Pożar na Kopernika. Od dymu było czarno (mapa, zdjęcia)

Andrzej Kozioł redakcja@poranny.pl tel. 085 74 89 554
Fot. Wojciech Oksztol
Starszy mężczyzna trafił do szpitala. Jego mieszkanie nadaje się do kapitalnego remontu.

[galeria_glowna]
Pożar na trzecim piętrze w bloku przy Kopernika wybuchł około godziny 12.45. - Byłam akurat w kuchni, gdy poczułam straszny swąd. Chciałam wyjrzeć przez okno, ale wszędzie było pełno dymu! Podobnie na klatce schodowej. Słyszałam tylko jak ktoś wzywa pomocy na trzecim piętrze. Jak najszybciej zadzwoniłam pod 998 - mówiła Waleria Klimiuk, sąsiadka z 4 piętra.

- Mieszkam na 9 piętrze. Nagle ktoś krzyknął w domu, że się pali. A w mieszkaniu, aż czarno było od dymu, wszystko do góry szło - dodał Mariusz Kalinowski.

Ogień strawił dwa pokoje

Cztery minuty od zgłoszenia strażacy byli już na miejscu. Ogień nie był duży, jednak szybko rozprzestrzeniał się po meblach. Doszczętnie spłonęły dwa pokoje. Pozostałe pomieszczenia są mocno osmalone. Z zadymionego mieszkania wynieśłi 84-letniego staruszka. Ciężko oddychał. Trafił na obserwację do szpitala.

Chwilę później na miejsce przybył również wnuczek. Był w szoku, nie mógł uwierzyć w to, co się stało.

Co było przyczyną pożaru? - Na razie jest za wcześnie o tym mówic. Pokój, w którym doszło do zaprószenia ognia jest doszczętnie spalony, co dodatkowo utrudnia ustalenie przyczyn - powiedział dowodzący akcją kapitan Jan Trofimiuk z Państwowej Straży Pożarnej.

Klapy się nie otworzyły

Według strażaków w bloku przy Kopernikach zawiodły zabezpieczenia przeciwpożarowe. - W wieżowcach powinny być sprawne klapy dymowe. Najlepiej otwierane automatycznie. Na tej klatce klapa się nie otworzyła, co znacznie utrudniło akcję - dodał Trofimiuk.

- Na schodach było tak czarno, że nie mogłam nawet wyjrzeć! Nie mówiąc już o tym, żeby wyjść i pomóc - wtórowała mu pani Waleria. - W takiej sytuacji jesteśmy kompletnie bezradni.

Żeby zmniejszyć zadymienie, strażacy musieli w maskach udać się na wyższe piętra i ręcznie otworzyć każde okno. - Bez tego dalsza akcja byłaby niemożliwa. Ale o to, żeby zabezpieczenia przeciwpożarowe działały powinna już zatroszczyć się administracja - dodał Trofimiuk.

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

c
czesław

A u mnie, w starym wieżowcu na os. sienkiewicza są zarówno czujniki dymu jak i automatyczne klapy przeciwdymowe.

K
Kosmitka

A kogo w tym kraju obchodzą jakieś sprawy przeciwpożarowe?

m
munter

W tym mieście nie ma automatycznie otwieranych klap przeciwdymowych w wieżowcach. A przynajmniej ja takich nie widziałem, nawet we względnie nowych budynkach - a byłem na dachach większości "wieżowców" mieszkalnych w tym mieście. Również w większości bloków, otworzenie klapy prowadzącej na dach, lub oddymiającej, jest niemożliwe z powodu kłódek, brakujących drabinek, czy nawet zaspawania klap na stałe (np. osiedle Piaski).
Ba, co tu gadać o automatycznych klapach, przecież tam nigdzie nie ma czujników dymu.
Kolejna sprawa. Hydranty na klatkach są rozmontowane, pozbawione zaworów, pozapychane śmieciami przez samych mieszkańców. Sprawna instalacja p.pożarowa do zaopatrywania w wodę to prawdziwy rarytas.
Białostockie wieżowce to wg. mnie, w przypadku pożarów na niskich piętrach, śmiertelne pułapki dla mieszkańców z wyższych pięter. Ale to w końcu Białystok, tutaj to normalne.

Dodaj ogłoszenie