Pomostówki. Tak blisko, tak daleko...

Agata Sawczenko
Elżbieta Dębowska Lat: 57; Emerytura: 2011 r.; Pomostówka: 2006 r.; Staż pracy: 35 lat
Ojciec kolejarz, matka kolejarz, siostra kolejarz, brat kolejarz, dziadek kolejarz, babcia kolejarz. Nie miałem wyjścia. Zostałem kolejarzem. Jeśli w 2009 roku zostaną pomostówki, odejdę. Co będę robił? Odpocząć trochę bym chciał.
Zbigniew ZatkalikLat: 60Emerytura: 2012 r.Pomostówka: 2009 r.Staż pracy: 41 lat
Zbigniew Zatkalik
Lat: 60
Emerytura: 2012 r.
Pomostówka: 2009 r.
Staż pracy: 41 lat

Zbigniew Zatkalik
Lat: 60
Emerytura: 2012 r.
Pomostówka: 2009 r.
Staż pracy: 41 lat

Kolejarz Zbigniew Zatkalik, lat 60, zapewnia, że nudzić się na pomostówce nie będzie. Do Egiptu też nie pojedzie, bo najpiękniejsza jest Polska. Czy weto prezydenta zablokuje marzenia Zatkalika o wcześniejszym odpoczynku? Złudzeń nie ma Alicja Wróblewska. Ona już na pomostówkę nie odejdzie. I dziś jedzie do Warszawy protestować.

Bożena Kuczyńska, nauczycielka. Nie łapię się na żadną wcześniejszą emeryturę. Przyjdzie mi pracować do 60. Daj Boże, żeby tylko tyle!

Źle mi się robi, gdy słyszę, że w telewizji ktoś mówi, że państwo musi wyłożyć pieniądze na świadczenia przedemerytalne dla nauczycieli. Ja przecież już 30 lat odprowadzam składki i nadal będę to robić. Nikt za mnie nie płaci! To, co teraz proponuje się nauczycielom, jest bardzo krzywdzące. Nasza praca jest bardzo specyficzna: to ciągły kontakt z młodym człowiekiem. Ciągłe napięcie, ciągłe wyzwania. Tutaj nie ma nic stałego. Trzeba cały czas być w pogotowiu, na bieżąco. To praca z żywym, bardzo wymagającym młodym człowiekiem. Nie zawsze jest tak, że ja sobie coś zaplanuję i wszystko wyjdzie. Plany nie organy - grać nie muszą.
Mówi się, że nauczyciel pracuje 18 godzin tygodniowo. Ja bym chciała tylko tyle pracować. 18 godzin, czyli tylko praca z uczniem.

Niektórzy mówią, że my nic nie robimy. Bo wykonujemy tę pracę w domu. Tylko proszę mi zapewnić warunki: bibliotekę, Internet, miejsce do cichej pracy. Ja uwielbiam to, co robię. To mój konik. Mam energię, pasję. Ale wiem, że nauczyciel w wieku 55-60 lat już nie jest wydolny. Jest zwyczajnie, po ludzku za stary. Dlatego gdybym mogła, poszłabym na tę wcześniejszą emeryturę. Przede wszystkim po to, by zapewnić miejsce pracy młodym. Młody nauczyciel inaczej pracuje: ma więcej werwy, pomysłów, lepszy kontakt z młodymi, jest bardziej kreatywny, bo wykształcony w innych warunkach i innej rzeczywistości.

Ja już mam plan na emeryturę. Chciałabym malować, grać w brydża, a przede wszystkim przestać się spieszyć. Bo tą pracą coraz częściej jestem już zmęczona - choć ją lubię.

Alicja Wróblewska, wychowawczyni w internacie: Jadę na manifestację, bo się zapisałam. Choć właśnie się okazało, że na darmo. Bo wychowawcy internatów zostali wyłączeni ze wszystkich emerytalnych projektów. Nijak już na pomostówki się nie łapiemy. Choć w angażu mamy wpisane: nauczyciel-wychowawca. Pensum godzin mamy większe, pracujemy w nocy. Trzeba zapewnić młodzieży bezpieczeństwo, opiekę. Nauczyciel ma do pomocy pielęgniarkę, psychologa. A my jesteśmy zdani na siebie: trzeba zawieźć na pogotowie, do lekarza. 250 młodych osób i ja sama. To, co się dzieje w łazienkach, na korytarzach, pokojach - na mojej głowie. My nie mamy wolnych sobót, niedziel, weekendów, świąt państwowych. Tak na okrągło.

A to, co robimy, jest takie niewymierne. Bo to trudno przecież zmierzyć, czy dziecko jest wychowane, czy mniej wychowane.

Za siedem lat mogłabym iść na tę wcześniejszą emeryturę. To wcale nie znaczy, że ja pędem na nią. Mam dzieci odchowane i właściwe spokojnie mogłabym pracować do tych 60 lat. Ale boję się, że będą likwidować internaty. I chcę mieć jakąś alternatywę. Chcę mieć coś w zanadrzu, na wypadek, gdyby coś. Choć wiem, że te emerytury byłyby głodowe. Ale jakby co, to zostaję bez niczego. Bo kto mnie przyjmie do pracy w wieku 50 lat?

Elżbieta Dębowska, nauczycielka: Skończyłam wydział melioracji na politechnice. Zaczęłam pracować w rejonowym przedsiębiorstwie melioracyjnym. Ale w szkole potrzebowano nauczycieli przedmiotów zawodów. Zrobiłam kurs pedagogiczny. Po 12 latach poszłam do biura projektów melioracji wodnych. Z jednej strony ze względów finansowych, a z drugiej - pogłębić umiejętności. Gdy ogłoszono upadłość, wróciłam do szkoły. I tam pracowałam do końca. Zrobiłam studia podyplomowe, jedne, drugie. Po co mi były? Żeby uczyć kolejnych przedmiotów. Bo szkoła się zmieniała, wchodziły nowe przedmioty.

