Próba porwania 9-letniego dziecka w Białymstoku. Matka chłopca apeluje do mężczyzny, który miał udaremnić porwanie (ZDJĘCIA)

Olga Goździewska-Marszałek
Olga Goździewska-Marszałek
Do próby porwania miało dojść przy ul. Armii Krajowej w Białymstoku. Chłopiec wczoraj wskazał policjantom dokładne miejsce zdarzenia
Do próby porwania miało dojść przy ul. Armii Krajowej w Białymstoku. Chłopiec wczoraj wskazał policjantom dokładne miejsce zdarzenia Wojciech Wojtkielewicz
Leśna Dolina w Białymstoku. Ubrany na czarno mężczyzna miał mocno złapać dziecko za rękę i próbować siłą wciągnąć do samochodu. Z relacji 9-letniego Patryka wynika, że przed porywaczem obronił go przypadkowy przechodzień. Kiedy chłopiec uwolnił się z uścisku, pobiegł prosto do domu nie odwracając się za siebie. Teraz matka apeluje do mężczyzny, który miał pomóc jej synowi. Sprawą zajmuje się policja.

Muszę przyznać, że pomyliłam miejsca treningu piłki nożnej. Mój syn chodzi na zmianę do SP 49 i SP 43. Tego dnia zajęcia obywały się w tej drugiej placówce, a ja zaprowadziłam syna nie w to miejsce, gdzie powinnam. To niefortunna pomyłka - tłumaczy Beata (nazwisko do wiadomości redakcji), matka 9-latka, który twierdzi, że mógł zostać porwany, gdyby nie natychmiastowa reakcja przechodnia. - Patryk dowiedział się o tym, że nie ma treningu, kiedy już wyszłam ze szkoły i poszłam do pobliskiego sklepu. Nie miał ze sobą telefonu, więc ruszył sam do domu. To pięć minut drogi - dodaje kobieta.

Kiedy chłopiec przechodził obok przystanku autobusowego, za rękę miał go złapać mężczyzna w masce i okularach, ubrany na czarno. Podobno zaczął ciągnąć chłopca w stronę ciemnego samochodu, a wtedy próbę porwania udaremnił przypadkowy przechodzień. Według relacji chłopca, obrońca uderzył porywacza w głowę. Przestraszone dziecko natychmiast uciekło i opowiedziało o zdarzeniu rodzicowi, a później policji.

- Patryk zadzwonił do mnie, kiedy już dotarł do domu. Kończyłam wtedy robić zakupy. Niedowierzałam, kiedy powiedział, że mógł zostać porwany. I to przez moją pomyłkę. W domu zastałam go przerażonego. Opowiedział co się stało i zgłosiłam sprawę na policję - wspomina poniedziałkowe wydarzenia Beata - Syn poczuł się lepiej dopiero na drugi dzień po rozmowie z policją. Funkcjonariusze zapewnili, że zajmują się sprawą. Na naszym osiedlu będzie w najbliższym czasie więcej patroli policyjnych. Patryk w środę poszedł już do szkoły. Będziemy go jeszcze bardziej pilnować. Chcę też zwrócić uwagę innych rodziców, by byli stale czujni - podkreśla mieszkanka Leśnej Doliny.

Wyklucza, że próba porwania mogła mieć podłoże rodzinne. Chociaż nie pozostaje w związku z ojcem Patryka, to ich relacje są przyjacielskie. Ojciec widuje się z dzieckiem kiedy tylko chce. Rodzina nie ma też wrogów. Porywacz nie mógł mieć motywacji finansowej, bo Beata nie posiada dużego majątku.

We wtorek policja przeprowadziła oględziny miejsca, w którym miało dojść do próby porwania. Nie znaleziono śladów bójki. Sprawdzane są jeszcze zapisy z monitoringu. Kluczowe dla sprawy jest odnalezienie świadków i przechodnia, który miał pomóc dziecku uwolnić się z rąk porywacza.

- Bardzo liczę na to, że ktoś widział co się stało z okna albo po prostu wie coś na ten temat. Proszę, by niezwłocznie skontaktował się ze mną lub trzecim komisariatem policji przy ulicy Wrocławskiej. Przede wszystkim apeluje do pana, który pomógł mojemu synowi. Bardzo proszę o kontakt. Jest pan jedyną osobą, która może pomóc w rozwiązaniu sprawy. Zależy mi na tym, bo chodzi o bezpieczeństwo mojego syna i innych dzieci - apeluje Beata.

Uwaga na chińskie telefony

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Czy tylko mi się wydaje że żadnej próby porwania nie było? Ta historia jest tak niedorzecznie nieprawdopodobna, że tylko dziecko mogło to wymyślić. Skoro policja zorganizowała wizję lokalną to chyba także widzą że coś tu nie gra i liczyli na to że podczas wizji młody poplącze się z zeznaniach i prawda jednak wyjdzie na jaw. Według mnie za 2-3 dni maksymalnie podadzą informację że jednak porwania nie było, albo i nie podadzą bo będą się starali wyciszyć sprawę...

G
Gość

Badzmy czujni wszyscy, widzicie coś podejrzanego w sostunku do dziecka, reagujcie.

Dodaj ogłoszenie