Pomysł na biznes. Zdrowa Micha z natury - bistro i wyjątkowa piekarnia

Maryla Pawlak-Żalikowska
Ona pracowała w biurze. On - przez 20 lat - w dużej korporacji. Ale to już przeszłość. Dziś Magdalena i Piotr Urbanowiczowie mają w Białymstoku bar bistro Zdrowa Micha z Natury i piekarnię certyfikowanego pieczywa i ciastek bezglutenowych

Pieczywa i ciastek nie z hasła bezglutenowych, tylko tak całkiem bezglutenowych, co potwierdza znak Przekreślonego Kłosa Polskiego Stowarzyszenia Osób z Celiakią i na Diecie Bezglutenowej... Czyli z poczuciem bezpieczeństwa mogą te produkty jeść nie tylko zwolennicy bezglutenowej diety, ale też diabetycy czy osoby chore na celiakię.

Nie ma drugiej takiej piekarni w regionie. Najbliższa jest w Warszawie.

- Gdy jesteśmy na konferencjach, targach z taką certyfikowaną żywnością i patrzymy, jak cieszą się tam dzieci, które mogą jeść każdy z produktów, jaki mają przed oczami, a ich mamy spokojnie mogą obok pić kawę nie bojąc się, że dziecko sięgnie po coś dla niego szkodliwego, to jest to ogromna radość. I satysfakcja - nie ukrywa pani Magda.

Zaczęło się od pragnienia...
- Lubiłam jeść poza domem, szczególnie różne sałatki. Ale miałam już dosyć typowych miksów, jakie są zazwyczaj serwowane w barach czy restauracjach. Pomyślałam, dlaczego nie otworzyć fajnej knajpki, takiego bistro, gdzie przepisy na sałatki ułoży mi dietetyk. Będą zdrowe, na bazie buraczka albo kaszy gryczanej czy jaglanej, która w gastronomii została zapomniana - opowiada z uśmiechem Magdalena Urbanowicz. I dodaje, że ma czwórkę dzieci, więc czy chce, czy nie sama musiała często gotować i interesowały ją nietuzinkowe przepisy.

Szukała dietetyka w Białymstoku, ale w rezultacie to specjalistka z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie pomogła.

- Bo szukając wsparcia napisałam do Warszawy, do prezes Instytutu Żywności i Żywienia - kontynuuje pani Magdalena. - Ot tak, na adres znaleziony w internecie. Opisałam wszystko, o co mi chodzi. W skrócie: żeby sałatki były i smaczne, i zdrowe. I ku mojemu zaskoczeniu, bardzo szybko, po dwóch dniach, miałam wskazówkę, że doktor Kamila Sobaś z Olsztyna może mi pomóc. Taki był początek.

- Warto podkreślić, że w ten sposób dostaliśmy wsparcie od strony dietetycznej, ale najważniejsza w tym wszystkim była nasza filozofia, jaką chcieliśmy przekazać biorąc się za ten rodzaj działalności - dodaje pan Piotr. - Widać tę filozofię choćby w nazwach sałatek. Żona nad nimi pracowała po to, aby klient od razu znał sens... działanie... tej a nie innej potrawy. Do każdej sałatki dajemy też klientowi jej opis na kartce widokówce. Jest tam dokładnie wyjaśnione, na jakie dolegliwości może pomóc, jaki jest jej skład i właściwości.

- Bo my naprawdę utożsamiamy się z tym określeniem ZDROWE jedzenie i te wartości chcemy przekazywać naszym gościom na różnych poziomach - podkreśla współwłaściciel Zdrowej Michy.

Faktycznie, nazwy widoczne w menu bistra są wskazówkami, np.: antycholesterolowa, młodości, z antyoksydantami, regulująco-budująca, profilaktyczna czy zdrowa słodycz.

Potrawy w bistro są więc z założenia nieprzypadkowe, natomiast lokalizacja - przy ulicy Krętej - całkowicie przypadkowa. Pomysłodawcom Zdrowej Michy zależało tylko, żeby był to wolno stojący budynek, którego goście i rodzaj prowadzonej działalności (związanej np. z zapachami jedzenia) nie będą na pewno nikomu przeszkadzać.

Chociaż tu nie ma co przeszkadzać: zapachy są przyjemne, w ogródku stoi kilka stolików, wnętrze jest przytulne, niewielkie z drewnianymi, brzozowymi elementami wystroju. Te brzozowe akcenty to także nawiązanie do zdrowego soku tego drzewa. A jego wizerunek jest nawet namalowany w toalecie ręką uczennicy liceum plastycznego w Supraślu.

