Przebudzenie Mocy. Wojtek Kosior z ojcem na uroczystej premierze

Magdalena Kuźmiuk
Statek Sokół (Falcon) Millennium powstawał przez kilka miesięcy w magazynach na  Węglowej. Sklejało go 30 podopiecznych ALPI.
Statek Sokół (Falcon) Millennium powstawał przez kilka miesięcy w magazynach na Węglowej. Sklejało go 30 podopiecznych ALPI. Bartek Tryzna
Od momentu, kiedy polscy dystrybutorzy z Disney Company obejrzeli fim „Wojtek”, nie mieli wątpliwości, że jego bohaterowie powinni pojawić się na warszawskiej prapremierze najnowszej odsłony „Gwiezdnych Wojen”. Tak białostoczanin Wojtek Kosior ze swoim tatą Jerzym znaleźli się w samym środku Przebudzenia mocy.

Przez lata Wojtka Kosiora bardzo pasjonowały dinozaury. Ale mocno wciągnęła go też magia świata „fantasy”. Przede wszystkim walka dobra ze złem. Dla Wojtka dobro zawsze musi zwyciężyć. Ciemna Strona Mocy jest zła.

Dlatego, kiedy na warszawskiej prapremierze najnowszej odsłony „Gwiezdnych Wojen” w pobliżu Wojtka pojawił się mroczny Lord Vader, ten dobitnie pokazał mu swoją niechęć. Odwrócił się plecami i nie podał mu ręki, choć Lord zachęcał Wojtka do wspólnego zdjęcia, unosząc nawet w geście sympatii kciuk do góry.

- Za to piękna, biała księżniczka Leia zawładnęła sercem Wojtka. Nie chciał jej puścić, zagadywał. Zawsze mu się podobała, bo ona jest po tej dobrej stronie - mówi Jerzy Kosior, tata Wojtka.

Niesamowita przygoda

Wojtek i Jerzy Kosiorowie z Białegostoku byli jednymi ze specjalnych gości na pełnej celebrytów prapremierze filmu „Gwiezdne Wojny: Przebudzenie mocy”, która tydzień temu z wielką pompą odbyła się w warszawskich Złotych Tarasach.

- Jak w listopadzie przyszedł list z zaproszeniem, to Wojtek dosłownie unosił się w powietrzu z podekscytowania. Już na miejscu uroczyście poprowadzono nas po czerwonym dywanie. Były tam postaci z „Gwiezdnych Wojen”, z każdą Wojtek ma oczywiście zdjęcie. Przed filmem można było pograć w gry związane z tematyką „Star Wars”, polatać filmowym ścigaczem, czego oczywiście Wojtek nie mógł odpuścić - śmieje się pan Jerzy.

Na premierę Wojtka i jego tatę zaprosiła The Walt Disney Company, która jest dystrybutorem filmu. Dlaczego? Bo Wojtek jest wielkim fanem „Gwiezdnych Wojen”, a także bohaterem poruszającego dokumentu pt. „Wojtek”.

- To inspirująca historia, która nas bardzo poruszyła. Nie mieliśmy wątpliwości, że Wojtek musi znaleźć się wśród zaproszonych fanów podczas oficjalnej premiery filmu „Gwiezdne wojny. Przebudzenie Mocy”. Bardzo się cieszyliśmy, że Wojtek wraz z tatą mógł uczestniczyć w tym wyjątkowych wydarzeniu - przyznaje Artur Pacuła, szef marketingu w The Walt Disney Company, Europa Środkowa i Wschodnia.

Disney potraktował białostoczan po królewsku. Nocowali na 35. piętrze Hotelu Intercontinental. Był uroczysty obiad w restauracji Karola Okrasy, prezenty dla Wojtka związane ze „Stars Wars”. Za podróż też oczywiście nie musieli płacić.

Wojtkowi i panu Jerzemu towarzyszył też Piotr Bendiuk z białostockiego Towarzystwa Wspierania Inicjatyw Społecznych ALPI.

Ma moc, poruszył setki osób

Wspomniany film „Wojtek” wyprodukowało właśnie ALPI. Obraz trwa dwie i pół minuty, na YouTube obejrzało go ponad 235 tysięcy osób. W maju zdobył tegoroczną nagrodę Grand Prix na prestiżowym festiwalu kina niezależnego PKO OFF Camera w Krakowie. Film ma moc. Bo i o mocy jest. Mocy miłości ojca do syna, przyjaźni łączącej syna z ojcem. Wreszcie mocy łamania stereotypów.

- Na początku filmu widzimy, jak niepełnosprawny chłopak z ojcem zbiera kartony. W widzu od razu uruchamiają się takie proste schematy - że oni je zbierają, bo nie mają forsy - mówi Bartek Tryzna, który razem z Moniką Stpiczyńską zrealizowali film.

- Tata mi powiedział, że jeśli będę cierpliwy, to osiągnę więcej niż inni - wyznaje Wojtek na filmie. - Codziennie cięliśmy te kartony, potem je malowaliśmy. Boże! Jakie to było nudne! Jednak najbardziej pamiętam dzień, w którym skończyliśmy. Tata zrobił mi zdjęcie, a ja poczułem się dumny. W końcu nie każdy ma własny statek kosmiczny!

I wtedy widz dowiaduje się, że kartony, które Kosiorowie tak uporczywie zbierali po sklepach, nawet śmietnikach, potrzebne były do stworzenia monstrualnej konstrukcji - statku Sokół Millennium, którym latali bohaterowie „Gwiezdnych Wojen”.

- Ten film potraktowałem jako zabawę, choć czasami uciążliwą, bo pan Bartek sekwencje powtarzał, w różnych częściach Białegostoku. Ale na koniec poczułem, jaka to magia filmu, że z pourywanych sekwencji, pan Bartek złożył film. To pewna opowieść, która rzeczywiście „bierze” ludzi. Że podczas oglądania coś zaczynają czuć - jedni wstręt, drudzy sympatię. Potem różne komentarze były, choć tych z sympatią było więcej - mówi Jerzy Kosior.

- Film „Wojtek” jest częścią dłuższego obrazu. Najbardziej cieszy mnie to, że Wojtek z tatą mieli okazję poczytać o sobie miłe rzeczy w Internecie. To mi dało w sumie więcej radości, niż to, że film zaistniał - mówi Bartek Tryzna.

Wojtek nigdy się nie nudzi

Wojtek - jak mówi tata - ma tyle lat, na ile wygląda. Półki w jego pokoju zastawione są figurkami Rower Rangers, które Wojtek lubi na równi ze Star Wars, a może nawet bardziej. Ostatnie zamiłowanie to komiksy Marvela - X-Men, Kapitan Ameryka, Iron Man.

- On nie jest człowiekiem, który się nudzi, ma zaplanowany każdy dzień już od poprzedniego wieczoru. Nigdy nie zwrócił się do mnie z takim zdaniem: tato, ja się nudzę. Po powrocie z premiery Wojtek znów zaczął rysować kosmos - przyznaje pan Jerzy.

Mama porównuje Wojtka do drzewa bakuri, które długo się rozwija, jest rosochate, pokręcone, a pewnego dnia niespodziewanie prostuje się, puszcza pędy, rozkwita.

Kartonowy Sokół Millennium był rekwizytem w spektaklu „Staruorz”, wystawianym podczas 29. Dni Sztuki Współczesnej. Zdematerializował się.

Wideo

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

B
Berq
W dniu 28.12.2015 o 16:40, Oczy otwarte napisał:

Nie chodzi o efekty ob wiadomo postęp idzie naprzód ale parodiowanie postaci uważasz za postęp facio w masce wygląda jak przygłupi ninja to czysta parodia Vadera  Film nawet na przerywnik w toalecie się nie nadaje

 

Nie byłbym taki surowy  w tej ocenie. Abrams fajnie pokazał sceny bitewne, z rozmachem rozwinął wątek miłosny miedzy dwojgiem młodych ludzi (znacznie lepiej niż w sztucznych częsciach sagi 1,2,3), wrócił tez moim zdaniem ten styl prawdziwych Gwiezdnych Wojen, gdzie uwaga skupiona była na człowieku a nie na komputerowych "wodotryskach".

Owszem, Abrams nie poradził sobie z relacją księżniczki  Lei i Hana Solo, tu moim zdaniem wypadło sztucznie i nieprzekonywująco, podobnie jak relacje Hana Solo z jego synem. Niewykorzystano tez potencjału postaci Luke'a. Ale film moim zdaniem Przebudzenie Mocy to porządne mocne kino, które nie przebije IV, V czy VI części ale śmiało zostawia w tyle pierwsze części sagi. :)

O
Oczy otwarte
W dniu 28.12.2015 o 10:18, RX napisał:

Odcinki z lat 70+ miały w sobie magię dla tego że były robione inną technologią dużo efektów w filmie to makiety i miniaturki, filmy były robione tym co było pod ręką. Teraz też tak robią tylko że pod ręką mają komputery więc i efekty inne.Gdyby lukas nagrywał w latach 70 Star Warsy w tej technologi co teraz jest i nikt by nie odróżnił od Przebudzenia mocy...

Nie chodzi o efekty ob wiadomo postęp idzie naprzód ale parodiowanie postaci uważasz za postęp facio w masce wygląda jak przygłupi ninja to czysta parodia Vadera  

Film nawet na przerywnik w toalecie się nie nadaje

R
RX

Odcinki z lat 70+ miały w sobie magię dla tego że były robione inną technologią dużo efektów w filmie to makiety i miniaturki, filmy były robione tym co było pod ręką.

 

Teraz też tak robią tylko że pod ręką mają komputery więc i efekty inne.

Gdyby lukas nagrywał w latach 70 Star Warsy w tej technologi co teraz jest i nikt by nie odróżnił od Przebudzenia mocy...

O
Oczy otwarte

Niestety w porównaniu z dziełami Lucasa którymi fascynuję się już 35 lat 

i uważam je za najwspanialsze filmy S-F  to co zobaczyłem to tragedia widać 

Disney rywalizował z Lucasem  wiele lat w końcu udało mu się ośmieszyć i zparodiować

STAR WARS zrobić z R2-D2 kukłę podobną do mychy maus gra aktorów to już nie da się nawet opisać po prostu disnejowski syf 

Fanom STAR WARS omijać z daleka bo pozostawia niesmak :angry:

T
Tomek

Ja z moim tatą też byliśmy na premierze. Tata czekał ponad trzydzieści lat na tak znakomitą kontynuację, bez względu na to co piszą w internetach.

Dodaj ogłoszenie