Poszukiwany Bańkowski

Janusz bakunowicz
W wypadku przed niespełna 7 laty zginęła 18-letnia Anetka. Rodzice dziewczyny nie mogą pogodzić się ze śmiercią córki do dziś. Tym bardziej, że sprawca wypadku, którego oskarżono o zabójstwo, jest na wolności. Sprawę pokazywał program 997.
Osoby, które mogą pomóc w ustaleniu miejsca pobytu poszukiwanego proszone są o kontakt z Komendą Wojewódzką Policji w Białymstoku - tel. (0 85) 677 28 00 lub z najbliższą jednostką policji pod numerem 997. Fot. KWP Białystok

Osoby, które mogą pomóc w ustaleniu miejsca pobytu poszukiwanego proszone są o kontakt z Komendą Wojewódzką Policji w Białymstoku - tel. (0 85) 677 28 00 lub z najbliższą jednostką policji pod numerem 997.
(fot. Fot. KWP Białystok)

W marcu 2004 roku na podstawie zebranych materiałów dowodowych oraz zeznań przesłuchanych świadków Sąd Okręgowy w Białymstoku w sprawie przeciwko Wojciechowi Tomaszowi Bańkowskiemu oskarżonemu o spowodowanie w dniu 29 czerwca 2002 roku na trasie Bielsk Podlaski-Siemiatycze wypadku drogowego, w wyniku którego śmierć poniosła Aneta Zaremba skazał oskarżonego na 4 lata i 6 miesięcy pozbawienia wolności oraz zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych na okres 10 lat. Z tym wyrokiem rodzice ofiary nijak nie mogli się pogodzić.

- To nie był wypadek. To było zabójstwo - mówił przed sądem Tadeusz Zaremba, ojciec Anety. - Oskarżony specjalnie spowodował wypadek, by zabić moją córkę.

Jego albo niczyja

Anetka była osoba bardzo wrażliwą. Bardzo lubiła zwierzęta. Była całym naszym życiem - mówiła przed kamerą Teresa Zaremba, mama Anetki. - Ona była całym naszym życiem. Nie było z nią żadnych problemów. - Była w trzeciej klasie ogólniaka i ukierunkowywałem ją, by wybrała zawód ekonomisty - dodaje zrozpaczony tata. - Zaplanowała, że będzie uczyć się w Białymstoku i w przyszłości będzie ze mną pracować.

A on, zdaniem rodziców był człowiekiem samolubnym. Wywierał wielki wpływ na Anetkę. W całości chciał mieć ją dla siebie.

- Często słyszałam, że Anetka musi być jego albo niczyja. Te słowa do nas nie docierały przed śmiercią naszej córki. Dopiero po śmierci zaczęliśmy zdawać sobie sprawę z wagi tych słów - dodaje mama.

Rodzice nie pogodzili się z wyrokiem. Nie mieli wątpliwości, że sprawca działał umyślnie, by zabić ich dziecko. Oskarżony powinien odpowiedzieć nie za wypadek ze skutkiem śmiertelnym, a za zabójstwo. Sprawa wróciła na wokandę i we wrześniu 2004 roku Sąd Apelacyjny w Białymstoku skazał Wojciecha Tomasza Bańkowskiego na 6 lat więzieniai. Udowodniono bowiem, że oskarżony wręcz porwał z domu Anetkę, siłą wsadził do samochodzu i specjalnie spowodował wypadek. Potwierdza to animowana symulacja wypadku przygotowana przez biegłego sądowego.

Spóźniony areszt

Mimo że kolejny wyrok był nieco wyższy od poprzedniego, z tym rodzice ofiary również nie mogli się pogodzić. Po wielu staraniach w listopadzie minionego roku sprawa po raz trzeci znalazła finał w białostockim sądzie. Tym razem sąd uznał, że Bańkowski jest zabójcą i skazał go na 9 lat pozbawienia wolności.

Wyrok uprawomocnił się, ale oskarżony zniknął. Nie stawił się do odbycia kary. Poszukiwany jest listem gończym. Dlaczego więc nie został tymczasowo aresztowany, pytał Michał Fajbusiewicz, autor programu 997.

- Kiedy sprawa ta wpłynęła do sądu w Białymstoku nie miała ona sprawy charakteru aresztowej - tłumaczyła telefonicznie Beata Olifieruk, sędzia Sądu Okręgowego w Białymstoku. - Pierwszym środkiem zapobiegawczym, jaki został zastosowany był zakaz opuszczania kraju połączony z zatrzymaniem paszportu. Wniosek o tymczasowe aresztowanie wpłynął rok po zdarzeniu, kiedy oskarżony był już przesłuchany. Podejrzany stawiał się na każde wezwania. Nie było żadnych okoliczności świadczących, że oskarżony będzie uciekać poza granice kraju czy się ukrywać. Nie nakłaniał też świadków do składania fałszywych zeznań. Oskarżyciel posiłkowy składał takie wnioski, ale nie uwzględniono tych wniosków motywując to tym, że tymczasowe aresztowanie jest środkiem najsurowszym. Stosuje się go w przypadku, gdy istnieje jakaś obawa utrudniania śledztwa. Tutaj takiej obawy nie było. Były też duże wątpliwości, co do kwalifikacji prawnej czynu. Przecież dwukrotnie zapadły dwa wyroki, gdzie sąd przyjął, że był to wypadek drogowy ze skutkiem śmiertelnym. Dopiero po raz ostatni sąd przyjął, że jest to zabójstwo i przy ogłoszeniu wyroku zastosowano tymczasowe aresztowanie.

Jak pokazało życie, nieco za późno. Na krajowej 19 w pobliży Lasu Pilickiego na miejscu, gdzie zdarzył się wypadek stoi metalowy krzyżyk. Ciągle leżą świeże kwiaty, ciągle płoną znicze. W pamięci rodziców po córce pozostały jedynie wspomnienia.

Sprawca zabójstwa ciągle jest na wolności. Policja podejrzewa, że Bańkowski może przebywać za granicą i obracać się w środowiskach polonijnych. Niewykluczone jest, że może przebywać gdzieś w Polsce.

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

S
Szelest Nożycoręki
CYTAT(Jasio444 @ 28.01.2009, 09:08:30)
Tłumaczenie tej sędziny jest żenujące. Dzieki takim jak ona tysiące przestępców może w każdej chwili wyjechać sobie z Polski i pokazać wała tzw. sądowi.
Przejdzie ejdnak jeszcze kiedys czas zapłaty za to wszystko.

Powrócił Jaś Egzekutor! Sędzia Dred i Podlaski Wyatt Earp w jednej osobie? Aż się boję pomyśleć o konsekwencjach legalnego posiadania broni przez osoby pokroju Jasia Taksówkarza. Drżyjcie egzotyczne nacje, kleptomani, unikający płacenia alimentów... Wyroki będą wykonywane na miejscu przestępstwa bądź nie później niż po upływie doby. Póki emocje biorą górę nad rozsądkiem. Czas zapłaty jest blisko. Jaś Świadkiem...
Kara śmierci dotyczy nawet potrącenia na zebrze. Nawet jeśli zajście miało miejsce podczas safari...
G
Gość
CYTAT(Jasio444 @ 28.01.2009, 08:08:30)
Tłumaczenie tej sędziny jest żenujące. Dzieki takim jak ona tysiące przestępców może w każdej chwili wyjechać sobie z Polski i pokazać wała tzw. sądowi.
Przejdzie ejdnak jeszcze kiedys czas zapłaty za to wszystko.


Niech jadą , co się tak przejmujesz. Dłużej się ukrywa, dłużej ma spaprane życie, i tak każdego złapią, chyba że w skrzynce wróci. Jego zresztą już złapali, ja osobiście myślałem, że tak z pięć lat się poukrywa, później odsiedzi z siedem i ma razem prze.s.rane dwanaście.
g
gość

Sędzina Beata Olifieruk zasłynęła już wcześniej ze swojej nieudolności i głupiego tłumaczenia w głośnym procesie "Dziada".Dla mnie ten babsztyl powinien sprzątać przystanki autobusowe,a nie zasiadać w sądzie.Kompletna żałocha.

J
Jasio444

Tłumaczenie tej sędziny jest żenujące. Dzieki takim jak ona tysiące przestępców może w każdej chwili wyjechać sobie z Polski i pokazać wała tzw. sądowi.
Przejdzie ejdnak jeszcze kiedys czas zapłaty za to wszystko.

Dodaj ogłoszenie