Polski Zielarz. Zioła mają zastosowanie w wielu branżach, a konopie przeżywają swój renesans

Materiał informacyjny CannaSolutions Michał Majewski

Matka natura, to synonim podłoża wszystkiego co nas otacza. Człowiek nauczył się czerpać z natury i pozyskiwać z niej to co najlepsze. Od zawsze też natura służyła do „samoleczenia” czyli poszukiwania odpowiednich roślin czy ziół, służących do tworzenia uzdrawiających receptur. Już sam Hipokrates mawiał: „Niech jedzenie będzie lekarstwem, a lekarstwo pokarmem”. Takie podejście, z pewnością pamiętają nasze prababcie i babcie, a nawet wcześniejsze pokolenia. Ważne jest to, że dziś, wśród współczesnych ludzi obserwujemy powrót do korzeni, do tego co naturalne, czyli ziołolecznictwa. Zestawiając to z rozwojem medycyny i jej gałęziami, popierając ogromną wiedzą i ludzką świadomością, można żyć zdrowo i mieć świadomość tego, że „Wszystko, co truje, umiejętnie użyte – leczy”, takiego zdania była Simona Kossak. O naturze, naturze wykorzystywanej w medycynie, medycynie popartej naturą, a finalnie ziołolecznictwie i jego zakamarkach, rozmawiamy z Panem Michałem Majewskim, twórcą marki Polski Zielarz.

W domach rodzinnych moich rodziców, zioła były od zawsze. Babcia wiedziała jaką rośliną leczy się ból ucha, jaką głęboką ranę, a co trzeba zrobić gdy boli głowa. Pamiętam też, że apteką moich dziadków był ich własny ogród, przydomowa łąka na wsi. Później, wraz z ogromnym rozwojem, wzrostem świadomości, przyszła era leków. Dziś natomiast wydaje się, że medycyna fachowa miałaby ciężko bez ziół. Czy receptą na zdrowie jest symbioza tych dwóch pojęć?

O rodzimej tradycji ziołolecznictwa nie mówi się w ogóle, a jednak zioła, jak Pan zauważył, towarzyszą nam od początków istnienia. Nasi przodkowie, aż do ostatnich ok. 150-170 lat. korzystali wyłącznie z mocy ziół w przeróżnej postaci od naparów poprzez przeróżne kremy i maści, a na nalewkach kończąc. Podstawowa wiedza na temat fitoterapii to dla naszych babć chleb powszedni.

A dla nas, czyli współczesnych ludzi?

Aktualnie mamy erę rynku farmaceutycznego i leków syntetycznych, które działają szybciej i są łatwe w użyciu, jednak nie bez znaczenia dla naszego zdrowia i portfela. Coraz więcej osób zaczyna to dostrzegać, szukając powrotu do korzeni. Dostrzegamy także, że na efekt terapeutyczny warto trochę poczekać ale wtedy przychodzi on w pełni naturalnie i zgodnie z naszą biochemią organizmu.

Patrząc z Pana perspektywy, osoby, która potrafi rozgraniczyć funkcjonowanie rynku farmaceutycznego i zielarskiego, czy dużo osób wraca dziś do korzeni lecznictwa?

Dostrzegam coraz większą samoświadomość wśród społeczeństwa. Powoli mamy dość spożywania żywności wysoko przetworzonej, a także dostrzegamy, że warzywa i owoce na naszych stołach zawierają coraz mniej witamin i minerałów z powodu masowej produkcji nakierowanej na wielkość i ilość. Dodatkowo pochodzącej z zanieczyszczonego herbicydami i pestycydami środowiska. Zwracamy uwagę na to co jemy, poszukujemy kontaktu z naturą. Zdrowy styl życia nie jest już tylko modą, a staje się naszą codziennością.

Czy zioła są obecnie popularn wśród ludzi czy jest to coś bardziej "ekstrawaganckiego"?

Zioła są nieodłącznym elementem na wielu płaszczyznach naszego życia. Jeśli nie bezpośrednio, to pośrednio. Poczynając od branży zielarskiej gdzie surowiec sprzedawany jest jako pojedyncze zioło lub mieszanki ziołowe, a także wykonywane są z nich syropy i nalewki lecznicze. Zioła mają bardzo szerokie zastosowanie w branży kosmetycznej, a także farmaceutycznej gdzie obok leków syntetycznych mamy także leki roślinne. Do tego dochodzi medycyna anti-age i biohacking za pomocą adaptogenów i ekstraktów roślinnych w formie suplementów diety. Nie mogę także nie wspomnieć o dodatkach do pasz dla zwierząt, gdzie np.: konopie i ich pochodne są bardzo pożądanym uzupełnieniem diety.

No właśnie, mówiąc o ziołach, mówimy też w pewnej mierze o konopiach. Wielu ludzi się ich boi, natomiast coraz więcej osób uświadamia sobie, że wyroby konopne mogą wspierać nasz organizm. Co to takiego jest i jak to działa?

Skuteczność konopi wiąże się z ich oddziaływaniem na odkryty nie tak dawno układ endokannabinoidowy. Jest to swego rodzaju „nad-układ” w organizmie człowieka, który reguluje pracę innych układów i przywraca organizm do stanu równowagi (homeostazy). Każdy człowiek wytwarza własne kannabinoidy, jednak gdy jesteśmy bombardowani długotrwałymi stresorami typu przetworzone jedzenie, mała ilość lub słaba jakość snu, a także wysoki poziom stresu, nasz organizm przestaje nad tym rozgardiaszem panować. I tu właśnie możemy wspomóc się fitokannabinoidami które zawierają produkty z CBD/CBG. Są one w pewnym sensie zastępstwem dla naszych naturalnych kannabinoidów. Wychodząc naprzeciw pytaniom, od razu odpowiem, że suplementacja CBD nie zaburza naturalnego wytwarzania kannabinoidów, wręcz przeciwnie, pobudza je do pracy, a po „odstawieniu” CBD, po odpowiednim czasie i zredukowaniu stresorów nasz organizm od razu wróci do samodzielnego funkcjonowania.

Czy to jest powszechne?

Konopie aktualnie przeżywają swój renesans. Część najstarszych, żyjących wśród nas jeszcze osób dobrze pamięta, że uprawa konopi była w czasach ich młodości powszechna, a sama roślina była wykorzystywana między innymi we włókiennictwie.

To prawda. Pamiętam, że jako dziecko dziadek sam pokazywał mi na strychu worki wypchane konopiami, liście suszące się na belkach pod dachem. Ale przyszedł taki czas, że zaczęło się mówić, że to jest nielegalne i trzeba uważać, a nawet dla bezpieczeństwa, się tego pozbyć.

A to już w dużej mierze wynika z niewiedzy. Konopie siewne nie mają właściwości odurzających, które posiadają konopie indyjskie (znane jako marihuana). Substancją psychoaktywną w konopiach jest THC - którego dopuszczalna ilość w produktach konopnych (z konopi siewnych) w Polsce to 0,2%. Niska ilość THC nie wpływa na nasz stan psychofizyczny, a jest według badań, pożądana w celach uzyskania efektu terapeutycznego. Olejek CBD nie zmienia naszego stanu świadomości, ma działanie antypsychotyczne oraz nie uzależnia, a wręcz przeciwnie może pomóc uwolnić się od uzależnień.

Wydaje się też, że finalny produkt, musi być też dokładnie przebadany, prawda?

Z każdym dniem dochodzą nowe badania, dostępne na Pubmedzie, odnośnie tej szalenie interesującej rośliny. Paradoksalnie, pierwsze dolary były wdrukowane na papierze konopnym, można było nawet płacić nimi podatki, a przez pewien czas – za brak uprawy konopi można było zostać ukaranym!

To gdzie może leżeć problem?

Niestety niekorzystny PR tej rośliny przyszedł do nas z zachodu, o czym dużo można dowiedzieć się z książki „Odkłamywanie marihuany”. A jak wiadomo, gdy nie wiadomo o co chodzi, to wszyscy wiemy o co chodzi.

Dokładnie tak. Ale przejdźmy na chwilę od samego finalnego produktu, do procesu pracy nad nim. Jest Pan z wykształcenia zielarzem-fitoterapeutą. Czy jest to dziś popularny zawód? W czym się Pan specjalizuje i czym zajmuje się Pana firma?

Patrząc po ilości nowych adeptów w Instytucie Zielarstwa Polskiego, którego świetną kadrę serdecznie pozdrawiam, to zielarstwo, podobnie jak konopie, przeżywa swoje małe odrodzenie. To piękna sprawa widzieć tak wielu ludzi chcących pogłębiać bardzo złożoną wiedzę na temat natury, a także ciała i umysłu człowieka.

A Pana specjalizacja?

Moją specjalizacją są konopie i biohacking, gdzie wykorzystuję adaptogeny, które są grupą bardzo inteligentnych w działaniu roślin i grzybów. Do człowieka podchodzę kompleksowo gdyż nasze ciało i umysł są połączone i wsparcie zawsze musi odbywać się na całym froncie.

A firma?

Jesteśmy firmą rodzinną, a więc niedużym zespołem, jednak systematycznie rozwijamy swoją wiedzę i umiejętności, uczymy się, szkolimy i zdobywamy wykształcenie, aby dostarczać naszym klientom rzetelnych informacji oraz zapewnić im jak najlepsze produkty i usługi. Bardzo dbamy o jakość naszych produktów. Każdy z nich jest bliski naturze, dobrze przebadany pod względem zawartości substancji aktywnych, a także posiadający atesty z niezależnego laboratorium na metale ciężkie i grzyby. Mam wizję niesienia zdrowych wartości i holistycznego podejścia do człowieka, którą pragnę odzwierciedlić w naszych produktach, którymi w niedalekiej przyszłości będą zioła pozyskiwane ze stanu naturalnego. Uzyskane z nich mieszanki i ekstrakty pojawią się w naszym sklepie www.PolskiZielarz.pl. Chcemy promować zielarstwo rzemieślnicze oraz nie jest nam obca zdrowa żywność i produkty wegańskie, a więc z tego miejsca chciałbym zachęcić do kontaktu wszystkich małych wytwórców i producentów ciekawych produktów do współpracy z naszą firmą.

Tytułem końca, zioła to przeszłość, ale i przyszłość?

Upadek fitoterapii przepowiadano już od dawna, a jednak coraz częściej ziołolecznictwo jest stosowane jako wsparcie medycyny konwencjonalnej. Jeśli za cały proces, który nazywamy "leczeniem" przyjmiemy definicję "pozytywny

Dodaj ogłoszenie