Pomoc płynie do Kacperka. Wciąż jest potrzebna

(mw)
Pierwszy raz napisaliśmy o chorym Kacperku 4 grudnia 2008
Pierwszy raz napisaliśmy o chorym Kacperku 4 grudnia 2008
Chory na nowotwór Kacperek ma szansę na normalne życie. Między innymi dzięki naszym Czytelnikom.

Jak pomóc Kacperkowi

Jak pomóc Kacperkowi

Fundacja Nasze Dzieci,
Bank PKO S. A.
Oddział Warszawa
76 1240 1109 1111 0010 1163 7630
koniecznie z dopiskiem:
"dla Kacpra Stankiewicza"

- Ludzie dzwonią, wysyłają pieniądze dla Kacperka. Pamiętają o nim - mówi Justyna Stankiewicz, mama chłopczyka.

Bo Kacperek musi mieć wykonaną operację. Bardzo drogą. Jego rodziców nie stać na nią. Dlatego proszą o pomoc. A ludzie nie zawodzą.

Pomóc może droga operacja

O chłopcu pierwszy raz napisaliśmy miesiąc temu. Kacper niedawno skończył roczek. Mieszka w Sztabinie. Od urodzenia zmaga się z naczyniakiem jamistym, który zaatakował jego prawy policzek. To nowotwór. Nie jest złośliwy, ale groźny dla chłopca, bo deformuje mu buzię. Ciemnoczerwona narośl rozrosła się aż na powiekę. Rodzice Kacpra boją się, że może on stracić wzrok.

Chłopczyk przeszedł już osiem chemioterapii. Jedyną szansą na normalne życie jest kosztowna operacja. Na jednej się nie skończy. A w Polsce nie ma szans na jej przeprowadzenie. Stankiewiczowie dowiedzieli się o klinice w Niemczech, która specjalizuje się w takich zabiegach. Ale wyjazd do Berlina wiąże się z ogromnymi kosztami. Rodzice szacują, że koszt takiej operacji to ponad 100 tysięcy złotych.
Zaczęli gromadzić pieniądze. Sami nie są w stanie zebrać aż tyle. Do zbiórki włączyły się okoliczne szkoły i parafie. A kiedy napisaliśmy o Kacperku, nie zawiedli nasi Czytelnicy. Z pomocą ruszyły nawet maluchy z białostockiego przedszkola nr 14. - Zbieramy pieniążki dla chorego Kacperka. Jest mniejszy od nas i musi iść do szpitala na operację - mówiły.

Czekają na wizytę

Na początku lutego Stankiewiczowie jadą z Kacprem do Gdańska. Tam czeka na nich profesor, który pomoże skontaktować się z berlińskimi specjalistami. - Nie możemy się doczekać - przyznają Stankiewiczowie. - Wyjazd do Gdańska to dla Kacperka ogromna szansa.

Kilka dni temu mieli jechać do Warszawy na kontrolę. Jednak ślizgawka na drodze pokrzyżowała im plany. - Baliśmy się jechać w takich warunkach z małym dzieckiem - denerwują się. Wizytę przełożyli na luty.

- Teraz Kacperek trochę choruje. Kaszle, ma katar i gorączkę - mówiła wczoraj pani Justyna. Jeszcze niedawno ze zwykłym przeziębieniem musieli jechać do Warszawy, bo w rodzinnym Sztabinie nie było lekarza, który podjąłby się opieki nad tak chorym dzieckiem. - Teraz wozimy Kacpra do Augustowa. Tam jest doktor, który pomaga, gdy mały się przeziębi - tłumaczy mama.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

A
Aneta

JAK można pomóc? Istnieje numwer konta na który można kierować środki na rzecz Kacparka?

Dodaj ogłoszenie