Prawomocne wyroki za pobicie nastolatków podczas białostockiego marszu równości (zdjęcia)

Izabela Krzewska
Izabela Krzewska
Marsz równości w Białymstoku
Marsz równości w Białymstoku Wojciech Wojtkielewicz/ archiwum
Dodaj komentarz:
Udostępnij:
Sąd odwoławczy oddalił w piątek apelację obrońców i utrzymał wyroki skazujące w mocy. To kara więzienia w zawieszeniu i po 1 tys. zł nawiązki na rzecz każdego z pokrzywdzonych.

Do zdarzenia doszło 20 lipca 2019 roku. To wtedy ulicami Białegostoku przeszedł pierwszy w historii marsz równości. Budząca ogromne kontrowersje inicjatywa, zgromadziła na swojej trasie "ideologicznych" przeciwników. Jedni ograniczyli się do krytyki słownej, inni - przeszli do agresji fizycznej. Właśnie takie sceny rozegrały się w ścisłym centrum miasta, na ul. Suraskiej oraz w pobliżu Domu Handlowego Central przy ul. Skłodowskiej. Ofiarą napastników padło dwóch nastolatków. Jak ustaliła prokuratura, byli szarpani, bici pięściami, kopani po głowie i całym ciele. 14-letni chłopak obserwował zgromadzenie. Drugi 16-letni wówczas pokrzywdzony właśnie zmierzał ze znajomymi na marsz. Według jego relacji ubrane m.in. w barwy klubu Jagielloni mężczyźni kazali im - cytat - "wypier..., nazywali pedałami, wyzywali od pedofili", a jego samego zaatakowali.

Czytaj też: Białystok. Brutalny atak na podczas marszu równości. Wyrok: 1,5 roku więzienia. Sąd: "Nikt nie może czuć się bezkarny w tłumie" [zdjęcia]

Część agresorów miała maski. Spośród atakujących ustalono tylko paru. Pierwotnie oskarżone były cztery osoby w wieku od 23 do 54 lat. To mieszkańcy Białegostoku, gminy Juchnowiec Kościelny oraz Goniądza. Prokuratura zarzuciła im występek o charakterze chuligańskim i pobicie w sumie dwóch nastolatków, za co mężczyźni odpowiadali w różnych konfiguracjach, a także za jeden lub dwa czyny. Wszystkim sąd pierwszej instancji skazał i wymierzył kary 9 miesięcy, 10 miesięcy lub 12 miesięcy więzienia w zawieszeniu, bo nie byli dotąd karani. Wszyscy muszą zapłacić po 1 tys. zł nawiązek na rzecz osób, które mieli pobić.

Choć prokuratura wnosiła o surowsze sankcje, nie składała apelacji. Odwołanie od wyroku wnieśli za to obrońcy dwóch oskarżonych, którzy w procesie nie przyznawali się do winy. 54-latek potwierdził jedynie, że porwał tęczową flagę, którą inny z kontrmanifestantów wyrwał uczestnikowi marszu równości i podpalił, pokrzywdzonego nawet nie widział. Obaj oskarżeni chcieli uniewinnienia.

W piątek 21 maja zapadł ostateczny wyrok. Sąd Okręgowy w Białymstoku oddalił apelacje. Uznał, że nagranie wideo z miejsca zdarzenia i dołączone do akt, choć nie widać na nim całości zajścia ani zadawania ciosów, stanowi wystarczający dowód na sprawstwo oskarżonych. W ich identyfikacji pomogły charakterystyczny ubiór oraz zeznania świadków, w tym koronne zeznania funkcjonariusza policji, który bez cienia wątpliwości rozpoznał najstarszego oskarżonych jako bijącego 14-latka - mundurowy stał wtedy około 20 metrów dalej.

Zobacz także: Marsz Równości w Białymstoku. Policja zatrzymała 20 osób. Są też osoby poszkodowane [ZDJĘCIA]

- Funkcjonariusz odizolował pokrzywdzonego od tłumu, po czym widząc Wojciecha R. w pobliżu miejsca zdarzenia, dokonał jego zatrzymania - przypomniał w uzasadnieniu wyroku sędzia Przemysław Wasilewski z Sądu Okręgowego w Białymstoku. Uważa, że mało szczegółowe zeznania samej ofiary, nie stanowią o niewinności oskarżonego. - Z uwagi na dynamikę i brutalność ataku, jakiego sprawcy dopuścili się na 14-letnie dziecko, trudno się dziwić, że nie wszystkie szczegóły zostały odtworzone przez pokrzywdzonego czy też jego koleżankę. Podczas bezpodstawnego ataku dorosłych mężczyzn na małoletniego, z całą pewnością nie myślał on o zapamiętaniu wyglądu agresorów i kolejności zadawanych przez nich ciosów i kopnięć, lecz jak wyjść ze zdarzenia z jak najmniejszą liczbą obrażeń.

- Jestem niewinny, jestem niewinny, jestem niewinny - wykrzyczał w stronę dziennikarzy kilkukrotnie skazany 54-latek po opuszczeniu sali rozpraw.

Orzeczenie jest już prawomocne. W przypadku dwóch pozostałych oskarżonych objętych aktem oskarżenia wyroki uprawomocniły się wcześniej. Mężczyźni nie tylko nie zaskarżyli wyroku, ale przyznali się do winy i wzięli udział w mediacjach zakończonych ugodą. Pokrzywdzeni przyjęli przeprosiny, a podejrzani zobowiązali się do wpłacenia określonej kwoty na cele społeczne.

Omikron dotarł do Europy

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Kto się lubi, ten się czubi.

J
Janushek
22 maja, 15:34, Janushek:

Panie sędzio. Jestem ciekawy czy jakby Pana dziecko zostało pobite przez bandziorów to rowie łaskawie poszedł by Pan do sprawy. Rok w zawieszeniu i 1 tys zł kary. Właśnie dlatego PiS chce pozmieniać te sądy. Bandytów należy izolować od społeczeństwa w taki skuteczny sposób aby społeczeństwo czuło się bezpieczne. A tak... Za chwilę kogoś zabiją....

22 maja, 15:57, Gość:

a jakie to było dziecko? 17 letni promotor pederastów

A jak kiedyś tobie w domu wyrośnie taki "pederasta" to też go będziesz katował?

G
Gość
22 maja, 15:44, Gość:

Powinno się karać ludzi, którzy pozwolili na paradę tych wykolejeńców

22 maja, 15:56, Gość:

no to spróbuj ukarac Tzaskowskiego w Warszawie, i w Białymstoku Truskolaskiego, albo Jaśkowiaka w Poznaniu....

Od kiedy my na ty?

J
Janushek

Panie sędzio. Jestem ciekawy czy jakby Pana dziecko zostało pobite przez bandziorów to rowie łaskawie poszedł by Pan do sprawy. Rok w zawieszeniu i 1 tys zł kary. Właśnie dlatego PiS chce pozmieniać te sądy. Bandytów należy izolować od społeczeństwa w taki skuteczny sposób aby społeczeństwo czuło się bezpieczne. A tak... Za chwilę kogoś zabiją....

Dodaj ogłoszenie