- A w dodatku - nie owija w bawełnę pani Magda tłumacząc wybór lokalizacji Zdrowej Michy - w centrum było po prostu dla nas za drogo. Wszystkie oszczędności zainwestowaliśmy w ten pomysł.

Klient, którego problemów nie widać

Zdrowa Micha to nie tylko sałatki. Z inspiracji gości właściciele zadbali także o takie przysmaki jak np. konfitury...

- To klienci przynoszą nam natchnienia - mówi z radością gospodyni tego miejsca. - Bo przecież lokal na początku był glutenowy. Owszem chleb sama robiłam, na zakwasie... do każdej sałatki, jak teraz, podawałam jego kromkę… Ale chyba to ta nazwa Zdrowa Micha przyciągała do nas osoby z alergiami, nietolerancją na gluten, na jajka, cukier. Z celiakią. Rozmawialiśmy często i dotarło do mnie, że jest naprawdę tak wiele osób, które mają tego rodzaju problemy. Na co dzień tego nie zauważamy na ulicy, bo niczym się nie wyróżniają. Pomyślałam więc, a może zrobić coś dla nich?

I znowu pani Magdalena chwyciła za telefon i zadzwoniła do białostockiego oddziału Polskiego Stowarzyszenia Osób z Celiakią i na Diecie Bezglutenowej. I powiedziała, że prosi o pomoc, bo chce, żeby Zdrowa Micha była prawdziwym lokalem bezglutenowym.

- Przyjechały panie ze stowarzyszenia i... „Pani Magdo, to trzeba wszystko wyrzucić” powiedziały mi. Nawet zioła musiałam powymieniać ma takie, które są bez glutenu. To był dla mnie kosmos - śmieje się pani Magdalena. - Zmieniłyśmy też makarony... No i pojawił się problem chleba. Nigdy takiego nie piekłam. I tak zaczęła się całkiem nowa historia... Naszej piekarni.

Rok męki z mąkami i są bochenki!

Zaczęłam próby. Łatwe to nie było, bo... bochen za bochnem twardy był ten chleb okropnie! - wspomina swoje męki z mąkami właścicielka Zdrowej Michy. - Wiedziałam, że nie może to być pieczywo z konserwantami, glutaminianami, substancjami spulchniającymi. Glutenowy chleb jest mięciutki. Bezglutenowy nie... Trwało to rok, aż wreszcie się udało zrobić pieczywo i zdrowe, i smaczne. Wzbogaciłam je m.in. o siemię lniane...

- To nasza autorska receptura - wpada żonie w słowo pan Piotr. - Bardzo dużą sztuką jest wypiec naturalny chleb bezglutenowy. Normalnie w chlebie mąka pszenna go klei. W produkcie bezglutenowym nie może być jednak o niej mowy. I tu pojawia się trudność. Prosta droga jest taka, że stosuje się mieszanki bezglutenowe z chemią. Chleb się wtedy zawsze upiecze fajny i miękki. Ale zawiera wtedy całą tablicę Mendelejewa. A my takiego chleba nie chcieliśmy. Stąd tak długo trwające próby i ciężka praca, żeby mieć taki efekt, na jaki czekamy. I żeby smakował. I dorosłym. I dzieciom.

- I teraz mamy często go kupują właśnie dla chorych dzieci. Najwybredniejszych klientów w ogóle, a na diecie szczególnie - mówi z satysfakcją Piotr Urbanowicz.

- To pieczywo jest bez glutenu, bez jajek, bez mleka - wylicza Magdalena Urbanowicz. - Dlatego śmiało możemy mówić, że jest to produkt i naturalny, i zdrowy.

Piekarnia pod specjalnym nadzorem

- Na każdym chlebie, specjalnie dla diabetyków, jest widoczny wyliczony indeks glikemiczny - zwraca uwagę pan Piotr. - To naprawdę jest mocno dopracowany produkt. Tym bardziej, że ksylitol to kolejny składnik, który nie klei ciasta, a przecież podczas pieczenia to wszystko musi się trzymać. Długo więc pracowaliśmy nad recepturą. Jej szczegółów oczywiście podać nie mogę, ale dla wielu naszych klientów on jest naprawdę doskonały - dodaje z dumą szef piekarni. - Spełnia wszystkie normy.

Wszystkie produkty z piekarni są certyfikowane - widnieje na nich zielony znaczek Przekreślonego Kłosa i opis certyfikatu. Jak opowiadają właściciele Zdrowej Michy, wszystkie wypieki są też poddawane badaniom. Piekarnia przechodzi audyty zgodności z wymaganymi normami.

- To, co robimy, nakłada na nas dużą odpowiedzialność - podkreśla pan Piotr.

Bistro powstało przy ul. Krętej dwa lata temu. A piekarnia została otwarta przy ul. Raginisa w grudniu 2016 roku. Pierwsze wypieki opuściły ją w Wigilie...

Przybywa im klientów. Ich chleb i ciasteczka kupują sklepy ze zdrową żywnością w Białymstoku, ale też Warszawa, Żywiec, Poznań, Gdańsk.

Była pracownica biura i były człowiek korpo są dziś sami pracodawcami: przy obu ich przedsięwzięciach pracuje po kilka osób.

- To były dla nas kompletnie nowe rzeczy. Duży stres. Wszystkiego uczyłem się tutaj. Wypieku 20 bochenków i 200... żeby były takie same. Także poznawałem maszyny specyficzne dla branży. Inspiracji szukaliśmy w internecie, ale mamy też zaprzyjaźnioną firmę, która wyposaża gastronomię. Jej właściciel też jest takim człowiekiem, który lubi podejmować nietypowe wyzwania. Pierwszy raz w życiu zajmował się wyposażeniem piekarni i to w dodatku tak nietuzinkowej - śmieje się Piotr Urbanowicz.

- Często bierzemy udział w konferencjach na temat celiaki - wraca do tematu Piotr Urbanowicz. - I często robimy tam degustacje naszych produktów. I proszę mi wierzyć, ktoś, kto nie ma styczności z tą chorobą, nie rozumie, jaką radość mają dzieci, gdy mają wybór smacznego i bezpiecznego dla nich jedzenia. Byliśmy w lutym w Warszawie na takiej wystawie certyfikowanych producentów żywności bezglutenowej i patrzyliśmy, jak rodzice wręcz nie mogli sobie poradzić z odganianiem dzieci od stoisk. Ale i rodzice mieli tam niespotykany dla nich komfort, że dziecko ma wokół siebie tylko to, co mu nie szkodzi.

- To wielka radość, taki widok. A jak jeszcze ktoś pochwali, że ten zdrowy chleb to też pyszny jest! To wspaniała nagroda za to, co robimy - mówi z radością w oczach pani Magda. I dodaje: - Ja tylko bym chciała, żebyśmy mieli więcej czasu dla swoich dzieci. Bo dla siebie to czasem urywamy weekend: bierzemy namiot, śpiwory, wskakujemy na motocykl i lecimy nad morze.

Cały tekst dostępny w dzisiejszym (19 sierpnia 2017) wydaniu magazynu Kuriera Porannego.

Wideo

Komentarze 7

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

A
Ania

Bardzo często zamawiam sałatki i soki na wynos i są bardzo smaczne a przede wszystkim świeże i dobrze tolerowany przez żołądek.

f
fan

Nigdy tam nie zjem. Szefowa robiła sałatki z warzyw na których była już pleśń. Produkty słabej/niskiej jakości nie mają nic wspólnego ze zdrową żywnością.....o traktowaniu pracowników już nic nie powiem. I nie jestem konkurencją, która chce oczernić.... Życzę wszystkim smacznego!

M
Moje Imię

Jaki jest sens robienia reklamy knajpy jak nie podajecie adresu? Znowu.

K
Koro

Ale to jedzenie nie jest smaczne.

K
Koro

Problem jest taki, że to jedzenie jest po prostu nie smaczne. Wiem, wiem, kwestia gustu i smaku. Mi nie podpasowało. 

M
Marta

problemem nie są szczepionki tylko chemia w żywności. Gdyby to było czyste zboże nie było problemu. Podczas gdy wszystko to teraz jedna wielka chemia która prędzej czy później zaszkodzi każdemu i zniszczy układ odpornościowy każdego człowieka.

G
Gość

I tak szczepionki niszczą ludzi - niedługo człowiek nic już nie będzie mógł jeść bo mleka nie trawi, zboża nie trawi, tłuszczu nie trawi.

Dodaj ogłoszenie