Poszłam na wcześniejszą emeryturę, bo moja mama jest chora na altzheimera. Mama mieszkała w Hajnówce, sama, bo tata już 30 lat nie żyje. Więc musiałam ją zabrać, bo to już był taki etap, że do domu nie wracała, błąkała się.

Choć już na pomostówce, do pracy cały czas chodzę. Mam pięć godzin w tygodniu. Nie dla pieniędzy, bo tych 300 zł, które zarobię, nie wystarczy nawet na opiekunkę, która siedzi w tym czasie z mamą. Ale pracuję, aby porozmawiać z ludźmi i mieć kontakt z młodzieżą.

Czy poszłabym na tę wcześniejszą emeryturę, gdyby nie mama? Chyba nie...
To nieprawda, że w wieku 55-60 lat człowiek jest już za stary, żeby się dogadać z młodzieżą. To zależy od tego, czy człowiek w środku czuje się stary, czy młody. Ja ciągle się czuję na lat 20.

Czy jestem za wcześniejszymi emeryturami dla nauczycieli? To zależy. W przypadku wuefistów na pewno tak. Bo nie wyobrażam sobie, żeby babcia pokazywała, jak się robi fikołki albo skacze przez konia. Ale nie inni.

Co bym robiła, gdybym nie przeszła na wcześniejszą emeryturę? Tego właśnie nie wiem. Musiałabym poszukać ośrodka dziennego dla mamy...

Jerzy Grodzki, związkowiec, kolejarz: Przez to weto prezydenta straciłem szansę na wcześniejszą emeryturę. Ale cieszę się z niego, bo nie można przecież tylko o sobie myśleć.

Kiedyś pracowałem jako kierownik pociągu. 20 lat jestem już oddelegowany do związku. Ktoś musi robić tam i ktoś musi tutaj robić. Takie są role. Już szóstą kadencję tu jestem. Jak mnie nie wybiorą na siódmą, to pójdę do pociągu. Nie boję się. I pracy nie chciałbym zmieniać. Bo na kolei mi się podoba. I badania ostatnio przeszedłem - więc się nadaję.

Nie planuję jeszcze emerytury - za młody jestem. Nawet do pomostówki mi daleko. Dopiero wyższą szkołę kończę: administrację publiczną. Widzę, że tu wszyscy się uczą. Z moim średnim nie będę miał szans.

Wiem, że gdybym musiał pracować do 65. roku życia, byłoby mi ciężko. To już nie jest ta sprawność, wydolność psychofizyczna. Ale nie łapię się na nic - bo ustawa została zawetowana. Nie żałuję tego, że tak się stało. Bo ja nie mogę tylko na siebie patrzeć. Jeśli przy okazji się załapię - to dobrze. Taka nasza, związkowców, dola.
My walczymy o to, żeby zapisy były jasne - jasno ujęte. Żeby były lekarskie orzeczenia, które by stwierdzały jasno, że te warunki pracy są szkodliwe. I żeby to było respektowane przez rząd. Czy warto walczyć o te 700-800 zł? Na pewno. Nam nie chodzi o to, żeby ludzi wypychać z rynku pracy. Chcemy mieć tylko możliwość wyboru.

Przekwalifikować się? Tych miejsc pracy w innych branżach wcale nie ma tak dużo. Nie aż tyle, żebyśmy mogli je sobie dowolnie zmieniać.

Nie wiem, czy poszedłbym na wcześniejszą emeryturę. W Polsce jest tak niestabilnie, jest tyle zmian, że nie wiem. Nie myślę o tym. Nie szykuję się. Jak przyjdzie czas, to pójdę.

Zbigniew Zatkalik, kolejarz: Pracę na kolei rozpocząłem w 1968 roku. Ojciec kolejarz, matka kolejarz, siostra kolejarz, brat kolejarz, dziadek kolejarz, babcia kolejarz. Nie miałem wyjścia.

Byłem na różnych stanowiskach. Teraz jestem w biurze. Pracuje się niby osiem godzin, ale prawdziwy kolejarz czasu nie liczy. Człowiek czasami zostaje - bo trzeba. Dlaczego? Bo to jest zaopatrzenie, to są środki trwałe, to są sprawy międzyludzkie, to jest BHP.

1 kwietnia idę na emeryturę. Po 41 latach pracy trochę odpoczynku się należy. Ile będę miał emerytury? Nie wiem. Obiecanki były takie, że czym dalej, tym lepiej. Kiedyś liczono lata: im więcej lat, tym więcej pieniędzy. A dziś? Po prostu jesteśmy oszukiwani. Taka jest prawda. Ludzie poodchodzili na zasiłki przedemerytalne. Dostają duże pieniądze. A dziś mówi się człowiekowi, który ma za sobą 30 lat pracy, że dostanie 800 zł emerytury. To jaka tu sprawiedliwość?! Za pracę się u nas nie płaci, z tego wychodzi.

Plany na emeryturę? Odpocząć trochę. Ja, proszę pani, jestem takim trochę inicjatorem: wędkarstwo, turystyka - będę miał co robić. Do Egiptu nie pojadę. Po co? Polska jest piękna. Ja jestem prawdziwy Polak. Kocham swój kraj i tutaj chcę zostać. A jak mi będzie brakowało pracy, to tu przyjdę, do kolegów, i w czynie społecznym popracuję.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie