Polska Amazonia nad Narwią, czyli ludzie i przyroda z charakterem

Maryla Pawlak-Żalikowska mzalikowska@poranny.pl
Idąca od Waniewa młodzież z Technikum Leśnego w Białowieży  przekonała się, że pływający ponton przyciąga się bez wysiłku
Idąca od Waniewa młodzież z Technikum Leśnego w Białowieży przekonała się, że pływający ponton przyciąga się bez wysiłku Wojciech Wojtkielewicz
U Wandy i Ryszarda Hryców w Jeńkach stoją dwa rowery, zostawione tu przez parę Holendrów. Przyjechali kiedyś pooglądać rozlewiska Narwi i polska Amazonia tak ich oczarowała, że w każde wakacje tu wracają i jeszcze im się nie znudziło.

Jeńki to wieś leżąca na terenie Narwiańskiego Parku Narodowego. A rodzina Hryców jest jedną z tych, które pomalutku - dzięki swojej pracy i pomysłowości - zaczynają odcinać kupony od piękna tych miejsc naznaczonych bogactwem świata zwierząt i roślin, oraz równie bujną królewską i szlachecką historią Korony i Litwy.

Co Radziwiłł z Gasztołdem zniszczyli….

Jeszcze kilka, kilkanaście dni i morze burych trzcinowisk, porastających rozlewiska Narwi, zamieni się w morze zieleni. Już świeże pędy przebijają się przez zeszłoroczne suchotniki, pokazując przebijanie się radosnej wiosny przez jesienno-zimowe smutasy. Ale nawet w takich momentach wędrówka kładką nad rzeką, płynącą tu wieloma malowniczymi korytami, jest przeżyciem dającym poczucie przestrzeni i obcowania z naturą nieskatowaną ręką człowieka.

Gdy kładka znienacka się urywa i przed nosem mamy bystry nurt Narwi, wystarczy sięgnąć po leżący przed nami łańcuch i lekko pociągnąć: podpływa do nas unoszący się na wodzie pomost i niesie - jeśli wędrujemy z Waniewa w kierunku Śliwna - na Litwę. To znaczy kiedyś była to przeprawa z Korony na Litwę, strzeżona od XV wieku właśnie w strażnicy w Waniewie.

Teraz idąc w tym kierunku przemieszczamy się z gminy Sokoły do gminy Choroszcz. Ale jeśli na chwilę o tym zapomnimy, to wędrówka po waniewskiej kładce doprowadziłaby nas nie do wieży widokowej - z której napawać się można krajobrazem cud urody - a do zamczyska należącego do Mikołaja Radziwiłła, kanclerza wielkiego litewskiego i wojewody wileńskiego. Na kartach waniewskiej historii zapisał się on przez spór zażarty, jaki wiódł z Gasztołdami, właścicielami zamku w Tykocinie. Najpierw Radziwiłowie spalili Tykocin, a potem Olbracht Gasztołd spalił Waniewo. Razem z mostem wiodącym do zamku i dalej na Litwę. Z dymem poszły nie tylko te dobra magnackie, ale i miejska historia Waniewa, które wkrótce w wieś się obróciło.

Te swary nie przeszkodziły jednak potem Radziwiłłom pięknej ich córy Barbary wydać za Gasztołda. I dzięki niej dać początek jednemu z najbarwniejszych romansów w dziejach oraz sprawić, że tereny te ukochanymi się stały dla króla Zygmunta Augusta, rozmiłowanemu w Radziwiłłównie. A Waniewo i Tykocin nie mostem, ale postaciami tego romansu na wieki zostały połączone.

…. to Nazarko z Zajkowskim odbudowują

Jakie to ma znaczenie dla turysty czy rowerzysty przemierzającego gadające trzcinami rozlewiska Narwi? Ano np. takie, że te barwne, ale jednak w powszechnej świadomości zatarte fakty, nakręciły wyobraźnię i działanie dwóch nietuzinkowych mieszkańców tego terenu. Marek Nazarko, budowlaniec z Białegostoku zabrał się za odbudowywanie zamku w Tykocinie. A Józef Zajkowski, wójt gminy Sokoły postanowił odbudować przeprawę "z Korony na Litwę". Co więcej, razem z Ryszardem Modzelewskim, dyrektorem Narwiańskiego Parku Narodowego, który ma siedzibę w pobliskim Kurowie - doprowadzili do tego, że ekspedycja archeologiczna pod kierownictwem prof. Marii Dąbrowskiej z Instytutu Etnologii i Archeologii PAN w Warszawie mozolną swą pracą potwierdziła istnienie w tym miejscu drewnianego zamczyska Radziwiłłów.

Cieszy się teraz Jacek Nazarko, pan na tykocińskim zamku, pielęgnujący i upowszechniający królewską historię tych ziem, utożsamianych przez wielu obecnie tylko z przaśną definicją "ściany wschodniej".

- Razem z muzeum z Kiejdanach (jego właścicielami od XVI do XIX wieku byli Radziwiłłowie - przyp. red.), z litewskimi firmami turystycznymi budujemy szlak Radziwiłłów - opowiada z dumą. - Bo na tym naszym pograniczu naprawdę istnieje coś takiego jak resentyment do tego rodu, podobnie jak do rodu Gasztołdów. W ten pomysł włączają się nasze gminy nadnarwiańskie - mówi Jacek Nazarko. Cieszy go otwartość i pomysłowość wójta Zajkowskiego i ludzi, którymi się otacza.

- A gdyby jeszcze dało się potem skręcić szlakiem na Nieśwież na Białorusi, który był w rękach Radziwiłłów od pierwszej połowy XVI wieku - Jacek Nazarko marzy o szlaku zamkowym od Waniewa przez Tykocin po litewskie Kiejdany.

Józef Zajkowski też miał marzenia.

- Marzyło mi się przez 15 lat, jak już byłem wójtem, żeby po pięciu wiekach znowu można było przejść suchą nogą na drugą stronę Narwi - opowiada. - Gdy wytyczaliśmy przebieg tego mostu, to geodeta o mało co nam się nie utopił. Ale ponieważ wierzę w słuszność powiedzenia, że "biednym nie jest ten, kto nie ma ani grosza, tylko ten, kto nie ma marzeń", marzyłem o powstaniu tej kładki. Bo to przepiękne, niezmeliorowane, naturalne od wieków tereny, 200 gatunków ptaków, wiele gatunków zwierząt, bujna roślinność… Trzeba tylko dać turyście możliwość obserwowania tego piękna. Przez rok namawiałem burmistrza Choroszczy, żeby włączył się w tę inwestycję, bo gmina Sokoły jest od strony Waniewa tylko do rzeki, a dalej już nie. Udało się, burmistrz uwierzył, że to może być hit - cieszy się wójt Zajkowski. Wspomina, że pływające pontony to wynik jego obaw przed postawieniem tu mostu, który mógłby być zniesiony przez spływającą krę.

- Pojechaliśmy wtedy do Giżycka z panem Modzelewskim, dyrektorem Narwiańskiego Parku Narodowego, wspaniałym człowiekiem z wyobraźnią, bez którego nic by tu nie było. Tam w Urzędzie Żeglugi Śródlądowej zaproponowali nam takie właśnie ruchome pomosty na pontonach - opowiada dalej z zapałem samorządowiec . - Ich istotą jest to, że turysta musi być aktywny, żeby się przeprawić za ich pomocą, ale jednocześnie specjalnie się tym nie umęczy.

Jest też plan założenia przy kościółku w Waniewie skansenu.

- Człowiek w każdej dziedzinie, żeby mu się udało, musi być trochę zwariowany - dodaje wójt. - Gdyby się tylko trzymać zadań dotyczących szkolnictwa, kanalizacji czy dróg, to niczego ciekawego byśmy tu nie stworzyli. Czasem warto porwać się na coś pozornie niewykonalnego. Tak jak choćby szlak Radziwiłłów, w którego rozwinięciu bardzo pomaga nam Jacek Nazarko.

- Myślę, że już wkrótce wytyczymy ten szlak, stąd aż na Litwę i dalej. I jednocześnie popracujemy nad infrastrukturą - mówi wójt. - Mamy tu już duży parking, drugi rok działa Centrum Informacji Turystycznej, gdzie można znaleźć mnóstwo ciekawostek o regionie, a także dopytać o noclegi czy punkty gastronomiczne.
W aromatach cząbru i rozmarynu

Wanda Hryc, prowadząca z mężem Ryszardem ekologiczne gospodarstwo agroturystyczne Niezapominajka w Jeńkach, przyznaje, że pomalutku, bo pomalutku, ale jednak mieszkańcy zaczynają dostrzegać w pięknie tych terenów (i gęstej sieci tras rowerowych) szansę dla siebie.

- Natura stworzyła tu niesamowite piękno i poczucie przestrzeni, jakiego nie ma w górach. Mieszkający tu ludzie są ciepli i gościnni - wylicza z uśmiechem pani Wanda, wyjmując z pieca pachnące rozgrzaną konfiturą drożdżowe bułeczki. - Turystów jest coraz więcej. Pytają o posiłki, o noclegi, to jest tych ofert coraz więcej, ale nie da się ukryć, jeszcze nie bardzo dużo. Na początku nie wszyscy w to wierzyli. Dla niektórych obcy człowiek na podwórku był pewną niezręcznością. Trzeba się do tego przyzwyczaić i tak zorganizować, żeby być gościnnym i nie krępować się wzajemnie.

U państwa Hryców goście mają swoją przestrzeń na piętrze domu, z oddzielnym wejściem, ale też zawsze jest dla nich miejsce przy stole gospodarzy. Oraz kuchnia pełna tutejszych ziół: bazylii, rozmarynu, oregano, cząbru. I sery kozie. I chleb pieczony w domu z różnych ziaren. I marchew, kapusta, ogórki, cukinie z własnego ogrodu.

- A gdy goście pytają, gdzie by tu powędrować, żeby być sam na sam z przyrodą, pokazuję im dróżkę przez bagna, którą sama chodzę - śmieje się pani Wanda.

Na półkach w kuchni liczne statuetki, certyfikaty potwierdzają jakość produktów zbieranych i przetwarzanych w gospodarstwie państwa Hryców. Nic dziwnego, że turyści wracają tu z przyjemnością. Ot, choćby małżeństwo z Holandii, które trafiło tu 10 lat temu. Nie wożą już ze sobą rowerów, przechowują je w garażu pani Wandy i pana Ryszarda. Siedzą nad Narwią i w okolicy z dwa tygodnie albo i dłużej.

- Rozmawiamy po niemiecku - wyjaśnia gospodyni Niezapominajki. - Ale jak tylko się da, posługujemy się też polskim, bo nie trzeba przecież swojego języka zaprzedawać, żeby się komunikować. Mówię powoli, wyraźnie, a oni z radością przyjmują coraz to nowe słowa! A jak się cieszą, gdy mogą się potem popisać np. w sklepie.

Między S8 a diabłem rogatym

Pani Wanda prowadzi nawet kursy gastronomiczne, żeby młode miejscowe kobiety mogły się uczyć nowego, ale opartego na najlepszej tradycji sposobu prowadzenia domu.

- Ciasta, przystawki, mięsa przygotowujemy. Wszystko można potem oferować zarówno domownikom, jak i gościom - mówi z zapałem pani Hryc. Podobnie jak mąż nie boi się, że gdy tych ofert będzie w okolicy więcej, to konkurencja zabierze im chleb.

- Większy wybór noclegów, więcej ciekawych propozycji dla turystów w okolicy, przyciągnie ludzi, którzy nie tylko obejrzą atrakcje przyrodnicze i pojadą - ocenia pan Ryszard. - Możemy się uzupełniać. Inny charakter ma duży dom weselny, a inny takie gospodarstwo jak nasze. A poza tym młodzi będą widzieli sens zostawania na tych terenach - dodaje.

Nie da się ukryć, że jeszcze ani baza noclegowa, ani oferta gastronomiczna nie jest tu mocno rozwinięta. Ale jak wszędzie u nas, wrogiem takich inwestycji jest krótki sezon turystyczny. Albo inaczej - brak pomysłu na jego wydłużenie. Niemniej warto skręcić w tę stronę z nowego odcinka S8 i dać się poprowadzić drogowskazom w narwiańskie trzcinowiska. Nie ma się co zrażać tym, że są jeszcze brunatne.

- To właśnie teraz jest najlepszy czas, żeby podglądać ptaki - podpowiada Agnieszka Kurzyna, szefowa Gminnego Ośrodka Kultury w Sokołach, którą spotykamy w waniewskim CIT. - Turyści, którzy ściągają tu latem, są rozczarowani, że ich nie widzą. Ale wtedy ptaki się ukrywają, tłumaczę.

Przez polską narewską Amazonię można się także przedzierać kajakiem czy pychówką. Można je wypożyczyć np. zajeżdżając do Kurowa do siedziby Narwiańskiego Parku Narodowego. A można też po prostu zapakować prowiant, zapomnieć o cywilizacji i nie tylko pokonać ponad kilometr kładki, ale także podjechać lub podejść do zerwanego mostu w Kruszewie.

To jedna z perełek gminy Choroszcz. Legenda mówi, że pomoc w przeciągającej się budowie mostu (początek minionego stulecia) obiecał robotnikom sam diabeł. W zamian chciał ofiary z pierwszego stworzenia, które przekroczy przeprawę. Ale robotnicy zrobili szatana w konia, przeganiając po moście jako pierwszą kulawą i ślepą chabetę. Z zemsty za ten fortel diabeł zapowiedział, że każdy wybudowany w tym miejscu most będzie stał 11 lat, a potem wybuchnie wojna i budowla będzie zniszczona. I stało się tak faktycznie w roku 1914, a potem w 1939. Kolejny raz nikt się odbudowy mostu nie podjął z obawy przed nową wojną.

Ale okolica piękna i mroczna do odwiedzin tego miejsca zachęca. I do wędrówki na drugą stronę rzeki na tzw. Redutę Koziołek, będącą pozostałością po XVII-wiecznej, jedynej takiej polskiej fortyfikacji ziemnej. Redutę co prawda widać z zerwanego mostu, jednak większy urok ma przedostanie się przez dzikie ostępy kajakiem do Koziołka. Nagrodą będą przepiękne rosnące tam irysy syberyjskie. Gdy latem kwitną, można się na nie gapić do upojenia. Zrywać nie wolno - są pod ochroną.

Czytaj e-wydanie »

Zaplanuj wolny czas - koncerty, kluby, kino, wystawy, sport

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3