Prezydent Tadeusz Truskolaski. Absolutorium będzie testem intencji

Tomasz Maleta [email protected]
Andrzej Zgiet
Niepisaną zasadą w radzie miasta Białegostoku było to, że szefem komisji rewizyjnej zostawał przedstawiciel opozycji. W poprzedniej kadencji rola ta przypadła Wiesławowi Kobylińskiemu, który mandat uzyskał w barwach SLD.

Jednak po tym, jak wyłamał się w 2013 roku z instrukcji partyjnej i wnioskował za udzieleniem Tadeuszowi Truskolaskiemu absolutorium za rok 2012, de facto zasilił obóz prezydencki. Tym samym opozycja utraciła wpływ na jedyne narzędzie kontrolne nad organem wykonawczym.

Po listopadowych wyborach PiS ma większość w radzie, ale pozostaje w opozycji do prezydenta. Czyli na pierwszy rzut wypełnia zasady niepisanej umowy, bo kontroluje władzę wykonawczą. Z drugiej strony skoro pozwolił pozostałym klubom kierować dwoma komisjami, nic nie stało na przeszkodzie, by podobnie postąpiło z rewizyjną. Poza jednym: przy głosowaniu absolutorium decyzje tylko tej właśnie komisji mogą zaważyć nad przyszłością organu wykonawczego.

Powszechnie uważa się, radni udzielają lub nie absolutorium prezydentowi. Nic bardziej mylnego. Radni jedynie przyjmują lub odrzucają wniosek komisji rewizyjnej. Jeśli ta pozytywnie zaopiniuje sprawozdanie z wykonania budżetu wówczas głos całej rady nie ma żadnego znaczenia. Bo jeśli nawet odrzuciłaby ten wniosek, to jej sprzeciw nie ma dla prezydenta konsekwencji prawnych. Co najwyżej natury prestiżowej. Tak było w czerwcu ubiegłego roku.

Komisja rewizyjna kierowana przez radnego Kobylińskiego pozytywnie zaopiniowała wniosek o absolutorium, ale ze względu na ówczesny układ sił w radzie zapowiadał się remis w głównym głosowaniu. Wynik ten - używając terminologii sportowej - byłby porażką prezydenta, bo pozytywna dla niego sprawa nie znalazłby poparcia w radzie (tak też było w czasach prezydentury Ryszarda Tura). Dlatego tak bardzo potrzebny był mu jeszcze jeden głos. To wsparcie, jak się później okazało nie tylko symboliczne, przyszło ze strony ówczesnego szefa klub PiS - Rafała Rudnickiego, dziś zastępcy Tadeusza Truskolaskiego.

Sprawa komplikuje się, gdy Regionalna Izba Obrachunkowa pozytywnie ocenia sprawozdanie z wykonania budżetu, a mimo wszystko komisja rewizyjna ma odmienne zdanie. Zanim jednak ostatecznie prześle do rady miasta negatywnie zaopiniowany wniosek, musi o nim ponownie wypowiedzieć się RIO. To swoisty mechanizm zabezpieczający przed tym, by instrument kontroli finansowej w gminie, jakim jest absolutorium, nie stał się orężem politycznych rozgrywek. Dzieje się tak zwłaszcza wtedy, gdy sprawozdanie z wykonania budżetu nie ujawni jego niezgodności z budżetem uchwalonym. Gdy opozycja ma mniejszość w radzie, kończy się to zazwyczaj na ostrej polemice. Tak też było w ubiegłym roku, gdy radni PiS (ale nie ich lider) głosowali przeciwko wnioskowi komisji rewizyjnej.

Sytuacja zmienia się o 180 stopni jeśli opozycja wobec władzy wykonawczej szefuje nie tylko komisji rewizyjnej, ale ma większość w radzie miasta. Tak jest obecnie w białostockim samorządzie. Jednak z punktu widzenia uchwały absolutoryjnej klub PiS, w odróżnieniu od przyjętego 10 dni temu budżetu, nie jest w zbyt komfortowym położeniu. Część radnych, którzy dzisiaj stanowią jego trzon, podczas przyjmowania budżetu na rok 2014, była przeciwko uchwale. Wstrzymali się od głosu byli radni PO, którzy później założyli klub Białostoczanie 2014, a ubiegłoroczną wiosną zasili szeregi klubu PiS. Dziś dwoje z nich nadal jest radnymi PiS. Uzupełnia ich inny Białostoczanin 2014 Jacek Chańko, który jeszcze jako radny PO głosował za budżetem na 2014 r.

- Nie ma to nic wspólnego z udzieleniem lub nie absolutorium dla prezydenta - podkreśla Piotr Jankowski (PiS), szef komisji rewizyjnej, a wcześniej jeden z radnych Białostoczan 2014. - Absolutorium "za" to wykonanie budżetu oraz sprawne i gospodarne dysponowanie uchwalonymi finansami naszego miasta.

Trudno odmówić racjonalności tym argumentom, choć w niezręcznej sytuacji stawia tych radnych PiS, którzy mimo podobnych argumentów w ubiegłym roku głosowali przeciw absolutorium. Wychodzi bowiem na to, że to tym jedynym sprawiedliwym był wtedy Rafał Rudnicki. Zapewne taka optyka nie jest do przyjęcia dla jego byłych kolegów.
Z drugiej strony jeśli komisja rewizyjna, w której PiS ma większość zgłosi pozytywny wniosek, pozostałym radnym klubu trudno będzie zagłosować przeciwko. Z kolei jeśli RIO wyda pozytywną opinię o sprawozdaniu z wykonania budżetu, a o komisja będzie wnioskowało o nieudzielenie skwitowania, to tak naprawdę nie tylko narazi się na głosy o upolitycznieniu instytucji kontroli finansowej nad organem wykonawczym, ale też podważy słowa swojego przewodniczącego o racjonalnym podejściu do instytucji absolutorium.

I ostatnie równanie w tej łamigłówce: RIO negatywnie ocenia sprawozdanie z wykonanie budżetu, a podobny wniosek komisja rewizyjna śle do rady miasta i akceptuje go większość radnych. Jest to równoznaczne z inicjatywą do przeprowadzenia referendum o odwołanie prezydenta. Taki scenariusz z pozoru wydaje się tylko teoretyczny. Choćby dlatego, że w ciągu ostatnich dwóch kadencji RIO nie miała zastrzeżeń do wykonania budżetu przygotowanego przez Tadeusza Truskolaskiego. Jednak w ostatnich tygodniach rzecznik dyscypliny finansów publicznych RIO skierował do rady miasta prośbę o zbadanie możliwości zaistnienia nieprawidłowości w działaniach organów miasta Białegostoku mogących stanowić znamiona naruszenia dyscypliny finansów publicznych.

To pokłosie budowy parku naukowego-technologicznego. Jego wykonawca - firma Polbud - upadła, a miasto walczy o odszkodowanie w ramach kar u mownych. Równolegle uznało roszczenia wielu podwykonawców, którzy pracowali na zlecenie Polbudu. Wśród nich jednej z białostockich firm, ale później magistrat odmówił wypłaty zobowiązań. I tylko w tym kontekście - jak informuje biuro rzecznika dyscypliny finansów publicznych- można mówić o naruszeniu dyscypliny finansów: przyjęcia obciążeń, których nie chce realizować.

Równolegle spór między podwykonawcą a magistratem trafił do sądu. Według inwestora ostateczne uznanie roszczeń groziłoby cofnięciem kilkudziesięciu tysięcy zł dotacji, a niekorzystny wyroku sądu uszczupli miejską kasę co najwyżej o kilka tysięcy złotych. Z tego punktu widzenia postępowanie miasta wydaje się zdroworozsądkowe. Ale tu pojawia się inny problem: dlaczego najpierw miasto uznało zobowiązania, a dopiero później zreflektowało się co może stracić?. Nie tylko na te pytanie będzie musiała odpowiedzieć komisja rewizyjna, do której trafiło zawiadomienie z RIO.

- Na razie postępowanie wyjaśniające będzie prowadził zespół kontrolny komisji rewizyjnej - mówi jej przewodniczący Piotr Jankowski. - Nie wykluczamy też możliwości wszczęcia innych działań związanych z gospodarowaniem finansami miasta przez prezydenta Białegostoku.

Jeśli sprawa znajdzie finał przed przygotowaniem wniosku komisji rewizyjnej w sprawie absolutorium, to zapewne będzie miała wpływ na jego treść. Ale nawet w tym najbardziej czarnym scenariuszu (negatywna opinia RIO-komisji rewizyjnej-większości w radzie) nie będzie równoznaczna z rozpoczęciem procedury referendum odwołującego prezydenta. Sytuacja taka miałaby miejsce, gdyby uchwałę rada gminy podjęła po upływie dziewięciu miesięcy od dnia wyboru prezydenta. To oznacza, że radni musieliby najwcześniej o tym decydować we wrześniu. A zgodnie z prawem muszą rozliczyć prezydenta ze sprawozdania z ubiegłorocznego budżetu do końca czerwca. Ten 9-miesięczny mechanizm ochronny wprowadził ustawodawca, by nowo wybrany włodarz gminy nie był ofiarą budżetu przygotowanego przez poprzednika. Co prawda w Białymstoku jest to ta sama osoba, ale w tym przypadku nie ma to żadnego znaczenia. To największy uzysk Tadeusza Truskolaskiego z ponownego wyboru w pierwszym roku jego kolejnej kadencji.

Podobnie jak w ubiegłym roku sprawa absolutorium będzie mieć zatem jedynie znaczenie symboliczne. Prestiżowo jednak w znacznie trudniejszym położeniu znajduje się PiS. Cokolwiek nie zrobi, to i tak większego triumfu niż podczas sesji budżetowej nie osiągnie. Rykoszetem może natomiast ujawnić rozbieżność między intencjami a działaniami. Z kolei Tadeusz Truskolaski w porównaniu do wydarzeń z czerwca 2014 roku pozbawiony jest obaw, że pozytywny wniosek komisji rewizyjnej może nie uzyskać poparcia większości rady. Przeciwny zawsze może prezydent zrzucić na logikę powyborczego układu sił w samorządzie. Choć niewątpliwe negatywna opinia RIO byłaby znacznie bardziej bolesna niż radość z poparcia wniosku o absolutorium przez PiS.

Czytaj e-wydanie »

Oferty pracy z Twojego regionu

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie