Poświęcenie Domu Ludowego. To budynek po kinie Ton

Andrzej Lechowski dyrektor Muzeum Podlaskiego w Białymstoku
Dom Ludowy to budynek, w którym przez lata działało kino Ton
Dom Ludowy to budynek, w którym przez lata działało kino Ton Archiwum
Najważniejszym wydarzeniem listopada 1924 roku w Białymstoku było poświęcenie fundamentów Domu Ludowego. I wcale nie chodziło tu o dzisiejszy gmach Teatru Dramatycznego, tylko o kino Ton.

Ten historyczny budynek został wzniesiony w 1762 roku. Wówczas, z woli Jana Klemensa Branickiego, był to przytułek "na 7 dziadów kościelnych i 6 bab", czyli raptem na 13 pensjonariuszy. W połowie XIX wieku budynek przejęło założone w 1855 roku Białostockie Towarzystwo Dobroczynności. W 1859 roku przeprowadziło gruntowny remont swej siedziby i wówczas na tympanonie pojawiła się też owa data. Ale ciągle był to w swej kubaturze ten sam osiemnastowieczny, nieduży budynek.

Po odzyskaniu niepodległości, nowe czasy, przyniosły nowe plany. Ich autorem był ksiądz Aleksander Chodyko. To postać niezwykła. Wilnianin, który od 1909 roku związał się na całe życie z Białymstokiem. To on zainicjował w 1924 roku budowę "o znaczeniu doniosłem dla rozwoju naszego życia kulturalno- społecznego". Idea domów ludowych sięga dziewiętnastowiecznych praktyk szerzenia oświaty i kultury.

Chodyko jak mało kto zdawał sobie sprawę z potrzeby takiej formy kształcenia. Od początku swego pobytu w Białymstoku był prefektem szkolnym. Po 1919 roku był wizytatorem religii w szkołach średnich oraz zasiadał w powiatowej i miejskiej Radzie Szkolnej. Cieszył się dużym szacunkiem i autorytetem wśród białostoczan. Zawiązany przez niego społeczny komitet ogłosił, że inicjatywa ta da nam placówkę kulturalną, ognisko życia społecznego, gmach w którym znajdzie przytułek szereg organizacji i instytucji".

Zapowiedziano, że budowla powstanie ze zbiórek publicznych i dlatego "będzie własnością ogółu społeczeństwa bez uprzywilejowań pewnych tylko grup czy odłamów tego społeczeństwa". W Domu planowano urządzić bowiem salę teatralną.
I tak w niedzielę 9 listopada 1924 roku po południowej sumie, wierni wraz z oficjelami przeszli na przyszły plac budowy, czyli na tyły dawnego przytułku. Tu do zgromadzonych przemówił oczywiście ksiądz Aleksander Chodyko. Wyjaśniał samą ideę Domu Ludowego oraz roztaczał wizję, jaką placówka spełniać będzie w mieście. Po zakończeniu mowy zaprosił gości do podpisywania aktu erekcyjnego. Do ustawionego prostego stołu podchodzili kolejno wicewojewoda Kałuski, wicemarszałek Sejmu Gdyk, poseł Dymowski, przedstawiciel ministra oświecenia publicznego i prezydent miasta Szymański. Podpisany akt odczytał głośno sam Chodyko. Następnie dokument włożono do "szklanego słoika", który został szczelnie zalakowany i uroczyście wmurowano go w fundament Domu. Chodyko poświęcił początki budowy. Na zakończenie uroczystości orkiestra policyjna odegrała hymn narodowy.

Wieczorem w pobliskim teatrze Palace odbyło się przedstawienie, z którego dochód zasilił konto Komitetu budowy. Wystawiono "Hanusię", sztukę Gerhardta Hauptmana w przekładzie Marii Konopnickiej. Publiczność usatysfakcjonowana była "dobrą grą artystów, staranną wystawą i przepiękną treścią sztuki".

Budowa nie szła szybko. Zakończono ją dopiero w styczniu 1935 roku. Wówczas mówiono już o Domu Katolickim w odróżnieniu od świeckich Domów Ludowych, których budowy nasiliły się szczególnie od 1928 roku. Białostocki Dom Ludowy powstał dopiero w 1938 roku jako Teatr Miejski.

W trakcie otwarcia Domu Katolickiego znów główna rola przypadła księdzu Chodyce. W długim przemówieniu przywołał istotę zakładania Domów. Dalej zrelacjonował wszystkie etapy budowy i rozliczył się z pozyskanych finansów oraz dziękował wszystkim. Zakończył słowami: "Dom Katolicki będzie ozdobą naszego miasta, a praca w nim prowadzona zespoli wszystkich dla chwały Boga, potęgi Ojczyzny i dobra obywateli miasta Białegostoku".
Największe wrażenie w nowym budynku robiła sala, w której powstał kinoteatr Świat, czyli dzisiejsze kino Ton. Pierwszym filmem, który białostoczanie w nim obejrzeli 24 stycznia 1935 roku, był świeżo nakręcony "Przeor Kordecki - obrońca Częstochowy".

Ksiądz Aleksander Chodyko jeszcze raz walczył o swój Dom. Tym razem była to prawdziwa walka. Gdy 21 lipca 1944 roku wycofujący się z Białegostoku Niemcy podpalili miasto, to ksiądz Chodyko ratował przed pożarem kościół, plebanię i właśnie Dom Katolicki. Zgromadził wokół siebie 16 osób. Podzielił wszystkich na grupy. "Jedni pilnowali i gasili iskry na nowym kościele, drudzy na starym, na plebanii, a główna akcja gaszenia była skoncentrowana przy Domu Katolickim, przy którym o kilka metrów palił się drewniany płot, a od zapalenia się Domu Katolickiego niezawodnie spaliłby się kościół".

Trudno uwierzyć, że z pożogi, która zniszczyła wówczas całe centrum miasta, tej niewielkiej grupie ludzi udało się uratować zarówno świątynie jak też pamiętający czasy Branickiego Dom Katolicki.

Czytaj e-wydanie »

Nieruchomości z Twojego regionu

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie