jakkolwiek dziwnie to nie zabrzmi, mistrzowie Polski z Warszawy są w tym momencie dostarczycielami punktów, bo trudno inaczej postrzegać serię siedmiu ligowych porażek z rzędu i przedostatnie miejsce w tabeli PKO Ekstraklasy.

- Z pewnością postawa Legii to ogromne zaskoczenie in minus. Widać, że degrengolada po zwolnieniu trenera Michniewicza jeszcze się powiększyła. Zatrudnienie młodego, niedoświadczonego szkoleniowca nie przyniosła oczekiwanych skutków i pokazują to wyniki - zaznacza Frankowski. - Ale nie martwię się o warszawską drużynę. Nie mam najmniejszych wątpliwości, że niedługo zaskoczy, zacznie wygrywać, wyjdzie z czerwonej strefy i ruszy w górę tabeli. Jagiellonia musi zrobić wszystko, by nie stało się to już w niedzielę - dodaje.

Legioniści co prawda dzielą siły na naszą ekstraklasę i Ligę Europy, ale to niewielkie usprawiedliwienie ich postawy na krajowym podwórku. Po przerwie reprezentacyjnej stołeczna ekipa katastrofalnie zaprezentowała się w pierwszej połowie przegranego 2:3 spotkania w Zabrzu. Straciła dwa gole, a mogła jeszcze kilka.

- Ale w drugiej połowie zaatakowała, bardzo szybko wyrównała i mogła wyjść na prowadzenie. Legia ma swoje problemy, jej piłkarze będą pod ogromną presją zniecierpliwionych kibiców. To jednak zawodnicy, którzy nie tylko bardzo dobrze zarabiają, ale i bardzo dobrze grają w piłkę. Przecież to na dobrą sprawę ten sam skład, który zdobył mistrzostwo Polski, a w Lidze Europy ograł Spartak Moskwa i Leicester City. W naszej ekstraklasie warszawski zespół jest w stanie pokonać każdego. Tyle, że teraz mu nie idzie i trzeba zrobić wszystko, by to wykorzystać - zaznacza czterokrotny król strzelców ekstraklasy.

Czytaj też: Legia - Jagiellonia. Białostoccy kibice szykują wielką wyprawę do stolicy

Na korzyść Jagiellonii przemawia też to, że Legia w czwartkowy wieczór gra na wyjeździe bardzo ważny mecz Ligi Europy z Leicesterem i czasu na regenerację sił przed starciem z Żółto-Czerwonymi będzie bardzo mało.

- W warszawskiej drużynie występuje dużo obcokrajowców, dla których Liga Europy to okno na świat i na pewno w Anglii dadzą z siebie wszystko. Odczują to w niedzielę, ale Legię stać na zwycięstwo samymi umiejętnościami jej piłkarzy. Jagiellonia nie powinna liczyć na zmęczenie rywali, presję na nich, tylko być czujna, skoncentrowana i zagrać w stolicy swoje - zaznacza Frankowski.

Żółto-Czerwoni ostatnio rozegrali dobry mecz i przekonująco pokonali 3:1 Wisłę Kraków. Zdaniem naszego rozmówcy w Warszawie muszą spisać się jeszcze lepiej.

- Z Wisłą Jagiellonia prowadziła 1:0, grała jedenastu na dziesięciu i mając kontrolę nad wydarzeniami popełniła błąd, po którym goście wyrównali. W Warszawie trzeba za wszelką cenę uniknąć takich pomyłek, bo jeśli padnie bramka dla Legii, to może ją nakręcić i będzie bardzo ciężko. Dlatego podkreślam potrzebę koncentracji od początku, bo gdy białostocki zespół pierwszy traci gola, to ma pod górę - uważa wychowanek Jagi.

Czytaj też: Jagiellonia - Wisła Kraków 3:1. Wnioski po zwycięstwie z Białą Gwiazdą i 15. kolejce ligowej. Muszą strzelać jako pierwsi

Problemem ekipy trenera Mamrota jest kontuzja Jesusa Imaza. Z Wisłą udało się zastąpić hiszpańskiego snajpera, ale czy podobnie będzie także teraz?

- Imaz to gwarant kilkunastu bramek w sezonie i jego brak to ogromna strata. Ale trzeba go zastąpić, a Michał Żyro, Fedor Cernych i Bartosz Bida muszą ten ciężar wziąć na siebie. Osobiście liczę na Żyro. Strzelił ładnego gola Wiśle i oby dało mu to pozytywny impuls. W każdym razie czekam na dobry mecz i wierzę w zwycięstwo Jagiellonii. Na pewno ją na to stać - kończy Frankowski.

Znamy przyszłość Roberta Kubicy. WYWIAD

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
milcz frankowski, jak tam z spółka z Tadziem?
Dodaj ogłoszenie